28.02.2020
RECENZJE
OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - A » After... - 2011 - No Attachments
After... - 2011 - No Attachments
after
1. All Left Behind
2. Enchanted
3. Summer Fuss
4. Carried By The Wind
5. Resurrection
6. My Straight Path
7. The Mention...
8. Good Things Are Worth Waiting For
9. Hope's Still Alive
10. Happiness

Rok wydania: 2011
Wydawca: Metal Mind
http://www.after.art.pl



Wreszcie jest kolejne, studyjne dzieło After...! Tutaj nie można chłopakom zarzucić nieregularności. Trzy studyjne płyty, wydawane prawie co trzy lata. Produkcją "No Attachments" zajęli się tym razem Brytyjczycy z "The Pineapple Thief" i słychać tutaj wyraźny wpływ, jaki wywarli na muzykę zespołu "Złodzieje Ananasów". Na szczęście nie udało im się do cna wycisnąć z muzyki włocławskiej formacji, ich oryginalnego miąższu. After... to na szczęście ciągle After..., a nie ananas, chociaż we fragmentach czuć tutaj wyraźnie ananasowy posmak (szczególnie w brzmieniu gitar)

Płyta zaczyna się od naprawdę mocnego uderzenia, "All Left Behind" to jeden z ostrzejszych jej fragmentów, chociaż podobnie mocnych momentów jest tutaj znacznie więcej ("Carried By The Wind" a w szczególności "Resurrection") Są też i fragmenty, które "mają taki ciepły oddźwięk, że nawet moja romantyczna i skołowana zarazem dusza znajduje swoje miejsce" (cytat osoby, która recenzowała na łamach RA poprzednią, studyjną płytę zespołu ;). Na "Hideout" takim fragmentami były" "Waiting For", "Healing Our Sorrows", i oczywiście "Fingers"!. Tutaj natomiast "romantyczne i skołowane dusze znajdą swoje miejsce", chociażby przy takich kompozycjach jak: "Enchanted" czy "Summer Fuss" (chyba również posiadam ten sam rodzaj "skołowania", bo to akurat moje ulubiony fragmenty). Nie można nie wyróżnić tutaj także perełki, będącej ostatnią kompozycją na płycie, atmosferycznego, hipnotyzującego "Happiness".

Nowego dzieła włocławskiej formacji, nie da się w pełni docenić przy zaledwie pierwszym wsłuchaniu się. Muzyka z tej płyty jest jak Serrano (hiszpańska szynka dojrzewająca), musi powisieć swoje na haku, smagana nadmorską bryzą bezbłędnej sekcji rytmicznej Ziółkowski/Więckowski, dojrzewając w naturalny sposób, aby móc napawać się w pełni jej niepowtarzalnym smakiem.

Jak na razie stawiam osiem, ale jak mówię jest to produkt dojrzewający, musi pokręcić się znacznie dłużej w moim odtwarzaczu, poddawana promieniom lasera, jednak już czuję, jak z każdym kolejnym odsłuchem dojrzewa...

8/10

Marek Toma




Komentarze