03.12.2016
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
RECENZJE

• HERE ON EARTH - In Ellipsis
• WALFAD - Momentum
• DEE SNIDER - We Are the Ones
• LENIWIEC - Raj
• STATUS QUO - Aquostic II - That's a Fact!
• ROCK & TALK - Martyna Walczak
• SEAN FILKINS - War and Peace & Other Short Stories
• HAMMERFALL - Built to Last
• THRONEUM - CACOMetamorphosen
• WEDINGOTH - Alone In The Crowd
• MROME - Noetic Collision On The Roof Of Hell
• METALLICA - Hardwired... To Self-Destruct
• THE ANSWER - Solas
• TESTAMENT - Dark Roots Of Earth
• METALLICA - Death Magnetic
WYWIADY
wywiad

• BACTERYAZZ
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian
• MELLER GOŁYŹNIAK DUDA - Maciej Meller
• VINCENT - Piotr Sonnenberg
• DITROIT
• CORNADA
• BEYOND THE INFINITY

więcej wywiadów

RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• ACID DRINKERS - Sosnowiec
• THE HUMPS - Piekary Śląskie
• INO-ROCK 2016 - Inowrocław
• KABAT - Festiwal Moravske Hrady.cz, Hradec nad Moravici
• LOVE DE VICE - Warszawa
• TRAKTOR OPEN AIR - Hranice
• CIRCLE II CIRCLE, LORD VULTURE, DESERT - Warszawa
• KARFAGEN - Konin
• STEVEN WILSON - Kraków
• THE ANIMALS & FRIENDS - Piekary Śląskie

więcej relacji

ARTICLES IN ENGLISH

• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview
• GUNSEN - The Adventure Of The Devil's Note - Review
• TITANIUM - Atomic Number 22 - Review
...more articles
Nawigacja
Artykuły » Wywiady » LUNATIC SOUL/RIVERSIDE - Mariusz Duda
LUNATIC SOUL/RIVERSIDE - Mariusz Duda
Mariusz DudaJuż dwudziestego piątego października będzie miała miejsce premiera nowego albumu Lunatic Soul. Ten czas który do niej pozostał z każdym nowym dniem kurczy się nieuchronnie. Dwa lata od ukazania się pierwszej, czarnej części będziemy mieli okazję posłuchać drugiej, określanej jako biała, a zarazem ostatniej części tego klimatycznego dyptyku. Twórcą i głównym autorem niniejszego pomysłu, wyprawy do mniej oczywistych zakamarków dźwięku oraz warstwy lirycznej jest doskonale znany basista i wokalista Riverside - Mariusz Duda, z którym niedawno miałem przyjemność porozmawiać.
W wielu perspektywach o nadchodzącym wielkimi krokami nowym Lunatic Soul, a także o śmierci, plemiennych wierzeniach, dawnych obyczajach i znaczeniu symboli opowiada sam Mariusz Duda.




Mariuszu, widziałeś już Incepcję Nolana?


Tak. Bardzo dobry film. Zresztą ja Nolana kupuję w ciemno.

Nie pytam o to przez przypadek, bo temat snu i podróży po różnych zakątkach świadomości leży w centrum zainteresowań Lunatic Soul. Skąd czerpiesz liryczne inspiracje?

Akurat w przypadku dwóch pierwszych płyt Lunatic Soul postanowiłem, że temat będzie dotyczył śmierci, a dokładniej mojej wizji tego, co znajduje się po śmierci. Ale zgadza się, że wspomniana przez ciebie „Incepcja” to przykład kina i tematu, który chyba lubię najbardziej. Wszystko co jest związane ze snem, zaburzeniami tożsamości, z podróżami po świecie umysłu, psychologią, duchami, mitologią, fantastyką, światem, w którym to, co realne, miesza się z irracjonalnym zawsze kręciło mnie najbardziej. W „Incepcji” pojawiają się niektóre tego typu elementy. A pomysły na teksty i muzykę przychodzą zarówno wtedy, kiedy siedzę w swoim panic roomie i oglądam kino tego rodzaju, jak np. „Memento”, „Zagubioną Autostradę” czy „Labirynt Fauna”, czytam np. Jonathana Carolla, Haruki Murakamiego czy Stevena Kinga, gram w „Silent Hill ” lub „Heavy Rain”, jak i wtedy, gdy z panic roomu wychodzę i – uwaga – oddycham świeżym powietrzem. I na szczęście ostatnio zdarza się to coraz częściej.

