27.04.2018
RECENZJE

• STREFA 50 - Nie Chcemy za Wiele
• ANCST - Ghosts of the Timeless Void
• THOSE WHO DREAM BY DAY - Glad To Be...
• PROJECT: PATCHWORK - Re Flection
• VOIDHANGER - Dark Days Of The Soul
• ARENA - Pepper's Ghost
• GUS G. - Fearless
• DESERT NEAR THE END - Theater of War
• AYREON UNIVERSE - The Best of Ayreon Live
• MELANIE MAU & MARTIN SCHNELLA - Gray Matters Live In Concert
• BY’CE PROJECT - Abyss Of The Mind
• NONE - VII
• JUDAS PRIEST - Turbo
• TOMORROW’S EVE - Mirror of Creation III - Project Ikaros
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• BATUSHKA, OBSCURE SPHINX, ENTROPIA - Wrocław
• BELIEVE - Warszawa
• PROGROCK FEST - Legionowo
• PROGROCK FEST - Legionowo
• WISHBONE ASH - Katowice
• CLOSTERKELLER - Zabrze
• BELIEVE - Konin
• KRZYSZTOF PUMA PIASECKI / JÓZEF SKRZEK - Piekary Śl.
• WARSAW PROG DAYS - Warszawa
• ROTTING CHRIST, CARACH ANGREN, SVART CROWN - Katowice
• CRADLE OF FILTH, MOONSPELL, SACRILEGIUM - Warszawa
• CRADLE OF FILTH, MOONSPELL - Kraków
• JETHRO TULL - Bydgoszcz

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• BOREALIS - Matt Marinelli
• MENSKO - Piotr Juszczak, Marcin Moroz
• HEAT AFFECTED ZONE
• STANDARD B - Dawid Kubicki, Michał Mędak
• ELVENKING - Damna
• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - N » Nazareth - 1999 - Boogaloo
Nazareth - 1999 - Boogaloo

1. Light Comes Down
2. Cheerleader
3. Loverman
4. Open-Up Woman
5. Talk Talk
6. Nothing So Good
7. Party In The Kremlin
8. God Save The South
9. Robber And The Roadie
10. Waiting
11. May Heaven Keep You

Rok wydania: 1999
Wydawca: Sanctuary




Gwoli wyjaśnienia: „Boogaloo” to rodzaj popularnej w latach 60. XX wieku amerykańskiej muzyki tanecznej powstałej z połączenia kilku muzycznych stylów. Wesoła muzyka imprezowa można by rzec. W tym kontekście nie dziwi wybór słowa „Boogaloo” na tytuł dla dwudziestego studyjnego albumu grupy Nazareth. Ba, może ono być niemal synonimem muzyki zespołu. Nie chodzi mi o to, że Nazareth gra do tańca (choć kiedyś ich ballady królowały na dyskotekowych parkietach). Nie, ale muzykę grupy zawsze cechowała potężna dawka pozytywnej energii i umiejętność mieszania różnych muzycznych stylów. Mianownik zawsze był i jest nadal oczywiście ten sam – hard rock, czy po prostu klasyczny rock. Muzycy tej szkockiej grupy nie stronili jednak od okraszania takich dźwięków elementami zaczerpniętymi z innych muzycznych rejonów – rhythm and bluesa, popu, reggae – i niejednokrotnie podejmowali próby przebicia się na amerykańskie listy przebojów. Po 30 latach działalności Dan McCafferty i spółka nie musieli już nikomu się podlizywać poza swoimi wiernymi fanami, dlatego też album Boogaloo z 1998 roku nie wniósł zmian ani nowych elementów do muzyki Nazareth. Wypełnia go 11 premierowych utworów w stylu, do jakiego ta grupa zdążyła przyzwyczaić swoich wielbicieli już dawno. Bez silenia się na nowoczesność, bez udowadniania czegokolwiek komukolwiek, bez niepotrzebnych flirtów z elektroniką czy metalem.
Raczej mniej tutaj hardrockowej zadziorności, a zdecydowanie więcej luzackiego, wręcz imprezowego klimatu. W utworach pojawiają się elementy bluesa, boogie, rock & rolla, czy soulu. Gdzieniegdzie słychać sekcję dętą oraz barowe dźwięki pianina. Przyjemnie mija ta płyta, ale niestety, poza ostatnią na płycie balladą May Heaven Keep You, żadna z piosenek nie wyróżnia się spośród innych. Można to uznać zarówno za zaletę – album trzyma równy poziom, jak i za wadę – nie ma tutaj utworów, dzięki którym chciałoby się często wracać do Boogaloo. Choć z drugiej strony trudno wskazać na tym albumie choćby jeden naprawdę słaby numer. Wspomniany wyżej utwór May Heaven Keep You wyróżnia się spośród innych kompozycji jedynie odmiennym charakterem – o dorównaniu słynnym nazarethowym balladom z przeszłości nie ma jednak mowy. Boogaloo to zbiór przyzwoitych kompozycji, ale nic ponad to. Wyraźnie słychać, że te utwory powstawały na luzie, że nie są wymuszone, to jednak nie wystarczyło by powstało rzeczywiście udane dzieło.
Oprócz faktu, iż jest to dwudziesta studyjna płyta w dyskografii Nazareth, na dodatek wydana na kilka miesięcy przed 30-tą rocznicą powstania grupy, Boogaloo to album ważny jeszcze z kilku innych powodów. Jest to bowiem pierwszy krążek grupy nagrany z gitarzystą Jimmy Murrison’em (który jest również współtwórcą całego repertuaru z wyjątkiem kompozycji Waiting, pod którą podpisał się cały zespół w składzie z nieodżałowanym Manny Charlton’em) i zarazem ostatni, na którym zagrał oryginalny perkusista grupy Darrell Sweet (zmarł na zawał serca podczas trasy promującej płytę). Długo wydawało się również, że omawiany album będzie ostatnim w dyskografii zespołu. Na szczęcie stało się inaczej i po 10 latach oczekiwania fani otrzymali w 2008 roku krążek The Newz, który w naszym kraju grupa promować będzie serią 13 koncertów. I o ile nieznajomość Boogaloo żadną ujmą nie jest, o tyle prawdziwy fan rocka powinien choć raz zobaczyć Nazareth na żywo. Właśnie nadarza się okazja.

6/10

Kuba Strzeblecki
Komentarze