01.10.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - N » Nosound - 2009 - A Sense of Loss
Nosound - 2009 - A Sense of Loss


1. Some Warmth Into This Chill (7.55)
2. Fading Silently (8.27)
3. Tender Claim (8.07)
4. My Apology (5.41)
5. Constant Contrast (5.42)
6. Winter Will Come (15.39)

Rok wydania: 2009
Wydawca: Kscope Records







Nosound penetruje podobne rejony muzyczne co duet Tima Bownessa i Stevena Wilsona czyli No-Man. Kto słyszał poprzednie dwie płyty włoskich mistrzów klimatycznego grania, na nowej płycie z pewnością się nie zawiedzie.

Wydaje mi się, że "A Sense Of Loss", choć trudno to sobie wyobrazić, jest jeszcze bardziej ascetyczna niż poprzedni album. To czego mi jednak brakuje, to tych przepięknych gitarowych solówek którymi raczył nas Giancarlo Erra na płycie "Lightdark". "A sense of loss" posiada natomiast atuty których nie posiadała jej poprzedniczka a mianowicie: mamy tu kwartet smyczkowy, co niezwykle ubogaciło brzmienie i nadało tej płycie niezwykłej głębi.

Album rozpoczyna się kompozycją "Some Warm Into This Chill" i aby określić ten utwór ciśnie się mimochodem na usta słowo "spokojny". Nie chciałem jednak tego słowa użyć na samym początku recenzji aby nie brakło mi zwrotów na określenie pozostałych pięciu kompozycji. Najłatwiej byłoby więc napisać słowo "spokojny" sześć razy, przy każdym z utworów tej płyty i recenzja gotowa. Jest to jednak taki rodzaj spokoju który nie nuży lecz porusza do głębi, fascynuje, wciąga, hipnotyzuje, uspokaja i urzeka...

Muzyka Nosound to idealny podkład muzyczny do widoku przemierzających niespiesznie przez bezmiar błękitu pierzastych cumulusów, do obserwacji ulatującego dymu z komina, do liczenia spadających z mokrego parapetu kropli deszczu albo jak sugeruje okładka, do podziwiania przelatujących majestatycznie gołębi.
Idealna muzyka do tego aby dzięki takiemu cudowi ewolucji jakim jest przenośny odtwarzacz mp3 lub komórka, wejść przykładowo na Kopiec Wyzwolenia aby podziwiać gwiazdy...
To idealne tło do cichego szeptu własnych myśli albo do spędzenia czasu z osobą z którą: "nie tylko rozmawiać ale i milczeć to przyjemność".

W dzisiejszym zabieganym, pędzącym na oślep świecie obcowanie z muzyką Nosound, to idealna okazja aby odetchnąć, zasłuchać się, rozmarzyć i nacieszyć uchwyconą w ten sposób chwilą. Dzięki tej płycie będzie to z pewnością chwila niezwykła...

9/10

Marek Toma
Komentarze