18.02.2020
RECENZJE
SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - F » Fanthrash - 2011 - Duality Of Things
Fanthrash - 2011 - Duality Of Things
Fanthrash1. Intro 01:04
2. Allocation of the Soul 03:04
3. Aggressor 03:44
4. Forced 05:14
5. Duality of Things 04:51
6. Under the Open Sky 04:17
7. Trauma Despotic 04:54
8. Green Tattoo 05:34
9. Lizard Skeleton 01:57
10. Toxic Mind 05:37
11. Domino 04:42
12. Rita from the Hills 04:15

Rok wydania: 2011
Wydawca: Rising Records
http://www.fanthrash.com/




W Polsce nagminnie spotykamy się z dziwnymi, enigmatycznymi sytuacjami. Coraz większe podatki, a mimo to coraz szczuplejszy budżet, brak leków dla nieuleczalnie chorych, wypasiona, gigantyczna kładka dla zwierzaków (przez obwodnicę), a przy tym brak przejścia dla pieszych (tak, koło Wrocławia jest to możliwe), nierozliczane łgarstwa polityków, obecność na tej scenie takich osób jak Pan P. (z pewnego ruchu)... Podobnych zjawisk znajdziemy u nas na pęczki, nie trzeba specjalnie szukać. Nasz kraj to przedziwna kraina, nawet pod względem muzycznym i nie chodzi mi tu o zespół Jarzębina, który wybrany przez lud, ani razu nie wystąpił przy okazji rozgrywek Euro 2012. U nas wszystko jest możliwe – zespół założony w 1986 roku po 25 latach dorabia się swojego debiutu! Niemożliwe? A jednak i żeby nie być tu gołosłownym przedstawiam bohatera niniejszego tekstu – Fanthrash!

Thrash’owa brygada z Lublina w zeszłym roku doczekała się premiery swojego pierwszego albumu studyjnego (lepiej późno niż wcale – optymistyczna dygresja). Gdyby ten zespół egzystował w latach 80 – tych w Ameryce, pewnie nie byłoby mowy o sytuacji pt. Archiwum X, a Fanthrash miałby spore szanse na spory sukces. Jednak u nas wszytko dzieje się z opóźnieniem i dopiero teraz możemy zakosztować zawiłości „Duality Of Things”, płyty, która trzyma wysoki poziom 12 energetycznych ciosów, rasowa mieszanka technicznego thrashu bez hochsztaplerki. Fanthrash przywołuje stare dobre czasy nie pozostając przy tym wtórnym. Słychać tu elementy znamienne dla Death, Kat (starego), Sepultury, czy Testament. Dobre wzorce (zamierzone lub nie) w połączeniu z własnym pierwiastkiem, niebanalnymi umiejętnościami instrumentalnymi musiały się dać efekt.

Całość inicjuje niepokojące intro, mogące służyć jako muzyczny zdobnik do jednego z klasycznych filmów grozy. Po nim zostajemy wystawieni na skomasowany atak metalowej mocy w technicznym wydaniu. Kompozycje nie ograniczają się do typowych piosenkowych struktur. Sporo w nich urozmaiceń, zmian podziałów rytmicznych, efektownych ornamentacji gitarowych. Poza tym jest ciężko i stosunkowo szybko. Nad całością czuwa (prawie) growlujący, drapieżny wokal Less’a. Gitarowych „zboczeńców” powinien ucieszyć fakt, że „Duality Of Things” zawiera dużo dawkę okazałych solówek. Zadbano również o to, by podczas solówek stworzyć ciekawe podkłady, a to słychać choćby przy okazji gęstego „Aggressor”. Obok oczywistej jazdy wrażenie robią katowo – death’owe ornamentacje gitarowe, czego przykładem może być połamany „Forced”; czy też proponowane łamigłówki dźwiękowe – apogeum króciutki „Lizard Skeleton”. Fanthrash stosują tępe (że tak się wyrażę) podziały rytmiczne, co sprawia, że kompozycje są toporne, ciężarne. Zespół potrafi jednak zniwelować tonaż i zamiast kilofowego impetu tnie niczym żyleta – takie zestawienie propaguje „Domino”.

Wszystko chodzi jak w zegarku i w zasadzie nie ma się do czego doczepić. Pewnym mankamentem jest zbyt mała ilość bardziej „chwytliwych” motywów, wyróżniających melodii. Brak tych elementów czyni całość mniej czytelną – kompozycje zbyt mocno się zlewają, ale całościowo jest poprawnie i co najważniejsze ciekawie.

Fanthrash powinien zaskarbić sobie uznanie wśród fanów ogólnie pojętego thrash’u i metalowych łamańców. „Duality Of Things” to rzecz zrobiona z pomysłem i na poziomie. Przewijają się na nim echa różnych naleciałości, co w tym przypadku nie jest żadnym minusem. Wykorzystane ingrediencje pasują do siebie jak ulał, a to jak i inne aspekty czynią debiut Fanthrash wartym uwagi. Mam nadzieję, że na jego kontynuację nie trzeba będzie czekać następnego ćwierćwiecza, choć kto wie – mieszkamy w Polsce, a tu wszystko jest możliwe!

7/10

Marcin Magiera


Komentarze