01.10.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » Janes Addiction - 2011 - The Great Escape Artist
Janes Addiction - 2011 - The Great Escape Artist
Janes Addiction
1. Underground
2. End To The Lies
3. Curiosity Kills
4. Irresistible Force
5. I'll Hit You Back
6. Twisted Tales
7. Ultimate Reason
8. Splash A Little Water On It
9. Broken People
10. Words Right Out Of My Mouth

Rok wydania: 2011
Wydawca: Capitol
http://janesaddiction.com


Proszę bardzo, oto kalifornijscy weterani alternatywnych scen powracają na usta muzycznego Świata! Własnie światło dzienne ujrzała nowa studyjna płyta zespołu z Los Angeles – Janes Addiction. Niedługo po wydaniu poprzedniej „Strays”, oznajmili że tym razem im nie wyszło i pachniało ostatecznym rozwiązaniem zespołu. Wystarczyło pięć lat by emocje opadły i sprawdziło się mocno zużyte powiedzenie: „czas leczy rany”. W 2008 roku panowie pojawili się na scenie i to w klasycznym składzie! z Ericiem Avery na pokładzie (z którym zarejestrowali trzy pierwsze albumy do dziś uważane za najlepsze). Niedługo jednak miało się sprawdzić kolejne z często używanych mądrości życiowych: „wszystko, co dobre, szybko się kończy” i zanim weszli do studia by rozpocząć pracę nad nowymi nagraniami legendarnego basisty już nie było w składzie. Zastąpił go Dave Sitek muzyk TV On The Radio i wraz z nim grupa zarejestrowała materiał (obecnie na basie gra jednak Chris Chaney). Jednakże jakiekolwiek zmiany w składzie by nie nastąpiły, nie może zabraknąć dwóch zakręconych panów z pokręconymi życiorysami czyli Perry Farrella i Dave’a Navarro, bo to główni sternicy tego muzycznego okrętu widmo ostatnich dwóch dekad. Gdy rufa tej łajby zwanej Jane’s Addiction wyłania się z mgły, już wiadomo że będzie o czym gadać w portowych tawernach. Wraz z pojawieniem się „The Great Escape Artist” grupa dała pretekst fanom i mediom do niekończących się gorących dyskusji. Bowiem jest tak odległa od „Nothing’s Shocking” jak te dwadzieścia trzy lata, które dzielą oba albumy. Bezkompromisowość i brzmieniowe eksperymenty pokrył kurz nieuchronnie upływającego czasu, dziś zespół poddaje się muzycznemu konformizmowi. Jednakże wraz z nowym wydawnictwem, Jane’s Addiction w bardzo inteligentny sposób połączył ze sobą alternatywne dźwięki z chwytliwym popem, oferując album który niezwykle przyjemnie się słucha. Gdyby listy przebojów składały się tylko z takich utworów jak "Curiosity Kills" czy "Irresistible Force (Met the Immovable Object)" , można by wysłuchiwać ich bez żenady od deski do deski. Choć są i takie utwory w których zespół zabrnął trochę za daleko. Receptura na kolejne dwie piosenki to wziąć muzyczny mikser, wrzucić do niego garść J.A. i sporo Duran Duran , wtedy otrzymujemy "I'll Hit You Back", a potem do tego dodać jeszcze odrobinę Depeche Mode, to jak nic wychodzi "Twisted Tales". Dla równowagi „The Great Escape Artist” dostarcza także sporo mocniejszych brzmień choćby otwierające "Underground", "End to the Lies" lub zamykający "Words Right Out of My Mouth" - słychać w nich echa dawnego stylu zespołu. Produkcją albumu zajął się Riche Costey , efekty jego pracy można usłyszeć na płytach Muse, Franz Ferdinand czy Interpol, i doświadczenie zdobyte przy kreowaniu brzmień wymienionych zespołów daje o sobie znać na „The Great Ecape Artist”. Biorąc pod uwagę jednak całość to naprawdę niezła płyta. „Nic szokującego” za to wiele świetnych melodii.

8/10

Witold Żogała





Komentarze