24.01.2018
RECENZJE

• WILKI - Przedmieścia
• CLOUDS CAN - Leave
• TENSION ZERO - Human.exe
• HANGING GARDEN - I Am Become
• OBIBOX - Czasy Niepewne
• RUNNING WILD - Death or Glory
• JUDAS PRIEST - Painkiller
• MAREK BILIŃSKI - E≠mc²
• LESOIR - Latitude
• BEYOND CHRONICLES - Human Nation
• LOCH VOSTOK - Strife
• HARMORAGE - Psychico Corrosif
• MASACHIST - The Sect (death REALigion)
• CRADLE OF FILTH - Cryptoriana - The Seductiveness of Decay
WYWIADY
wywiad

• ELVENKING - Damna
• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland
• CRYSTAL VIPER - Marta Gabriel
• SINNER - Tom Naumann
• HELLOWEEN - Michael Weikath

więcej wywiadów

RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Wrocław
• ANATHEMA - Warszawa
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Warszawa
• EPICA, VUUR, MYRATH - Kraków
• KABAT - Trzyniec
• UNEVEN STRUCTURE, VOYAGER, MENTALLY BLIND - Wrocław
• PRISTINE - Chorzów
• PROCOL HARUM - Katowice
• SEATTLE NIGHT V - Warszawa

więcej relacji

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Track-by-track » J.D. Overdrive - 2011 - Sex, Whiskey & Southern Blood
J.D. Overdrive - 2011 - Sex, Whiskey & Southern Blood
jdo1. A Taste Of The South
2. Ballbreaker
3. Boot Hill
4. Truth Teller
5. No Man's Land
6. The Art Of Demolition
7. Stoned To Death
8. Guilt And Redemption
9. Purple Haze
10. Demonize
11. Into The Same River

Rok wydania: 2011
Wydawca: Metal Mind
http://www.myspace.com/jdoverdrive




2. Ballbreaker

Kiedy pierwszy raz ‘wszedł mi pod palce’ główny riff do Ballbreaker’a, od razu pomyślałem – cholera, ten numer musi miażdżyć wszystko, co spotka na swojej drodze! Suseł od razu podchwycił klimat, o jaki mi chodziło i przelał go na papier. Tekst do tego utworu to odzwierciedlenie stanu umysłu głównego bohatera, chcącego zniszczyć wszystko w swoim zasięgu. Tak też jest z nami, kiedy gramy go na żywo!


3. Boot Hill

Nie pamiętam kiedy Suseł wpadł na pomysł, aby napisać tekst opowiadający o cmentarzu dla rewolwerowców – bo takim właśnie miejscem jest tytułowy Boot Hill. Kiedy nagle pojawił się cały numer, trącący lekko sabbathowym klimatem, wpisujący się w raczej spokojniejszą stronę naszej muzyki, nasz gardłowy zdecydował, że nie może być inaczej i z tymi dźwiękami wybierzemy się w stronę zachodzącego słońca na dzikim zachodzie (śmiech)!

4. Truth Teller

Na albumie nie mogło zabraknąć kawałka, wpisującego się w zdecydowane trendy rockowe, skłaniające się nieco w stronę takich tuzów, jak Lynyrd Skynyrd. Ten numer miał właśnie taki być – zagrany na luzie, bez zbędnej spiny i szybkiego przebierania paluchami po gryfie. Główny bohater Truth Tellera, w przeciwieństwie do klimatu tego utworu, zżyma się z brutalną rzeczywistością, zastanawiając się, czy w obecnych czasach można żyć zgodnie z prawdą... koniec tej historii mówi jednak sam za siebie.

