01.04.2020
RECENZJE
THE PARTY IS OVER - Pluton

ADMINISTRATORR - Czy

SYLOSIS - Cycle Of Suffering

NOMAD - Transmogrification (Partus)

INVERTIGO - Inmotion

JULIA MII - To ja, księżyc

DEPECHE MODE - Speak & Spell

VOLTURYON - Cleansed by Carnage

DIABULUS IN MUSICA – Euphonic Entropy

PENDRAGON - Love Over Fear

LIZARD - Master & M

MECH - Tasmania

SEPULTURA - Quadra

MARKO HIETALA - Pyre Of The Black Heart

SUBTERFUGE - Prometheus

VIRGIN SNATCH - Vote is a Bullet

DEPECHE MODE - Delta Machine

MYSTERY - Live in Poznań

SBB - Welcome

KILLSORROW - Killsorrow

FLAMING ROW - The Pure Shine

VOYAGER - Colours in the Sun

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » Jairus - 2011 - Streams Over Sad Parades
Jairus - 2011 - Streams Over Sad Parades
jairus

1. Chupacabra
2. Debord’s Ghost
3. Dry Yourself Off Richard Millhouse
4. Interlude



Rok wydania: 2011
Wydawca: HolyGhostRecords
http://jairus.bandcamp.com/
http://www.myspace.com/jairus




Warto zwrócić uwagę na ten zespół. Mnie – jeszcze przed odpaleniem tych czterech kawałków „kupili” naprawdę intrygującą, świeżą (a przy tym zachowującą ducha oryginału) wersją „Sheep” Pink Floyd (dostępna jest na ich oficjalnej stronce, szczerze polecam). Kapelę Watersa, Gilmoura, Masona i Wrighta chłopaki wymieniają zresztą wśród swoich inspiracji. Pora więc sprawdzić jak ten Jairus radzi sobie w autorskim materiale.

Od razu spieszę z wyjaśnieniem (a może dla niektórych z ostrzeżeniem), żeby nie spodziewać się po najnowszym minialbumie angielskiego sekstetu klawiszowo – gitarowych pasaży a la „Shine On Your Crazy Diamond”. Skład z Folkestone uprawia bowiem generalnie coś, co można zdefiniować jako post hardcore skrzyżowany z postrockowymi klimatami. Ostre, wykrzyczane partie wokalne przeplatają się tutaj z łagodnymi, melodyjnymi fragmentami, tak jak i hałaśliwe zagrywki z klimatycznymi partiami. Najlepiej chyba wyszedł im ten koktajl w „Debord’s Ghost”.

Ciekawa propozycja, na jednym z popularnych portali społecznościowych kliknąłem „Lubię to” na ich stronce ;).

8/10

Robert Dłucik



Komentarze