26.06.2019
RECENZJE

• AMAROK - The Storm
• SEVEN STEPS TO THE GREEN DOOR - The?Lie
• MOB RULES - Hollowed Be Thy Name
• HOLLYWOOD VAMPIRES - Rise
• SUNDARA KARMA - Ulfilas’ Alphabet
• IVY - Chwile
• ECLIPSE - Archetypal Grief
• SYMPHONY OF SYMBOLS - Historiocriticism
• KAT - Without Looking Back
• XIII STOLETĺ - Frankenstein
• CRYPT SERMON - Out of the Garden
• DUFF McKAGAN - Tenderness
• LION SHEPHERD - III
• COMA - Sen o 7 Szklankach
• KISS - Destroyer
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• MYSTIC FESTIVAL (dzień 1) - Kraków
• MUSE - Kraków
• RIVERSIDE - Chorzów
• KISS - Kraków
• KISS - Kraków
• SLAYER, BEHEMOTH - Gliwice
• ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław
• CRADLE OF FILTH, ACOD - Warszawa
• GALLILEOUS, DEVIL IN THE NAME - Piekary Śląskie
• LENNY KRAVITZ - Łódź

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN
• POKERFACE - Xen Ritter
• KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI - Jacek Hiro

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview

more articles

POLECAMY

Nawigacja
Artykuły » Recenzje - M » Machine Head - 2011 - Unto the Locust
Machine Head - 2011 - Unto the Locust
MH
1. I Am Hell (Sonata in C#) 08:24
2. Be Still and Know 05:43
3. Locust 07:33
4. This is the End 06:10
5. The Darkness Within 06:21
6. Pearls for Swine 07:19
7. Who We Are 07:11


Rok wydania: 2011
Wydawca: Roadrunner
http://machinehead1.com/




Firma Roadrunner sypnęła bogato jesiennymi nowościami, narażając nas na poważną dziurę budżetową! Można by się tutaj pokusić o stwierdzenie, że muzyczne propozycje Roadrunnera spadają na nasze głowy szybciej, niż liście z drzew, dla których pogoda w tym roku jest wyjątkowo łaskawa. I podobnie jak z jesiennymi liśćmi, muzyczne nowości tejże wytwórni muzycznej charakteryzują się niezwykłym bogactwem form, jak i barw. Dream Theater, Opeth, Mastodon, Trivium, Megadeth - myślę, że każdą z tych pozycji szanujący się fan mocniejszych, a zarazem ambitnych dźwięków chciałby mieć w swojej kolekcji. Do grona tych niezwykle barwnych jesiennych muzycznych, spadających nowości, dołożyć należy bez wątpienia płytę Machine Head.

Pamiętam rok 1994 i muzyczny debiut tej kalifornijskiej formacji. "Burn My Eyes", był prawdziwym płomiennym strzałem miedzy oczy (strzałem w dziesiątkę), nie jedna metalowa kapela zaprzedała by duszę diabłu aby nagrać wówczas tak udany debiut. Kolejna płyta zespołu już nie wzbudziła u mnie takiego entuzjazmu i przyznam szczerze, że nie śledziłem dalszych muzycznych losów amerykanów, a tu nagle, niczym jesienny liść, wpadła na mój ogródek właśnie ta muzyczna premiera, z czego jestem niezmiernie rad (przecież nie samym Hackettem żyje człowiek ;)). Przed zimą przyda się solidnie odkurzyć membrany kolumnowych głośników!

Nowa płyta Machin Head, mimo swojego ciężaru gatunkowego, jest wyjątkowo przystępna, a różnorodność, bogactwo i delikatność muzycznych wstawek równoważy jej mięsisty charakter, czyniąc tą muzyczna potrawę czymś wyjątkowym w smaku, czymś na kształt sztufady. Nie wiem czy wszyscy wiedzą co to takiego sztufada? Spieszę więc donieść, że jest to bardzo smaczna potrawa. Sporządza się ją w ten sposób, że w słusznej porcji wołowego mięsa nakłuwa się otwory, w celu nafaszerowania jej cieniutkimi paskami soczystego boczku bądź słoniny. "Unto Ther Loctus", przy swojej niewątpliwej mięsistości, naszpikowana jest bardzo gęsto właśnie takimi soczystymi wstawkami, czyniąc to muzyczne danie wyjątkowo soczyste i bogate w smaku, a zarazem strawne dla osób dla których suche, metalowe mięcho byłoby nie do przełknięcia. Umieszczę więc tą muzyczną potrawę, w mojej prywatnej płytowej lodówce, obok innych ulubionych mięsnych dań (m.in. obok ostatniej płyty Nevermore) :).

Spotkałem się w bezkresnych czeluściach Internetu z opinią, iż najnowszy Machin Head, swoim muzycznym potencjałem może przyćmić taki metalowy dogmaty jak "Master of Puppets" (zespołu, który z Lou Reedem nagrał właśnie płytę "Lulu") ;). Zaiste, niezwykle odważna, a nawet buńczuczna opinia, ale czy szalona? Twierdzę, że nie!

9/10

Marek Toma



Komentarze