5. No Man’s Land

Kto z nas nie zna zespołu Godsmack?! Ja znam i przez to chyba No Man’s Land przypomina nieco dokonania tego bostońskiego kwartetu. Jest przebojowy refren, są ciężkie, walcowate riffy i ten charakterystyczny ‘zaśpiew’ Susła. Cóż mogę powiedzieć, wyszło trochę Godsmackowo (śmiech). Sam tekst z kolei traktuje o poszukiwaniu własnego ‘ja’... cóż, sami nie wiemy, co dokładnie nasz wokalista chciał dokładnie przez tych kilka słów przekazać, ale ładnie śpiewa, więc za bardzo nie rozgrzebujemy tego tematu (śmiech),

6. The Art of Demolition

To pierwszy numer, który napisałem ‘na potrzeby’ tego zespołu (śmiech). Sam nie wiem, co mną kierowało, ale było w tym sporo złości i dumy, którą starałem się przenieść na gryf gitary. Obecnie najmniej chętnie wykonujemy ‘Arta’, bo zwyczajnie nam się przejadł, ale ludzie na koncertach domagają się od nas, aby go grać, więc cóż – nie mamy wyboru (śmiech). A tekst – po raz drugi na płycie snujemy opowieść o zniszczeniu i pożodze, ot co!

7. Stoned to Death

Strasznie lubię grać ten numer – jego motoryka i ciężar leżą bardzo blisko tego, co sam lubię usłyszeć na żywca, także koncertowo to jeden z naszych pewniaków! Miało być prosto, ale z pier$%^&*!#$iem!!! Czy wyszło... nie mam pojęcia, ale akurat w przypadku tego wałka mało mnie to obchodzi, o czym zresztą też traktuje sam tekst... (śmiech).

8. Guil and Redemption

Guilt to jeden z najdłuższych numerów na płycie, w którym dość dużo się dzieje. Podzieliliśmy go na dwie części – ostrzejszą i łagodniejszą, czyli tytułową ‘winę’ i ‘odkupienie’. Być może sam utwór może komuś kojarzyć się z dokonaniami niejakiego teksańskiego kwartetu, znanego bardziej, jako Pantera... i bardzo dobrze, bo właśnie tak ma się kojarzyć (śmiech)!

9. Purple Haze

Ciężko opisywać dzieło, którego się nie stworzyło, bo w końcu Purple Haze wyszedł spod palców ikony gitarowego szaleństwa – samego Jimiego Hendrixa! My po prostu trochę podkręciliśmy tempo, dodaliśmy więcej przesteru i pijacki wokal. Tę interpretację albo się uwielbia albo nienawidzi... chociaż po tym, jak zdobyliśmy pierwsze miejsce listy przebojów Radia SAR mam wrażenie, że więcej jest zwolenników tego kawałka (śmiech)!

10. Demonize

Czas trwania Demonize’a ponad dwukrotnie przewyższa długość standardowego hitu radiowego, dzięki czemu jest to najdłuższy utwór na płycie. Powstał na samym początku działalności naszego wesołego kolektywu i dzięki niemu zwerbowaliśmy na nasz pokład Susła (draniowi spodobał się ten klimat!). Podobnie jak w ‘Guilt and Redemption’ ‘Demonize’ dzieli się niejako na dwie części, niemniej jednak część spokojniejsza nie zamyka całości, gdyż na sam koniec wracamy do ostrzejszego refrenu. Bardzo dużo zabawy miałem z solówką, która trwa jakieś 2.5 minuty – sporo czasu zajęło mi napisanie jakichś ciekawych nut do tej partii, ale chyba wyszedłem z tego obronną ręką (w swoim subiektywnym odczuciu, rzecz jasna). Warstwa liryczna natomiast mówi o tym, iż nie można przez całe życie trwać w cnocie, bo przecież w każdym z nas czai się ‘rogaty’... co wcale nie musi być takie złe!

11. Into the Same River

Moja ukochana wisienka na torcie i spełnienie marzeń o napisaniu rzewnej, akustycznej pościelówy (śmiech). Miało być skromnie, miało chwytać za serce i wykręcać łzy z oczu (śmiech). W całym tym zamieszaniu z pewnością sporo pomogły partie skrzypiec, które nagrał Wojtek Grabek – rewelacyjna robota. Sam numer mówi o tym, że i tak będziemy popełniać w życiu błędy, wchodząc do tej samej rzeki – dlatego też nie miejcie nam za złe, jak coś nam do głowy strzeli i znowu wyskoczymy z jakimś idiotycznym pomysłem (śmiech).

Stempel
Komentarze