21.06.2018
RECENZJE

• THE MUTUAL ADMIRATION SOCIETY - The Mutual Admiration Society
• DELUSION SQUARED - Anthropocene
• STONE OF A BITCH - Stone Of A Bitch
• DEEP PURPLE - InFinite
• KING CRIMSON - In the Court of the Crimson King
• GOD’S OWN MEDICINE - Afar
• MUNICIPAL WASTE - Slime and Punishment
• THE TREE - Bright Side (EP)
• RYAN ROXIE - Imagine Your Reality
• LIFEPHOBIA - All My Life
• KAIPA - In the Wake of Evolution
• COURTNEY BARNETT - Tell Me How You Really Feel
• FOCUS - Moving Waves
• MARILYN MANSON - Antichrist Superstar
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• HOLLYWOOD VAMPIRES - Warszawa
• YES FEATURING, SBB - Warszawa
• EXODUS, HORRORSCOPE, MENTOR - Katowice
• CAMEL - Warszawa
• ARENA - Warszawa
• JAZZ Q - Chorzów
• FISH - Chorzów
• BATUSHKA, OBSCURE SPHINX, ENTROPIA - Wrocław
• BELIEVE - Warszawa
• PROGROCK FEST - Legionowo
• PROGROCK FEST - Legionowo
• WISHBONE ASH - Katowice
• CLOSTERKELLER - Zabrze

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• LORDI - Ox
• BOREALIS - Matt Marinelli
• MENSKO - Piotr Juszczak, Marcin Moroz
• HEAT AFFECTED ZONE
• STANDARD B - Dawid Kubicki, Michał Mędak
• ELVENKING - Damna
• FACTOR 8

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - P » Pathosray - 2009 - Sunless Skies
Pathosray - 2009 - Sunless Skies
1. Crown Of Thorns 04:42
2. Behind The Shadows 05:44
3. Aurora 04:52
4. Quantic Enigmat 05:57
5. In Your Mars 04:48
6. Sons Of The Sunless Sky 05:45
7. The Coldest Lullaby 04:25
8. Perpetual Eclipse 02:17
9. Poltergeist 08:36
10. For the Last Time 04:01

Rok wydania: 2009
Wydawca: Frontiers Records




Minęły dwa lata, od kiedy światło dzienne ujrzał debiutancki album włoskiej formacji Pathosray. Trzeba przyznać, że tamtym wydawnictwem zespół wywołał niemałe zamieszanie, jak też wzbudził spore zainteresowanie sympatyków progresywnego grania. Po mocnym debiucie nadszedł czas na drugą odsłonę w postaci „Sunless Skies”. Przyznam, że na tę płytę czekałem z zapartym tchem, bo muzyka twórców takich utworów jak „Scent Of Snow” nie jest dla mnie obojętna.
Widząc okładkę nowego albumu można mieć ambiwalentne odczucia, bo utrzymana jest ona w konwencji futurystycznej wizji rodem z filmów Sci – Fi i chyba bardziej nadawałaby się ona do kapel oscylujących w bardziej drapieżnych klimatach. Tym niemniej prezentuje się ona ciekawie i przykuwa oko.

Co do samej zawartości muzycznej - nie ma tu jakiejś diametralnej metamorfozy od tego co Pathosray zaprezentował już wcześniej. Na album składa się dziesięć kompozycji, które trwają nieco ponad pięćdziesiąt minut i jest to optymalny czas dla takiej muzyki. Płyta
z pewnością nie nuży, a dodatkowo potrafi mile zaskoczyć. Są momenty kojące przemieszane z motywami przesyconymi gitarowym ciężarem i wszystko okraszone melodyjnym refrenem jak choćby w udanym „Aurora”. Można się pokusić o stwierdzenie, że kompozycje są utrzymane w klimacie poprzedniego albumu, może z tą różnicą, że jest bardziej czytelnie
i przejrzyście. Wydaje się, że zespół przyhamował z zakombinowanymi łamańcami rytmicznymi na rzecz pewnej „piosenkowej” chwytliwości, co nie oznacza, że nowa płyta zakrawa na granie w stylu „radio”. Bardzo dobrze prezentuje się balladowy „In Your Arms”, utwór potwierdzający talent grupy do pisania interesujących numerów, z „duszą”. Kawałek ten pokazuje, z jakim wyczuciem i zaangażowaniem zespół podchodzi do komponowania. Całości klimatu dodaje świetny wokal Marco Sandron’a, którego barwa idealnie pasuje do stylu Pathosray. Ten wokalista to spory atut tej formacji i trzeba przyznać, że idealnie sprawdza się w momentach zarówno spokojnych jak i tych mocniejszych. Nie ma tu mowy
o jakimkolwiek dyletanctwie, a słuchając takich utworów jak „Sons Of The Sunless Sky”, ostatniego „Poltergeist”, czy wspomnianego wyżej „In Your Arms” słychać, że potencjał Pathosray jest ogromny. To wszystko nie byłoby możliwe bez pokaźnych umiejętności warsztatowych samych muzyków, a tych nie można im odmówić. Ciekawie prezentuje się wykorzystanie motywu w stylu flamenco do utworu „Quantic Enigma” z klimatycznym zwolnieniem w środku, czy umieszczenie „przerywnika” w postaci „Perpetual Eclipse”
z żeńskimi wokalami, co dość mocno kojarzy się z koncertową wersją „Through Her Eyes” Dream Theater.

Ciężko jest pisać o takich płytach, bo dzieje się na nich naprawdę sporo i nie łatwo jest to wszystko ubrać w odpowiednie słowa, które trafnie scharakteryzują zawartość muzyczną. Tym bardziej, że różnorodność sprzyja do własnych subiektywnych odczuć. Do tego albumu trzeba dojrzeć i żeby go poznać trzeba się uzbroić w cierpliwość. Zachęcam do zapoznania się z nowym dorobkiem w dyskografii Pathosray, bo pozostanie obojętnym na takie dźwięki jest w przypadku fanów progresywnych klimatów grzechem. Gorąco polecam…

9/10

Marcin Magiera 
Komentarze