25.02.2020
RECENZJE
KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Factory of Dreams - 2009 - A Strange Utopia
Factory of Dreams - 2009 - A Strange Utopia
1. Voyage to Utopia
2. The Weight of The World
3. Inner Station
4. Sonic Sensations
5. The Road Around Saturn
6. Garden of all Seasons
7. Dark Utopia
8. Vacation in Venus
9. Chaotic Order
10. Slow Motion World
11. Destructible Destruction
12. E-Motions
13. Broken (Bonus Track)
14. The Weight of The World (radio edit)

Rok Wydania: 2009
Wydawca: Prog Rock Records




Ci którzy mieli styczność z Project Creation, czy innymi projektami Hugo Floresa, wiedzą czego mogą się spodziewać, lub jakiej stylistyki oczekiwać na płycie A Strange Utopia. Jednak jeśli ktoś nie miał przyjemności obcowania z kompozycjami, czy wręcz stylem Floresa, należy się kilka słów wprowadzenia.

Factory of Dreams to w zasadzie stylistycznie typowe dla portugalskiego gitarzysty kompozycje, nieco bardziej osadzone w estetyce muzyki klasycznej i podporządkowane krystalicznemu sopranowi Jessici Lehto.
Mikstura jest iście piorunująca, bowiem na styku klasycznych wokaliz i metalowych riffów pojawia się również odhumanizowana sekcja rytmiczna. Raz niesamowicie zagęszczona, innym razem zmienna i zakręcona w sposób, który żywy perkusista nie byłby w stanie zagrać. Innym razem z kolei bębny stanowią wręcz chaotyczną ścianę tła (choćby w "Weight of the world").
Ciekawy jest mariaż melodii i hałasu. W dość nietypowy sposób traktowane są kompozycje. Zawierają zarówno melodyjne rockowe solówki, elementy orkiestralne, różnego typu klawisze, czy nawet partie skrzypiec zagrane gościnnie przez Davida Ragsdale'a. W takim połączeniu przyznam, że wspomagałem się bookletem, aby przekonać się które z instrumentów są żywe, a które to symulacje czy sample. Nad całością jednak góruje głos wokalistki.
Wiele tu szybkich motywów, które następują czasami natychmiast po sobie nieco przytłaczając słuchacza. Nie jest to zatem album, który można połknąć od pierwszego podejścia. Lepiej poświecić mu nieco czasu i wsłuchać się w kolejne elementy układanki. Płyta jest ciężka do zaszufladkowania, elementy składowe jak przestrzeń, elektronika, gęste struktury gitar soczyste melodyjne solówki, czy nawet bardziej szalone wirtuozerskie zagrywki w połączeniu z wokalami robią wrażenie niesamowite.

Sam nie wiem czy lepiej polecić album zwolennikom rocka czy metalu. Dzięki połączeniu anielskiego głosu Jessici i ciężkich gitar nad muzyką Factroy of Dreams unosi się lekki klimat symfoniczno-gotycki, sekcja plus klawisze z kolei ukazują nam nowoczesną twarz projektu.
Jest to zatem zdecydowanie płyta dla sympatyków muzyki progresywnej.

6,5/10

Piotr Spyra
Komentarze