11.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - S » Secret Sphere - 2012 - Portrait of a Dying Heart
Secret Sphere - 2012 - Portrait of a Dying Heart
secret sphere
1. Portrait Of A Dying Heart
2. X
3. Wish & Steadiness
4. Union
5. The Fall
6. Healing
7. Lie To Me
8. Secrets Fear
9. The Rising Of Love
10.Eternity

Rok wydania: 2012
Wydawca: Scarlet Records
http://www.secretsphere.org/



Pojawienie sie Michele Luppi'ego w szeregach Secret Sphere, sprawiło, że na nowy album formacji wyczekiwałem z niecierpliwością. Już poprzednie płyty trafiały w moje gusta. Ale oczekiwania wobec "Portait of a dying heart" były dość wysokie. Jeśli chodzi o osobę wokalisty, spodziewałem się, że nowy krążek może być stylistycznie zbliżony bardziej do Killing Touch niż do Vision Divine... I chyba to dość trafne porównanie. Wydaje się że wielu fanów włoskiego prog poweru, ze szczególną uwagą przyjrzy się tej płycie.

Wydaje mi się, że taką też świadomość miał również sam zespół. Album rozpoczyna się bowiem od utworu instrumentalnego, a pierwsze wokalizy pojawiają się po niemal ośmiu minutach trwania płyty. W tym czasie już grupa potrafi przekonać do siebie tych fanów, którzy sięgnęli po płytę ze względu na nowego wokalistę. Oparty na powieści koncept bardzo przyjemnie komponuje się z muzyką tworzoną przez Włochów. Zaskakujące jest to jak bardzo zarówno szybkie jak i wolniejsze kawałki tworzą integralną całość. Mimo to, że moje nastawienie do tego krążka to wynik sympatii bardziej do wokalisty niż zespołu, muszę przyznać że i muzycznie Secret Sphere nabiera ogłady z albumu na album. Ten krążek jest bardziej dojrzały nawet od więcej niż przyzwoitej płyty poprzedniej. Muzyka zawarta na nowym krążku jest przemyślana ale i niesamowicie energetyczna. Niemal spontaniczna. Melodie i solówki potrafią przyczepić się do słuchacza i pozostać w pamięci na dłużej. To z kolei co mnie zaskoczyło, to fakt jak bardzo niebanalne są tu utwory wolniejsze. Taki "Lie to me" czy "Rising of love", mogę postawić w gronie swoich faworytów obok "secrets fear" (swoją drogą genialna gra słów i przepowiadam temu utworowi przyszłość koncertowego hity), czy "The fall" albo "X".

"Portrait of the dying heart" niewątpliwie trafi w gusta fanów poprzednich płyt zespołu, zapewne też spodoba się sympatykom głosu Luppi'ego. W moim prywatnym rankingu przebija nawet Killing Touch. Polecić mogę ten krążek tak sympatykom heavy/power metalu, ale i zwolennikom progresywnych dźwięków. Nowa płyta grupy jest ambitna i energetyczna. Zawiera w takim samym stopniu udane melodie, jak i zalety instrumentalne. Dla mnie - to ścisła tegoroczna czołówka... I chyba jedyną rzeczą, którą mógłbym zespołowi zarzucić, to zbytnie zbasowanie brzmienia... Choć ma to zalety w przypadku spokojnych utworów. Dodaje im nieco charyzmy.

9/10

Piotr Spyra


Komentarze