23.01.2020
RECENZJE
BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - A » Alhena - 2011 - EP
Alhena - 2011 - EP
alhena


1. Trial
2. Better
3. You Lost Me
4. Breath
5. Nemesis



Rok wydania: 2011
Wydawca: -
http://www.myspace.com/alhenapl
http://alhenaband.com/




Bardzo cieszy fakt, że demówki, epki i selfreleasy młodych zespołów oprócz jakości warsztatowej muzyków mogą obecnie poszczycić się wysokimi walorami produkcyjnymi.

Doskonałe brzmienie (ach ten bas i blachy), to pierwsze spostrzeżenie podczas odsłuchu mini albumu grupy ALHENA. Bardzo rozsądny miks, w którym najistotniejsze na pozór elementy jak wokale (wielowarstwowe - a jakże) oraz syntezatory są wysunięte na czoło.
Owszem klawisze mają tu zdecydowanie wiele do powiedzenia - i mimo, że wolałbym aby proporcje bardziej skłaniały się w stronę brzmienia gitarowego, nie mogę się zmusić aby odbierać brzmienie grupy ALHENA jako niezadowalające.

Mimo sporego nacisku na ściany klawiszowe, utwory są zaaranżowane, aby nie ujmować nic gitarom. Kiedy następują partie solowe w żaden sposób nie muszą one rywalizować z resztą instrumentarium. Z kolei nie do końca szablonowa rytmika sprawia, że nie dajemy się porwać stereotypowi, że taka muzyka musi przynależeć do nurtu rocka gotyckiego – nawet mimo ewidentnych ukłonów w tym kierunku. Niby pozory takie jak klawisze (powtórzę - niezłe / niebanalne) i żeńskie wokalizy sprzyjają szufladkowaniu. Jednak dochodzi do tego nieco szybsze, niż w gatunku frazowanie w kwestii gitar, bardzo sprytnie nabijają bębny, a tempa i nastrój utworów zmienia się jak w kalejdoskopie. Nie byłbym więc skłonny po jednokrotnym przesłuchaniu materiału zaklasyfikować go jednoznacznie. Zwłaszcza, że artrockowa maniera gitarowa jest tu także obecna.

Znajdziemy tu sporą paletę środków wyrazu. Od przestrzennego brzmienia, czy też bardziej klasycznych fragmentów (pianino, wokalizy na podkładzie samej sekcji), po orkiestracje i rockowe szaleństwa. Mile zaskakuje utwór instrumentalny, szkoda tylko że solowe partie powierzono tu syntezatorom właśnie – przyznam, że to jedyny moment, w którym widziałbym więcej partii gitary solowej, albo przynajmniej przysłowiowego dialogu tych instrumentów.

EPka ukazuje grupę ALHENA w bardzo korzystnym świetle. Nawet jeśli chciałbym pomarudzić, że widziałbym więcej gitar w... gitarach. To przy analitycznym podejściu do kompozycji moje zarzuty spalają na panewce. Generalnie większość partii pojawia się w dobrze dobranych proporcjach. Do tego nie mogę się zdecydować, czy bardziej podoba mi się łagodniejsze brzmienie grupy, czy momenty, w którym pokazują przysłowiowe pazury.

Na koniec przyznam, że jakościowo ten krążek nie ustępuje ani na jotę tegorocznym profesjonalnym produkcjom. Z niecierpliwością czekam na pełną płytę.

Piotr Spyra



Komentarze