09.08.2020
RECENZJE
DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - M » Magica - 2010 - Dark Diary
Magica - 2010 - Dark Diary
magica1. Anywhere But home
2. Tonight
3. Never Like You
4. Wait for Me
5. Need
6. Release My Demons
7. On the Side of Evil
8. My Kin My Enemy
9. Used to Be an Angel
10. We Are Horde
11. Dear Diary

Rok wydania: 2010
Wydawca: AFM
http://www.myspace.com/magicaband




Kto by pomyślał? "Dark Diary" to już piąty album tej rumuńskiej grupy. Rodacy imć Drakuli grają już ładnych kilka lat czekając na swoje pięć minut. Obawiam się jednak, ze "Dark Diary" niewiele w tym temacie zmieni. Ta płyta niestety kompletnie niczym nie zaskakuje. Słychać tu echa Nightwish (z okresu płyty "Angel Fall First" - szczególnie w kompozycji "Tonight"). "Release My Demons" oraz "On the Side of Evi" to dla odmiany głęboki ukłon w stronę Within Temptation. Niestety w muzyce Rumunów brakuje tego "czegoś" co mają oba wymienione zespoły. Kolejne utwory choć z pozoru przebojowe i melodyjne jakoś nie zapadają w pamięć. O ile jeszcze te spokojniejsze, bardziej podniosłe mogą się spodobać o tyle utwory, w których muzycy chcą pokazać, że grają metal i przyspieszają są po prostu słabe. Kolejna sprawa: wokalistka Ana Mladinovici dysponuje głosem, który w wyższych rejestrach mnie osobiście kompletnie nie odpowiada, nie ma tu "kryształu" Sharon Den Adel czy szlachetności Tarji Turunen - to nie ta sama liga, choć krzywdzącym byłoby stwierdzenie, że ta pani nie potrafi śpiewać. Potrafi, i w niższych rejestrach jej nieco matowy głos wypada całkiem przekonująco, tylko dlaczego w niemal każdym refrenie za punkt honoru postawiła sobie wyśpiewywanie wysokiego "c"?

Płyty mogą posłuchać osoby, które lubią zespoły w których za mikrofonem znajduje się niewiasta o wysokim głosie. Od czasu do czasu pojawiają się fajne riffy, klawisze zagrają ciekawy motyw, niestety atutów jest jednak nieco za mało i mniej więcej od połowy czasu trwania krążek zaczyna nudzić.

Zespołowi należy pogratulować jednego. Nie każdemu z naszej części Europy udaje się podpisać kontrakt z AFM - to spory sukces i miejmy nadzieję, że obie strony są z tego zadowolone...

5/10

Piotr Michalski
Komentarze