23.04.2018
RECENZJE

• ARENA - Pepper's Ghost
• GUS G. - Fearless
• DESERT NEAR THE END - Theater of War
• AYREON UNIVERSE - The Best of Ayreon Live
• MELANIE MAU & MARTIN SCHNELLA - Gray Matters Live In Concert
• BY’CE PROJECT - Abyss Of The Mind
• NONE - VII
• JUDAS PRIEST - Turbo
• TOMORROW’S EVE - Mirror of Creation III - Project Ikaros
• THE UGLY - Thanatology
• WAVE - Between
• MARS PROJECT - Insomnia
• HIGHWAY - Gruzzz n'roll
• BLACK STONE CHERRY - Black To Blues
WYWIADY
wywiad

• MENSKO - Piotr Juszczak, Marcin Moroz
• HEAT AFFECTED ZONE
• STANDARD B - Dawid Kubicki, Michał Mędak
• ELVENKING - Damna
• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland

więcej wywiadów

RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• PROGROCK FEST - Legionowo
• PROGROCK FEST - Legionowo
• WISHBONE ASH - Katowice
• CLOSTERKELLER - Zabrze
• BELIEVE - Konin
• KRZYSZTOF PUMA PIASECKI / JÓZEF SKRZEK - Piekary Śl.
• WARSAW PROG DAYS - Warszawa
• ROTTING CHRIST, CARACH ANGREN, SVART CROWN - Katowice
• CRADLE OF FILTH, MOONSPELL, SACRILEGIUM - Warszawa
• CRADLE OF FILTH, MOONSPELL - Kraków
• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów

więcej relacji

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - N » Neverland - 2010 - Ophidia
Neverland - 2010 - Ophidia
01. This Voice Inside 5:33
02. Silence The Wolves 5:02
03. Ophidia 5:33
04. Will Of God 2:57
05. Invisible War 5:19
06. Places Unknown 4:22
07. No One Leaves The Hive 4:10
08. Speak To Me 5:38
09. Ashes To Fall 4:56
10. Final Odyssey 4:39
11. Into The Horizon 5:11

Rok Wydania: 2010
Wydawca: AFM Records
http://www.myspace.com/neverlandofficial




Na początek, tytułem wstępu kilka zdań filozoficzno-wyjaśniających. Neverland to projekt muzyków tureckiej grupy prog metalowej Dreamtone oraz greckiej wokalistki Iris Mavraki. Ophidia natomiast jest drugim krążkiem tegoż projektu.

W swoim brzmieniu projekt sięga z jednej strony do swoich dawnych inspiracji, z drugiej jednak do power metalowych oper w stylu Avantasii. Być może rozmach jest mniejszy, a może nawet sens... nie do końca udało mi się wykoncypować, takie jednak jest wrażenie. Do tego wszystkiego należy dodać pewne wpływy folkowe. Nie sposób przy okazji przyrównania do rock-opery nie wspomnieć o gościnnych występach muzyków znanych w gatunku. Na poprzedniej płycie pojawili się wokaliści: Mike Baker, Thom Englund i Hansi Kursh. Tym razem obsada była trzymana w tajemnicy dość długo. Grupa zatem czuje się pewniej na rynku i nie potrzebowała tego atutu od początku promocji. Na Ophidia zatem wśród gości za mikrofonem pojawili się Jon Oliva, Edu Falashi i Urban Breed.
Oczywiście kolorytu dodają muzyce partie wokalne Iris Mavraki. Jednak ja mam co do jej osoby mieszane odczucia. Z jednej strony bowiem pojawiają się melodeklamacje wypowiedziane kwadratową angielszczyzną (nieszczęsny wstępniak do utworu pierwszego), innym zaś kapitalne chóry, czy fenomenalne partie w stylu Moyi Brennan. Czy jej udział jest jednak tak znaczny, aby nazwisko figurowało w nazwie projektu? Sam nie wiem.

Jeśli wspomniałem już o wokalizach mogę porozpływać się nad gościnnymi występami. Urban Breed otrzymał do odśpiewania chyba najlepszy utwór na płycie. Siłą rzeczy wypada tu wyśmienicie. Wydawało mi się, ze bardziej strategicznie uzasadnione byłoby ugościć go w utworze, hmm nieco gorszym, gdzie jego głos mógłby podnieść walory utworu. Zatem i w tym przypadku zespół pokazuje pewność siebie.
Zaskoczeniem jest występ Jona Olivy, którego zachrypnięty zdarty głos pojawia się złożony w stylu chórku, zabieg stosowany wprawdzie przez wiele grup powerowych, jednak dla uwypuklenia mniej charyzmatycznej barwy... Wokale Olivy po prostu zmiatają słuchacza.
Wprawdzie o ile zarówno Urban Breed jak i Edu Falashi otrzymali partie w miarę samodzielne, Oliva pojawia się raczej we fragmentach... tak czy inaczej utwory faktycznie nabierają pewnego kolorytu.
Kontynuując kwestię wokaliz, z albumu na album coraz lepszy staje się charakterystyczny głos Oganalpa Canatana.

Nie sposób nie wspomnieć o kapitalnych partiach klawiszy na albumie. Z jednej strony mniej w nich progresywnej nutki niż choćby w Dreamtone, z drugiej strony bardziej powermetalowe patenty brzmią bardzo naturalnie i niezwykle świeżo.
Pianino w Speak to me na ścianie gitar sprawia jazzowe wręcz wrażenie... podobać mogą się także orkiestracje, pianina czy potężne dźwięki organów. Wszystko to jednak dawkowane z umiarem i sporym smakiem.
Wspomnę również, że na albumie pojawiło się kilka bardzo ciekawych motywów gitary basowej, co przy tak gęstych aranżacjach spotykane jest niezwykle rzadko. Całkiem sprawnie w bądź co bądź metalowe utwory wpleciono soczyste akustyczne fragmenty.
Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem jest generalne osadzenie utworów gatunku, a przy okazji nie popadanie w banał. Melodie mimo, że będą przyswojone przez sympatyków gatunku i łatwe do zapamiętania, nie są sztampowe, ani trywialne.
Album trzyma poziom od pierwszego do ostatniego dźwięku, na dowód wymienię utwór przedostatni jako jednego z moich faworytów i wspomnę o kapitalnym instrumentalnym zamykaczu.
Niestety wersja promocyjna nie zawiera dwóch utworów bonusowych, które znajdą się na wydaniu regularnym. Spodziewam się jednak że będą równie dobre. Zresztą mam zamiar zakupić pełną wersję.
Zarówno projekt Neverland, jak i muzycy rozwijają się z albumu na album i ze zbiegiem czasu. Przyznam, że (w zasadzie mimo 1 motywu - i to rozpoczynającego płytę) Ophidia jest płytą świetną. Dla miłośników gatunku jest pozycją wręcz obowiązkową, mogącą powalczyć w tym roku z bardziej uznanymi markami.

8,5/10

Piotr Spyra
Komentarze