W zapowiedzi „białego albumu” stwierdziłeś, że planowałeś nagrać czarno-biały dyptyk. Czemu w tej historii nie ma miejsca na inne kolory? Czy Twój bohater nie ma szans na wydostanie się z tej dychotomicznej krainy?

Po pierwsze ze śmiercią, a właściwie z podróżami w zaświatach kojarzą mi się głównie dwa kolory – to czerń i biel. I ma to swoje podłoże, bo na przykład Słowianie i Germanie czcili tzw. biało-czarne bóstwa przeznaczenia, skąd wziął się ów zwyczaj stosowania kolorów podczas pogrzebowych obrzędów. Biały kolor występował np. w Dolnych Łużycach, gdzie na pogrzebach noszono białe chusty, oprócz tego w Dolnej Saksonii, Hannoverze. Poza tym dużo symboli śmierci związanych jest z białym kolorem, chociażby białe rumaki, które według dawnych wierzeń germańskich czy celtyckich towarzyszyły duszy podczas podróży w zaświaty. Duch osoby zmarłej również przedstawiany jest głównie jako „biała zjawa”. Po drugie miało być mrocznie, a te dwa kolory to dla mnie dwie specyficzne odmiany mroku. Ciemność, czerń, ta której przykładowo baliśmy się, i pewnie wciąż boimy, gdy wchodziliśmy na skrzypiący strych albo schodzimy do piwnicy, oraz biel, np. w postaci mgły. Pamiętasz scenę z „Innych”, kiedy Nicole Kidman czekała gdzieś w jakimś parku na swojego męża? Dookoła była ta biel… poza tym wszystko, co dzieje się w zaświatach, opisywane było jako podróże przez różnego rodzaju poziomy światła, chmury, przestrzeń, ale głównie w formie achromatycznej. Wydaje mi się, że te dwa kolory są w pełni wystarczające i jak najbardziej wymowne. Co do wydostania się bohatera z tego świata – tego nie wiem (śmiech).

Czy „orientalno-alternatywna muzyczna podróż” jaką serwuje Lunatic Soul będzie w warstwie instrumentalnej kontynuować oryginalne pomysły z części pierwszej? A może rozszerzasz produkcję o nowe instrumenty?

Pojawią się nowe brzmienia i pewne nowe instrumenty, ale generalnie będzie to rozwinięcie tego, co zaproponowałem na poprzednim albumie. Czarny i biały album muszą przecież stanowić pewną całość. Główna różnica, myślę, będzie polegała na – nazwałbym to – kolorystyce brzmieniowej, pojawi się dużo białych elementów, pewnych specyficznych „białych” efektów i brzmień. To było w tym przypadku największe wyzwanie. W niektórych momentach muzyka może być też trochę bardziej niepokojąca niż część pierwsza.

Czy możesz zdradzić kto poza zapowiedzianymi już Wawrzyńcem Dramowiczem i Maciejem Szelenbaumem wystąpi w drugiej części Lunatic Soul?

Akurat na tej płycie większość partii nagrałem samodzielnie, więc jeżeli chodzi o gości będzie to głównie Maciek i Wawrzyniec. Dodatkowo jedną z kompozycji stworzyłem wspólnie z Rafałem Buczkiem odpowiadającym za szatę graficzną Lunatic Soul. Jeśli więc chodzi o innych muzyków, będą to głównie te nazwiska.

Wydaje mi się, że lubisz nagrywać w Serakosie. Co na to wpływa, że wracasz do studia Roberta i Magdy Srzednickich?

