21.01.2018
RECENZJE

• TENSION ZERO - Human.exe
• HANGING GARDEN - I Am Become
• OBIBOX - Czasy Niepewne
• RUNNING WILD - Death or Glory
• JUDAS PRIEST - Painkiller
• MAREK BILIŃSKI - E≠mc²
• LESOIR - Latitude
• BEYOND CHRONICLES - Human Nation
• LOCH VOSTOK - Strife
• HARMORAGE - Psychico Corrosif
• MASACHIST - The Sect (death REALigion)
• WOJCIECH CIURAJ - Ballady Bez Romansów
• CRADLE OF FILTH - Cryptoriana - The Seductiveness of Decay
• DAISY DRIVER - Nulle Part
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Wrocław
• ANATHEMA - Warszawa
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Warszawa
• EPICA, VUUR, MYRATH - Kraków
• KABAT - Trzyniec
• UNEVEN STRUCTURE, VOYAGER, MENTALLY BLIND - Wrocław
• PRISTINE - Chorzów
• PROCOL HARUM - Katowice
• SEATTLE NIGHT V - Warszawa

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland
• CRYSTAL VIPER - Marta Gabriel
• SINNER - Tom Naumann
• HELLOWEEN - Michael Weikath
• DAS MOON / WE HATE ROSES - Daisy Kowalsky

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - Q » Qube - 2010 - Incubate
Qube - 2010 - Incubate
qube


1. Nothing
2. Mantis
3. Obsession
4. In the name of God
5. Blame
6. Way to nowhere

Rok wydania: 2010
Wydawca: Electrum Records
http://www.myspace.com/qubelu




Co by tu zrobić, żeby nowe dzieło lubelskiej grupy trafiło „pod strzechy”? Hmmm, może by tak wokalista zaśpiewał u Rubika w nowym oratorium? Gitarzysta prowadzący odbił Nergalowi Dodę, a gitarzysta rytmiczny zaprezentował się w nowej edycji „Jak oni śpiewają?”. Wszak śpiewać każdy może, a gorzej od uczestników tego „szoł” chyba już się nie da... Basista i perkusista mogliby zaś spróbować sił w „Tańcu z gwiazdami”, najlepiej jako para (nie żebym coś sugerował...), wtedy zespołem Qube zainteresowaliby się nawet posłanka Senyszyn, filozofka Środa, a może i Jacyków by chłopakom jakiś „imicz” na czasie pierdolnął, którym by się potem jeden z opiniotfurczych magazynów zainteresował i na „kawer” kapelę wrzucił, a może i jeszcze duży „interwiu” dał ... Przemyślcie tą (tę?) pijarowską koncepcję chłopaki, bo obawiam się, że nawet gdybyście nagrali z dziesięć tak świetnych płyt jak „Incubate”, to dowie się o tym ledwie garstka maniaków, a zorganizowanie dochodowej trasy okaże się drugim „cudem nad Wisłą...”

A teraz do rzeczy, czyli do zawartości „Incubate”, drugiej płyty w dyskografii kwintetu. Koncepcja podobna do debiutu sprzed czterech lat: na dysku znajdziemy sześć dłuuuuugich kompozycji, łącznie ponad 50 minut MUZYKI. Całe szczęście, że Qube nijak nie da się podciągnąć pod kolejnego klona Amerykanów z Dream Theater, których tabuny lepszych lub gorszych naśladowców skutecznie mogą zniechęcić do szyldu „prog metal”. Lublinianie to zupełnie inna półka. Muzyka z „Incubate” raz atakuje z mocą ciosu Mike’a Tysona, by za chwilę nabrać uroku Salmy Hayek. „Lateralus” spotyka się tutaj z „Toxicity” i „Vermillion”, a wszystko przyprawione jest szczyptą „And Justice For All” i... „Wish You Were Here” (te charakterystyczne odgłosy, którymi wzbogacono parę kompozycji). Każdy utwór z „Incubate” to autentyczna perełka i o każdym można by napisać osobną recenzję. Tylko.. po co? Lepiej po prostu włączyć płytę i słuchać, słuchać, słuchać... Wszystko jest tutaj przemyślane, poukładane i zagrane z precyzją szwajcarskiego zegarka. Po prostu: klasa światowa. Oby tylko świat się o takim zespole jak Qube dowiedział...

10/10

Robert Dłucik
Komentarze