01.04.2020
RECENZJE
THE PARTY IS OVER - Pluton

ADMINISTRATORR - Czy

SYLOSIS - Cycle Of Suffering

NOMAD - Transmogrification (Partus)

INVERTIGO - Inmotion

JULIA MII - To ja, księżyc

DEPECHE MODE - Speak & Spell

VOLTURYON - Cleansed by Carnage

DIABULUS IN MUSICA – Euphonic Entropy

PENDRAGON - Love Over Fear

LIZARD - Master & M

MECH - Tasmania

SEPULTURA - Quadra

MARKO HIETALA - Pyre Of The Black Heart

SUBTERFUGE - Prometheus

VIRGIN SNATCH - Vote is a Bullet

DEPECHE MODE - Delta Machine

MYSTERY - Live in Poznań

SBB - Welcome

KILLSORROW - Killsorrow

FLAMING ROW - The Pure Shine

VOYAGER - Colours in the Sun

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - H » Hawkwind - 1970 - Hawkwind
Hawkwind - 1970 - Hawkwind
Hawkwind1. Hurry On Sundown (4:50)
2. The Reason Is? (3:30)
3. Be Yourself (8:09)
4. Paranoia Part 1 (1:04)
5. Paranoia Part 2 (4:11)
6. Seeing It As You Really Are (10:43)
7. Mirror Of Illusion (6:58)

Total Time: 39:25
Bonus tracks on 1996 release
8. Bring It On Home (3:16)
9. Hurry On Sundown (5:02)
10. Kiss Of The Velvet Whip (5:25)
11. Cymbaline (4:04)

Rok wydania: 1970
Wydawca: EMI (CD)



Grupa Hawkwind zajmuje z pewnością ważne miejsce w historii muzyki rockowej. Jej geneza sięga początku lat siedemdziesiątych i jak szereg powstałych wówczas ciekawych, poszukujących, eksperymentujących z dźwiękiem grup muzycznych, dała podwaliny pod tworzący się wówczas nurt muzyki rockowej.

Nie wszyscy chyba wiedza, że właśnie w grupie Hawkwind swoja muzyczna przygodę zaczynał niejaki Lemmy. Tak, właśnie ten Lemmy z Motorhead. Co prawda nie ma go jeszcze na tej pierwszej płycie zespołu, tutaj dudni na basie John A. Harrison. Lemmy zadebiutuje dopiero na trzeciej płycie ("Doremi Fasol Latido" - 1972).

Na tej pierwszej wydanej w 1970 roku płycie formował się dopiero muzyczny styl zespołu, słychać tam zarówno inspiracje muzyką bluesową, ale słychać też zalążki tego co później będzie określane mianem space-rocka. Gdyby nie Hawkwind, z pewnością nie byłoby dzisiaj innych grup zaliczanych do tego nurtu, chociażby Ozric Tentacles. Jest na tej płycie też porządna dawka psychodeli, klimatem zbliżonej do tej jaką prezentował Pink Floyd na swych pierwszych albumach. W 1996 płyta Hawkwind została w wznowiona i wzbogacona o 4 dodatkowe utwory. I tutaj dochodzimy do jeszcze jednego punktu wspólnego obuch grup. Ostatnim z bonusowych utworów jest bowiem "Cymbaline", kompozycja która znana jest właśnie z repertuaru Floydów.

Hawkwind nie odniósł może popularności na miarę Floydów, ale duży wpływ na to miał kierunek jaki obrały obie grupy. Pink Floyd ewoluował na swych późniejszych płytach w stronę mimo wszystko dźwięków przystępniejszych dla szerszego grona słuchaczy. Hawkwind pozostał przy bardziej awangardowym podejściu do muzyki właściwie do dzisiaj i mimo swojego mało komercyjnego podejścia do muzyki rockowej, ma na koncie ogromną dyskografię. Tkwi na rockowym firmamencie od początku lat siedemdziesiątych aż po dzień dzisiejszy. Co prawda składy zespołu się zmieniały, niezmiennie pozostaje od samego początku jej lider, Dave Brock.

W ubiegłym roku ukazała się właśnie kolejna płyta grupy, "Blood Of The Earth". Jaki jest współczesne oblicze zespołu i jak się ma ich nowa muzyka do tych zamierzchłych, klasycznych płyt? O tym może następnym razem...

7/10

Marek Toma
Komentarze