18.06.2018
RECENZJE

• STONE OF A BITCH - Stone Of A Bitch
• DEEP PURPLE - InFinite
• KING CRIMSON - In the Court of the Crimson King
• GOD’S OWN MEDICINE - Afar
• MUNICIPAL WASTE - Slime and Punishment
• THE TREE - Bright Side (EP)
• RYAN ROXIE - Imagine Your Reality
• LIFEPHOBIA - All My Life
• KAIPA - In the Wake of Evolution
• COURTNEY BARNETT - Tell Me How You Really Feel
• FOCUS - Moving Waves
• MARILYN MANSON - Antichrist Superstar
• FALL OUT BOY - MANIA
• KŁY - Szczerzenie
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• YES FEATURING, SBB - Warszawa
• EXODUS, HORRORSCOPE, MENTOR - Katowice
• CAMEL - Warszawa
• ARENA - Warszawa
• JAZZ Q - Chorzów
• FISH - Chorzów
• BATUSHKA, OBSCURE SPHINX, ENTROPIA - Wrocław
• BELIEVE - Warszawa
• PROGROCK FEST - Legionowo
• PROGROCK FEST - Legionowo
• WISHBONE ASH - Katowice
• CLOSTERKELLER - Zabrze
• BELIEVE - Konin

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• LORDI - Ox
• BOREALIS - Matt Marinelli
• MENSKO - Piotr Juszczak, Marcin Moroz
• HEAT AFFECTED ZONE
• STANDARD B - Dawid Kubicki, Michał Mędak
• ELVENKING - Damna
• FACTOR 8

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - N » Nazareth - 1975 - Hair of the Dog
Nazareth - 1975 - Hair of the Dog

1. Hair of the Dog
2. Miss Misery
3. Guilty
4. Changin' Times
5. Beggars Day
6. Rose in the Heather
7. Whiskey Drinkin' Woman
8. Please Don't Judas Me
9. Love Hurts

Rok Wydania: 1975
Wydawca: A&M,




Okres największej świetności NAZARETH to lata 70, kiedy to wśród wykonawców hardrocka dominowali na rynku muzycznym. Wtedy też w 1975 roku wydali wspaniały album „Hair of the Dog”, z którego nawet niektóre utwory trafiały na szczyty list przebojów. W samych tylko Stanach Zjednoczonych album ten sprzedał się w ilości miliona egzemplarzy. Silnym atutem tego krążka jest charakterystyczny styl typowych nazaretowskich ballad i stylistycznie brzmiąca dla hardrocka rozstrojona gitara, prezentująca niezliczoną ilość solówek sprzęganych różnymi elektronicznymi „cudeńkami”.
Płytę otwiera tytułowy „Hair of the Dog”, gdzie Manny Murrison na gitarze gra charakterystyczne frazy dźwiękowe i jest to znak rozpoznawalny dla typowego nazaretowskiego brzmienia, wokal Dan McCafferty’ego wspomagany jest chórkiem pozostałych muzyków, by pod koniec w refrenie zostać zaintonowany elektronicznymi przekształtnikami dźwięku.
W „Miss Misery” na otwarcie znowu ciężkie brzmienie gitarowe i …. zachrypnięty wokal Dan’a. Całość charakterystyczna dla wykonań hardrockowych, z solówką w połowie utworu. Choć nagranie ma już bez mała 34 lat, to brzmi rewelacyjnie !!!!!
Trzeci utwór „Guilty” zaczyna się od spokojnego wejścia gitarowego, trochę z „hawajskich” dokonań, wspaniale towarzysząc wokaliście, w chórkach natomiast słychać typowe „gospel’owskie” śpiewy. Linia melodyczna uzupełniana jest pianinem „fendera”. W tym utworze głos Dan’ego jest rewelacyjny !
W czwartym utworze gwałtowna zmiana nastroju, z melodyjnego blues’a „Guilty” na hardrockowy „Changin' Times”, aż ręce „rwą się” do oklasków. Oczyma wyobraźni widzę, gdyby „to” usłyszeć na koncercie, to były by 1-wsze „ciarki”. Odnoszę wrażenie, że jest to zaczerpnięte z zeppelinowskiego „Whole Lotta love”.
Następna kompozycja „Beggars Day” , typowa rythm-and-bluesowa ballada, z bardzo długimi solówkami gitarowymi, w końcówce przeistaczająca się hardrockowe brzmienie, wspomagane w tle melodyjnym brzmieniem klawiszy Max’a Middleton’a.
„Rose in the Heather” to typowy nazarethowski utwór, z niezliczoną ilością solówek, przejściami linii melodycznych, z dynamicznym wokalem.
W „Whiskey Drinkin' Woman” właściwie nic ciekawego się nie dzieje, proste frazy dźwiękowe, przeplatane co jakiś czas solówkami gitarowymi. Uważam, że jest to najsłabszy „numer” na tym krążku.
I jakby na zadośćuczynienie, kolejny utwór „Please Don't Judas Me”, nie dość że bardzo długi ( 9’48”) jak na tamte czasy, to posiadający pewne koncepcje dla budowania nastroju. Zaczyna się od instrumentalnego „intro”, w trakcie którego w tle słychać chórek. Trochę mi to przypomina tradycyjne indyjskie dokonania muzyczne. W miarę upływu czasu utwór przybiera monumentalne brzmienie, z gitarowymi delikatnymi solówkami w tle. Świetne !
I WRESZCIE!!!!!!!!!!!..... pod koniec znany przebój „Love Hurts” z przepięknie granymi frazami gitarowymi „z pogłosem”. To jakby– logo NAZARETH !
W tamtym okresie, utwór ten długo gościł na listach przebojów i do dziś czasami słychać w stacjach radiowych. Jest to bez wątpienia jeden z ważniejszych utworów grupy !

NAZARETH - jedna z legend muzyki rockowej przyjeżdża ponownie do Polski. W sierpniu i we wrześniu udaje się na trasę, obejmującą koncerty w 12 różnych miastach w Polsce.
Gdy przeanalizuje się pierwotny skład grupy od momentu powstania (1968 r.) , to w składzie nadal figuruje wokalista Dan i basista Pete, co wpływa na to, że brzmienie pozostaje nadal niezmienne. Jak pamiętamy na jubileusz 40-lecia wydany został album – „The Newz” ( 2008 r.) i tym albumem udowodnili, że mają się dobrze. Wielkim atutem dzisiejszego NAZARETH jest bez wątpienia wokalista Dan. Trochę wprawdzie już „się posunął” wiekowo, głos bardziej zachrypnięty, ale paradoksalnie ma to swój urok.

8,5/10

Grażyna Buko

Komentarze