06.12.2019
RECENZJE
ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam

NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted

MILLENIUM - The Web

FRONTBACK - Don't Mind the Noise

VISION DIVINE - When All The Heroes Are Dead


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - K » Kabanos - 2012 - Kiełbie we łbie
Kabanos - 2012 - Kiełbie we łbie
kabanos1. Baleron w kartoflach pod keczupem
2. Baba i dziad
3. Bagno
4. Klocki
5. Rakieta
6. Pijawki
7. Monopol
8. Motyl
9. Buraki
10. Psy, krowy i kapusta
11. Pancerz
12. Paliwoda

Rok wydania: 2012
Wydawca: Fonografika
http://www.kabanos.net/




Big Cyc przy Kabanosie to stateczna, poważna grupa rockowa. Weźmy taki cytat z oficjalnej strony: „Kabanos to zespół, który najpierw zrobił trzy płyty (Hej Wiśta Hola, Zesrała się dupa i płacze, Skarpetki muszą mieć wilgoć) a potem dopiero nauczył się je grać”. Albo taki fragment: „W Kabanosie są kary pieniężne za nieobecność na próbie. Zostały one wprowadzone w momencie, gdy wykryto iż Leszek woli chodzić do kina niż na próbę”. Styknie? Jeśli nie, proponuję rzucić okiem na tytuły kawałków, które trafiły na najnowszy album grupy.

Gwoli ścisłości: wspomniane wyżej płyty o jakże poetyckich tytułach to demówki, na oficjalny, pełnowymiarowy debiut Kabanos z podwarszawskiego Piaseczna czekał do 2007 roku. „Kiełbie we łbie” jest trzecią produkcją wydaną przez Fonografikę.

Czy twórczość Kabanosa może się spodobać? Owszem i to bardzo, pod jednym warunkiem: że przed naciśnięciem „play” zapomnimy o Yesach, Emersonach, muzycznej wirtuozerii i wokalnym kunszcie. Tu jest prosto i zazwyczaj krótko. Generalnie: punkowo z domieszką metalowych dźwięków. A teksty... Mogłyby stanowić temat porządnej pracy magisterskiej o granicach absurdu. Weźmy pod lupę kawałek numer jeden: „Mój pokoik nie ma okienka/W kącie leży stara zardzewiała łyżka/Na stoliku pusty talerzyk/Po podłodze biega przestraszona myszka” I dalej: „Nie wierzę, że baleron jest potrzebny mi bym godnie żył”(a wszystko to na tle podkładu a la System of A Down, zresztą fascynacje muzyką Amerykanów z ormiańskimi korzeniami dość często obecne są na „Kiełbie we łbie”).

Albo takie coś z pieśni „Klocki”: „Hej kolego porzeczkowy/Jesteś kwaśny, ale zdrowy/Pompuj piłkę/Wkładaj buty/Razem pobawimy się” (...) „Koleżanko malinowa/Cała jesteś owłosiona/Niech ci któryś naubliża/Walnę go w pusty łeb”. I jeszcze fragmencik z „Psów, krów i kapusty”: „A póki co tańczę w krzakach/I razem z wiatrem latam/Degustując w smakach/Unoszę się na łaskotkach róży/Wypijam nektar z purpurowej letniej burzy”. Oj, trzeba mieć mocno nierówno pod sufitem, żeby tworzyć takie dziełka...;) Konwencja całość przypomina mi Toy Dollsów. I podobnie jak w przypadku Angoli: albo się to kupuje, albo odrzuca...

Fakt: dość skromny warsztat instrumentalistów wyłazi w końcu na wierzch. Stosowanie tych samych grepsów i patentów trochę na wysokości szóstego kawałków zaczyna lekko nużyć. Ale ten Kabanos dawkowany w małych porcjach może się podobać. A jako rozweselacz jest po prostu niezastąpiony;)

6/10

Robert Dłucik

Ps. Na krajowym podwórku teksty Kabanosa konkurować mogłyby chyba tylko z Zacierem. „Przyleciał komar ze Babilonu”...




Komentarze