23.01.2020
RECENZJE
BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - N » Nosound - 2009 - A Sense of Loss
Nosound - 2009 - A Sense of Loss


1. Some Warmth Into This Chill (7.55)
2. Fading Silently (8.27)
3. Tender Claim (8.07)
4. My Apology (5.41)
5. Constant Contrast (5.42)
6. Winter Will Come (15.39)

Rok wydania: 2009
Wydawca: Kscope Records







Nosound penetruje podobne rejony muzyczne co duet Tima Bownessa i Stevena Wilsona czyli No-Man. Kto słyszał poprzednie dwie płyty włoskich mistrzów klimatycznego grania, na nowej płycie z pewnością się nie zawiedzie.

Wydaje mi się, że "A Sense Of Loss", choć trudno to sobie wyobrazić, jest jeszcze bardziej ascetyczna niż poprzedni album. To czego mi jednak brakuje, to tych przepięknych gitarowych solówek którymi raczył nas Giancarlo Erra na płycie "Lightdark". "A sense of loss" posiada natomiast atuty których nie posiadała jej poprzedniczka a mianowicie: mamy tu kwartet smyczkowy, co niezwykle ubogaciło brzmienie i nadało tej płycie niezwykłej głębi.

Album rozpoczyna się kompozycją "Some Warm Into This Chill" i aby określić ten utwór ciśnie się mimochodem na usta słowo "spokojny". Nie chciałem jednak tego słowa użyć na samym początku recenzji aby nie brakło mi zwrotów na określenie pozostałych pięciu kompozycji. Najłatwiej byłoby więc napisać słowo "spokojny" sześć razy, przy każdym z utworów tej płyty i recenzja gotowa. Jest to jednak taki rodzaj spokoju który nie nuży lecz porusza do głębi, fascynuje, wciąga, hipnotyzuje, uspokaja i urzeka...

Muzyka Nosound to idealny podkład muzyczny do widoku przemierzających niespiesznie przez bezmiar błękitu pierzastych cumulusów, do obserwacji ulatującego dymu z komina, do liczenia spadających z mokrego parapetu kropli deszczu albo jak sugeruje okładka, do podziwiania przelatujących majestatycznie gołębi.
Idealna muzyka do tego aby dzięki takiemu cudowi ewolucji jakim jest przenośny odtwarzacz mp3 lub komórka, wejść przykładowo na Kopiec Wyzwolenia aby podziwiać gwiazdy...
To idealne tło do cichego szeptu własnych myśli albo do spędzenia czasu z osobą z którą: "nie tylko rozmawiać ale i milczeć to przyjemność".

W dzisiejszym zabieganym, pędzącym na oślep świecie obcowanie z muzyką Nosound, to idealna okazja aby odetchnąć, zasłuchać się, rozmarzyć i nacieszyć uchwyconą w ten sposób chwilą. Dzięki tej płycie będzie to z pewnością chwila niezwykła...

9/10

Marek Toma
Komentarze