12.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - A » Alhena - 2011 - EP
Alhena - 2011 - EP
alhena


1. Trial
2. Better
3. You Lost Me
4. Breath
5. Nemesis



Rok wydania: 2011
Wydawca: -
http://www.myspace.com/alhenapl
http://alhenaband.com/




Bardzo cieszy fakt, że demówki, epki i selfreleasy młodych zespołów oprócz jakości warsztatowej muzyków mogą obecnie poszczycić się wysokimi walorami produkcyjnymi.

Doskonałe brzmienie (ach ten bas i blachy), to pierwsze spostrzeżenie podczas odsłuchu mini albumu grupy ALHENA. Bardzo rozsądny miks, w którym najistotniejsze na pozór elementy jak wokale (wielowarstwowe - a jakże) oraz syntezatory są wysunięte na czoło.
Owszem klawisze mają tu zdecydowanie wiele do powiedzenia - i mimo, że wolałbym aby proporcje bardziej skłaniały się w stronę brzmienia gitarowego, nie mogę się zmusić aby odbierać brzmienie grupy ALHENA jako niezadowalające.

Mimo sporego nacisku na ściany klawiszowe, utwory są zaaranżowane, aby nie ujmować nic gitarom. Kiedy następują partie solowe w żaden sposób nie muszą one rywalizować z resztą instrumentarium. Z kolei nie do końca szablonowa rytmika sprawia, że nie dajemy się porwać stereotypowi, że taka muzyka musi przynależeć do nurtu rocka gotyckiego – nawet mimo ewidentnych ukłonów w tym kierunku. Niby pozory takie jak klawisze (powtórzę - niezłe / niebanalne) i żeńskie wokalizy sprzyjają szufladkowaniu. Jednak dochodzi do tego nieco szybsze, niż w gatunku frazowanie w kwestii gitar, bardzo sprytnie nabijają bębny, a tempa i nastrój utworów zmienia się jak w kalejdoskopie. Nie byłbym więc skłonny po jednokrotnym przesłuchaniu materiału zaklasyfikować go jednoznacznie. Zwłaszcza, że artrockowa maniera gitarowa jest tu także obecna.

Znajdziemy tu sporą paletę środków wyrazu. Od przestrzennego brzmienia, czy też bardziej klasycznych fragmentów (pianino, wokalizy na podkładzie samej sekcji), po orkiestracje i rockowe szaleństwa. Mile zaskakuje utwór instrumentalny, szkoda tylko że solowe partie powierzono tu syntezatorom właśnie – przyznam, że to jedyny moment, w którym widziałbym więcej partii gitary solowej, albo przynajmniej przysłowiowego dialogu tych instrumentów.

EPka ukazuje grupę ALHENA w bardzo korzystnym świetle. Nawet jeśli chciałbym pomarudzić, że widziałbym więcej gitar w... gitarach. To przy analitycznym podejściu do kompozycji moje zarzuty spalają na panewce. Generalnie większość partii pojawia się w dobrze dobranych proporcjach. Do tego nie mogę się zdecydować, czy bardziej podoba mi się łagodniejsze brzmienie grupy, czy momenty, w którym pokazują przysłowiowe pazury.

Na koniec przyznam, że jakościowo ten krążek nie ustępuje ani na jotę tegorocznym profesjonalnym produkcjom. Z niecierpliwością czekam na pełną płytę.

Piotr Spyra



Komentarze