16.01.2018
RECENZJE

• MAREK BILIŃSKI - E≠mc²
• LESOIR - Latitude
• BEYOND CHRONICLES - Human Nation
• LOCH VOSTOK - Strife
• HARMORAGE - Psychico Corrosif
• MASACHIST - The Sect (death REALigion)
• WOJCIECH CIURAJ - Ballady Bez Romansów
• CRADLE OF FILTH - Cryptoriana - The Seductiveness of Decay
• DAISY DRIVER - Nulle Part
• H.E.A.T. - Into The Great Unknown
• NOVEMBER MIGHT BE FINE - South
• ROTTING CHRIST - Rituals
• ASYLUM PYRE - Spirited Away
• WILKI - Wilki
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Wrocław
• ANATHEMA - Warszawa
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Warszawa
• EPICA, VUUR, MYRATH - Kraków
• KABAT - Trzyniec
• UNEVEN STRUCTURE, VOYAGER, MENTALLY BLIND - Wrocław
• PRISTINE - Chorzów
• PROCOL HARUM - Katowice
• SEATTLE NIGHT V - Warszawa

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland
• CRYSTAL VIPER - Marta Gabriel
• SINNER - Tom Naumann
• HELLOWEEN - Michael Weikath
• DAS MOON / WE HATE ROSES - Daisy Kowalsky

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - R » Red Sand - 2004 - Mirror of Insanity
Red Sand - 2004 - Mirror of Insanity




1. Blame (12:10)
2. Children memory (10:15)
3. Mirror Of Insanity (14:47)
4. Cradle (2:46)

Rok Wydania: 2004
Wydawca: Ipso Facto








Muszę na początku przyznać, że zawsze inaczej patrzę na płyty, które oryginalnością nie grzeszą. Najbardziej cenię kapele szukające czegoś nowego, eksperymentujące i takie, które do muzyki wniosły coś od siebie. Jednak są płyty, które mimo ewidentnych braków oryginalności i czerpania garściami z muzyki swych idoli mogą oczarować mnie do tego stopnia, że jestem w stanie je pokochać. Debiut zespołu Red Sand ma wszelkie atuty aby takim albumem się stać. Płyta Mirror Of Insanity to niezbity dowód, że duch takich zespołów jak: Marillion, Genesis czy Pink Floyd jest wciąż żywy. Zespół nagrał płytę, którą każdy szanujący się fan neoprogresywnych dźwięków mieć w swojej kolekcji

Album składa się z czterech utworów - trzech ponad dziesięciominutowych i jednego krótkiego (niespełna 3 minuty). Pierwszy z nich to suita Blame. Numer ten mógł spokojnie znaleźć się na debiutanckim albumie Marillion, nigdy nie słyszałem zespołu, który w tak ewidentny sposób kopiowałby muzykę tej niezwykle zasłużonej kapeli. Ewidentnie przez cały album przewijają się solówki ala Steve Rothery, a wokalista stara się być idealną kalką Fisha (dowodem może być wymawianie przez niego słowa "Problems" w sposób ewidentnie nam już znany). Czy możemy mieć im to za złe? Być może tak, jednak w mojej ocenie całe to rozgoryczenie rekompensuje nam piękno tego utworu, uczucie włożone w wykonanie i po prostu cudowna gra muzyków. Nieco wyżej napisałem, że mógłby się spokojnie znaleźć na pierwszym albumie Marillion i tak jest, ale to tylko świadczy o jego wielkości, bo gdyby już tam się znalazł to na pewno poziomem nie odstawałby od reszty. W drugim utworze, czyli Children Memory nadal echa Marillion pobrzmiewają, ale panowie wplatają nam tutaj trochę Pink Floyd, ach te podobieństwa, skupmy się jednak na samej muzyce. Ten utwór to typowa świetna progresywna jazda na najwyższym poziomie. Budowanie napięcia, przejmujący tekst (chyba każdy się domyśla, którym koncept albumem panowie w tym utworze się fascynowali) i niezwykłe instrumentarium tworzą klimat, którym można się tylko zachwycać. Znowu mamy masę uczucia. Mało, który z nowych zespołów potrafi wykrzesać ze swoich instrumentów tyle uczucia i stworzyć tak niezwykły klimat. Po tym utworze następuje balladowo zaczynający się tytułowy Mirror Of Insanity. Brzmi bardzo podniośle na początku, a potem wchodzą typowo neoprogresywne klawisze i robi się niesamowicie ciekawie. W tym utworze mamy wspaniałą wielowątkowość, jednak tutaj najbardziej mi osobiście przeszkadza brak oryginalności, szczególnie właśnie w szybszych momentach. Ale jeśli podejdziemy do tego odpowiednio możemy bardzo polubić ten utwór. Na koniec mamy jeszce subtelny Cradle, który jest piękną klamrą spinającą ten bardzo udany album. Cała płyta to niezwykła wycieczka po świecie znakomitych dźwięków i przejmujących momentów. Nie sposób się nudzić. Na albumie mamy masę pomysłów, ale razi fakt, że te pomysły chyba gdzieś już słyszeliśmy. Jeszcze raz w tym miejscu muszę powrócić do muzycznych inspiracji panów z Red Sand. Przez cały album (a szczególnie w trzecim numerze) możemy najeżyć się na momenty gdzie aż chcemy zaśpiewać jakiś fragment utworu Marillion, i właśnie, dlatego szalenie trudno jest mi ocenić ten album. Niby wszystko dobrze, a co ja mówie, wszystko wyśmienicie, ale jednak bardzo te podobieństwa do innych kapel progresywnych rażą. Raz słychać Pink Floyd (szczególnie w kończącym utworze), Pendragon, a potem znów Marillion.

Tak, więc płyta znakomita z wyjątkiem właśnie tego, o czym mówiłem przed chwilą. Panowie nawet nie starają się szukać własnego stylu, jest to po prostu wynik ich inspiracji i zlepek pomysłów zaczerpniętych z innych kapel. No, ale nie będę się już tak przy tym upierał, przyznać musze, że jest to zlepek zagrany na najwyższym poziomie, z dużym rozmachem, uczuciem i werwą. Wybaczam brak oryginalności i cieszę się dźwiękami tego albumu, bo naprawdę jest czym.

8,5/10

Piotr "PITOPIETHO" Bargieł


P.S Rok po wydaniu Mirror of Insanity Red Sand wydał swój drugi studyjny album, a w 2007 roku trzeci ale o tym być może napiszę w przyszłości.
Komentarze