19.06.2018
RECENZJE

• DELUSION SQUARED - Anthropocene
• STONE OF A BITCH - Stone Of A Bitch
• DEEP PURPLE - InFinite
• KING CRIMSON - In the Court of the Crimson King
• GOD’S OWN MEDICINE - Afar
• MUNICIPAL WASTE - Slime and Punishment
• THE TREE - Bright Side (EP)
• RYAN ROXIE - Imagine Your Reality
• LIFEPHOBIA - All My Life
• KAIPA - In the Wake of Evolution
• COURTNEY BARNETT - Tell Me How You Really Feel
• FOCUS - Moving Waves
• MARILYN MANSON - Antichrist Superstar
• FALL OUT BOY - MANIA
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• HOLLYWOOD VAMPIRES - Warszawa
• YES FEATURING, SBB - Warszawa
• EXODUS, HORRORSCOPE, MENTOR - Katowice
• CAMEL - Warszawa
• ARENA - Warszawa
• JAZZ Q - Chorzów
• FISH - Chorzów
• BATUSHKA, OBSCURE SPHINX, ENTROPIA - Wrocław
• BELIEVE - Warszawa
• PROGROCK FEST - Legionowo
• PROGROCK FEST - Legionowo
• WISHBONE ASH - Katowice
• CLOSTERKELLER - Zabrze

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• LORDI - Ox
• BOREALIS - Matt Marinelli
• MENSKO - Piotr Juszczak, Marcin Moroz
• HEAT AFFECTED ZONE
• STANDARD B - Dawid Kubicki, Michał Mędak
• ELVENKING - Damna
• FACTOR 8

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Fun. - 2012 - Some Nights
Fun. - 2012 - Some Nights
fun1. Some Nights (Intro)
2. Some Nights
3. We Are Young (feat. Janelle Monáe)
4. Carry On
5. It Gets Better
6. Why Am I the One
7. All Alone
8. All Alright
9. One Foot
10. Stars
11. Out on the Town (Bonus Track)

Rok wydania: 2012
Wydawca: Fueled By Ramen




Pewnie niektórzy z Was pamiętają (a może nie?) rok 2006 i uprzyjemniający nam wtedy wakacje zespół The Format i ich płytę "Dog Problems". Taka specyficzna mieszanka Queen, Beach Boys i z odrobiną akademicko - studenckich przyśpiewek. Mimo umieszczenia na listach przebojów paru całkiem fajnych kawałków zespół przepadł bez wieści. Jego współzałożyciel Nate Ruess pożegnał się ze swoim partnerem Samem Meansem i wpadł na pomysł założenia nowego zespołu. Wsparli go w tym Andrew Dost oraz zasilający poprzednio szeregi "Anathallo and Steel Train" Jack Antonoff. I tak właśnie w 2008 roku powstał "Fun". Dotychczas wydali dwa krążki: w 2009 roku "Aim and Ignite" oraz recenzowany właśnie "Some Nights".

Tym, którzy wcale nie kojarzą tej grupy podpowiem tylko, że to właśnie ich pochodząca z singla piosenka "We Are Young" (w której gościnnie odrobiny swojego głosu użyczyła Janelle Monae) zamęcza nas ostatnio w telewizji jako ścieżka dźwiękowa przy reklamówce Chevroleta Aveo. Choć zamęcza to bardzo złe słowo bo utworek jest kapitalny co potwierdza także fakt, iż singiel z nim osiągnął numer jeden na amerykańskiej liście Bilboard 100 jako pierwsza od czasu "Vida La Vida grupy Coldplay alternatywna piosenka na tej top liście.

Ale nie tylko ten utwór zasługuje na uwagę. Praktycznie cała płyta jest świetna i bardzo przyjemnie się jej słucha. Świeża, bardzo bogata w brzmieniu a co najważniejsze bardzo optymistycznie nastraja tych wszystkich, którzy zdecydują się jej posłuchać. Przytoczę parę suchych faktów. Przy nagraniu "Some Nights" oprócz wspomnianej wcześniej trójki udział wzięło 31 różnych muzyków obsługujących między innymi gitary akustyczne, elektryczne, perkusje, pianino, trąbki, wiolonczele, syntezatory i inne. Wokalnie wspomogło ich w chórkach 20 osób a nad samą produkcją płyty pracowało kolejne 21 osób. W sumie nad albumem pracowało grubo ponad 60 osób.

Powinien powstać perfekcyjny monument. I powstał. Tyle, że tak go nie nazwę. Bo kojarzy się to z czymś ciężkim i przytłaczającym a tymczasem "Some Nights" jest wręcz powabna i zwiewna. Praktycznie każdy z utworów niesie w sobie ogromną dawkę pozytywnej energii. Słuchając tej płyty można odnieść wrażenie jakoby powstał zupełnie nowy trend. Wielu słuchających uważa , że Fun obraca się w kręgach indie, ja natomiast bardziej skłonny byłbym powiedzieć o tym krążku, że to taki pop alternatywny. Nie jest bowiem tak prosty jak okupujące listy przebojów "zapychacze" czasowe bazujące na podstawowych dźwiękach i zapętlającym się refrenie ale jest bardzo rozbudowany, okraszony wręcz ogromną ilością instrumentów, które to jednak wcale nie powodują przesytu ale tworzą niesamowitą przestrzeń w brzmieniu albumu. A co najciekawsze, mimo luźnego i wesołego klimatu, w płycie tej można bez problemu odnaleźć delikatne "smaczki" charakterystyczne dla twórczości zespołów bardzo oddalonych gatunkowo od tego co tworzy Fun jak np. Queen czy Yes. A już samo intro fragmentami przywodzi na myśl floydowski "The Wall".

Tak więc jeżeli szukacie świetnej płyty na lato to "Some Night" sprawdzi się doskonale. Jeżeli dopadła Was deprecha to również mogę śmiało polecić ten krążek. Jedyny malutki minusik stawiam płycie za zbyt nachalne momentami użycie vocodera. Tak jak gdyby Nate Ruess chciał coś nim zamaskować. A całkiem niepotrzebnie bo wokalistą jest świetnym. Moi faworyci na płycie to utwory od 1 do 11. Mam nadzieję, że po wysłuchaniu tego krążka będą to także Wasi faworyci. W końcu nazwa zespołu do czegoś zobowiązuje i zespół nie nazwał się tak przypadkiem. Osobny ukłon dodatkowo za jej brzmienie. Baaaaaaaaaaaaardzo soczyste i świeże.

9/10

Irek Dudziński


Komentarze