Robert z Magdą dokładnie wiedzą, o co mi chodzi. Mamy podobne zainteresowania dotyczące literatury i kina. Ale najważniejsze jest to, że rozumieją moją wizję. Wiesz, ja potrzebuję do pracy realizatora, który oprócz tego, że będzie kręcił, to będzie potrafił jeszcze zaproponować coś od siebie. I Robert z Magdą to potrafią. Produkują płyty innych zespołów, wiedzą doskonale, że bycie dobrym realizatorem nie oznacza tylko kręcenia gałkami i super edycji na komputerze. Wracając do mnie – niestety wierzę w to, że bycie artystą i rzemieślnikiem w jednym kłóci się jednak ze sobą i prędzej czy później tworzy się rzeczy przeprodukowane i pozbawione tego najważniejszego, czyli… duszy.

Jestem przekonany, że ukończony dyptyk brzmiałby wybornie w jakimś specyficznym miejscu, np. w teatrze. Planujesz koncerty czy konsekwentnie pozostajesz w studio?

Na razie studio, ale jeśli kiedyś przykładowo zrobimy sobie z Riverside jakąś małą przerwę żeby od siebie odpocząć, to zbiorę przez ten czas jakiś fajny skład i pewnie zagram parę koncertów, czemu nie. Ale do tego czasu muszę jeszcze parę płyt ponagrywać.

W ubiegłorocznym wywiadzie dla Mystic Art powiedziałeś: „zawsze chciałem być muzykiem, kompozytorem, a nie tylko basistą czy wokalistą”. Wiem, że jest to raczej trudne pytanie, ale jaką ścieżką kariery chciałbyś podążyć? Wolałbyś aby kiedyś mówiono o Tobie jako o zaskakującym wizjonerze czy preferujesz raczej styl rzemieślnika-perfekcjonisty?

Ani jedno, ani drugie. Zaskakujący wizjonerzy tworzą z reguły dźwięki, których nie da się słuchać (śmiech). Poza tym w dzisiejszych czasach ciężko być zaskakującym wizjonerem, bo wszystko zostało już wymyślone. Wierzę jednak, że jeśli ktoś konsekwentnie pracuje nad swoim stylem i stara się za każdym razem iść krok naprzód, to, prędzej czy później natrafi na jakąś oryginalną muzyczną kombinację. Mnie osobiście marzy się coś takiego. Może kiedyś to nastąpi. A na razie po prostu chciałbym tworzyć swoje własne muzyczne historie i czerpać z tego przyjemność. Do jakiego tytułu to pretenduje – nie wiem, i szczerze mówiąc nie dbam o to. Rzemieślnikiem perfekcjonistą przyznaję jestem głównie, jeśli chodzi o miksy i ostateczne przygotowania do np. koncertów, ale generalnie uważam to określenie za obraźliwe. Kojarzy mi się z brakiem artystycznej wizji. Rzemieślnik to rzemieślnik, z reguły niestety odtwórca, a ja chciałbym tworzyć.

Na koniec zmienię temat. W 2010 roku zadebiutowało kilka zespołów z pogranicza prog i art rocka. Chodzi mi przede wszystkim o Acute Mind, Nook i Terminal. Czy miałeś okazję zapoznać się z muzyką tej trójki? Co o niej sądzisz?

Przyznaję, że nie słyszałem żadnego z wymienionych przez Ciebie zespołów. Może jakieś pojedyncze dźwięki, ale nie na tyle, żeby się wypowiadać na ten temat. Wbrew pozorom nie słucham za dużo nowej muzyki z pogranicza prog i art rocka.

Najprościej jak mogę, czego Ci życzyć?

Wytrwałości i optymizmu. I szczęścia na nowej drodze życia.


Rozmawiał: Robert Bronson
Zdjęcie: www.lunaticsoul.com
Komentarze
Komentarze
#1 | Rafafafa dnia wrzesień 21 2010 11:49:25
Bardzo fajny wywiad. Czekamy, czekamy!!! Przy okazji, czas wybrać sie do kina na Incepcję Smile
#2 | RA dnia wrzesień 22 2010 10:37:16
aż mam ochote posluchać biały Lunatic Soul...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?