01.04.2020
RECENZJE
THE PARTY IS OVER - Pluton

ADMINISTRATORR - Czy

SYLOSIS - Cycle Of Suffering

NOMAD - Transmogrification (Partus)

INVERTIGO - Inmotion

JULIA MII - To ja, księżyc

DEPECHE MODE - Speak & Spell

VOLTURYON - Cleansed by Carnage

DIABULUS IN MUSICA – Euphonic Entropy

PENDRAGON - Love Over Fear

LIZARD - Master & M

MECH - Tasmania

SEPULTURA - Quadra

MARKO HIETALA - Pyre Of The Black Heart

SUBTERFUGE - Prometheus

VIRGIN SNATCH - Vote is a Bullet

DEPECHE MODE - Delta Machine

MYSTERY - Live in Poznań

SBB - Welcome

KILLSORROW - Killsorrow

FLAMING ROW - The Pure Shine

VOYAGER - Colours in the Sun

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » Ja Mmm Chyba Ściebie - 2012 - The Best of vol. 1
Ja Mmm Chyba Ściebie - 2012 - The Best of vol. 1
best11. Kamyczki
2. Foczki
3. Pan Mikołaj
4. To tu to tam
5. Potwory
6. Badej jak liczę
7. Konie apokalipsy
8. Wilk
9. Krowa
10. Kiedy hesus śmingus dyngus
11. Miło
12. Goodbye My Love

Rok wydania: 2012
Wydawca: New Abra
http://www.myspace.com/jammmchybasciebie




Nie lubię śpiewających kabaretów... raczej. Zazwyczaj niewiele wnoszą. Ulubionym bowiem gatunkiem piosenki jest chyba w kabarecie parodia. Często, oryginalny utwór zmieniony ma tekst na prześmiewczy - i na tym kończy się wkłąd grupy, która bierze utwór na warsztat. Są też kabarety, które w swoim programie prezentują utwory autorskie. Często jednak zbyt moralizatorskie. Tak - właściwie trudno mi dogodzić w tej materii.
Pamiętam że swego czasu bardzo pozytywne wrażenie robił na mnie kabaret OT.TO. I to nie tylko ze swoimi cyklicznymi zaśpiewkami. Przez długi czas w moim odtwarzaczu gościł świetny album 7777 (dopóki go ktoś ode mnie pożyczył - i nie oddał :( ).
Więc owszem są wyjątki od takich reguł. OT.TO darzę sympatią do dziś, mimo, że ich humor z czasem się nieco stępił, moim poważaniem cieszy się także zdecydowanie Artur Andrus.

O zespole Ja Mmm Chyba Ściebie, usłyszałem już lata temu, kiedy zaanonsował mi go Sławek Wierny (wówczas Division by Zero). Później kilka razy zobaczyłem ich w epizodach na różnych kabaretonach. Następnie rozczulili mnie, kiedy wystąpili w polsatowskim programie łowiącym talenty i narazili się na niezrozumienie jurorów (szczególnie jednej jurorki). Ale - trzeba powiedzieć, że epizod to zacny w ich dotychczasowej karierze.

Gwoli prezentacji, Ja Mmm Chyba Ściebie to zespół, który za pomocą rockowego instrumentarium zgrabnie porusza się tak na polu pastiszu, jak i własnej twórczości prześmiewczej. Grając zazwyczaj muzykę gitarową (rockową, punkową reggae i metal) rozbraja słuchaczy gatunku w jednakowym stopniu inteligentnymi tekstami, jak i tymi zupełnie abstrakcyjnymi.
Zatem na albumie "The best of vol.1" (którego już sam tytuł to dowód dystansu do własnej twórczości), znajdziemy zarówno satyrę na dewotyzm, jak i tematy kompletnie błahe. Ciekawe motywy muzyczne wprawdzie schodzą tu na odległy plan, ale nie zabrakło kilku fajnych riffów czy melodii.

Warto także wspomnieć o personaliach. Dlatego, że w szeregach Ja Mmm Chyba Ściebie wstępują znani na kabaretowej scenie artyści z grupy Łowcy.B, natomiast dla sympatyków metalowego grania niebagatelną będzie informacja, że z grupie udziela się Sławek Wierny, za bębnami zasiadł perkusista Huge CCM - Bartosz Góra, a w jednym z utworów "wiosłuje" także Leszek Trela (Division by Zero).

Jeśli zatem tak jak ja nie lubicie "śpiewających kabaretów" - nic nie szkodzi. Jeśli macie poczucie humoru, a jesteście fanami gitarowego grania to jest z pewnością album dla was!

Piotr Spyra
Komentarze