20.01.2020
RECENZJE
NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - L » Lao Che - 2012 - Soundtrack
Lao Che - 2012 - Soundtrack
Lao Che
1. District Line, Wimbledon Branch, Westbound, at Putney Bridge
2. 4 piosenki
3. KołysanEgo
4. Jestem psem
5. Na końcu języka
6. Dym
7. Już jutro
8. Zombi!
9. Govindam
10. Idzie Wiatr

Rok wydania: 2012
Wydawca: Mystic Production
http://www.laoche.art.pl





Piąta studyjna płyta Lao Che jest taką, jaką można było się po płockim zespole spodziewać. Powyższe stwierdzenie nie oznacza, że nowym album nas nie zaskoczy. Pod względem muzycznym, w porównaniu z „Prąd zmienny, prąd stały” jest inny. Jednak na przestrzeni dziesięciu lat od wydania debiutu Lao Che udowodnił, że przywiązanie i wierność określonemu stylowi ma za nic. Najważniejsze jest to aby słowna treść otrzymała odpowiednią ilustracje muzyczną. W tekstach zadają istotne pytania, poruszają zawsze ważne tematy dotyczące religijności czy egzystencjonalnych rozterek zasługując na miano intelektualistów polskiej sceny muzycznej. Efektem zrealizowania drugiej płyty („Powstanie Warszawskie”) oprócz wielkiego uznania fanów było wydarzenie z dnia 30 lipca tego roku, kiedy z rąk prezydenta Bronisława Komorowskiego odebrali Srebrne Krzyże Zasługi za działalność na rzecz popularyzacji i upamiętniania Powstania Warszawskiego.

Do tej pory spośród czterech płyt, trzy pierwsze były koncept albumami. Na „Soundracku” powracają do sprawdzonej formuły. Tym razem klamrą spinającą całość jest film. Próżno go jednak szukać w jakiejkolwiek filmografii. Ten film powstaje w wyobraźni słuchacza, poszczególne kadry każdorazowo tworzą się od nowa podczas kolejnego przesłuchiwania płyty. Zespół oczywiście daje nam wytyczne, które znajdziemy w tekstach pełnych spiętrzonych metafor. Muzyka, która im towarzyszy, jest momentami mroczna, depresyjna („KołysanEgo”), bywa refleksyjna („Idzie wiatr”). Kiedy trzeba uciekają się do hip hopu („Jestem psem”). Gitar jest jak na lekarstwo, za to sporo elektronicznych dźwięków i elektronicznych rytmów rodem z lat 80-tych („Zombi”).

Album „Soundtrack” nie jest prosty w odbiorze. Na poznanie wielu zawartych na nim barw lub odcieni szarości potrzeba czasu i wielu przesłuchań. Przede wszystkim wymaga od słuchacza całkowitego oddania, jest to warunek absolutny by wyświetlany w naszej głowie film zyskał oczekiwaną narrację. A fabuła? Fabuła nie ma znaczenia. Jak w niektórych filmach Wojciecha Hasa jest surrealistyczną opowieścią wyjętą poza nawias akcji.

Płyta jest bardzo wymagająca, ale sympatycy zespołu zdążyli już docenić jej wartość. W ciągu niespełna czterech tygodni sprzedaży zyskała status złotej płyty, a piosenka „Zombi” gdzieniegdzie na listach przebojów zdobyła szczyt popularności. To dobrze. To bardzo dobrze.

8/10

Witold Żogała
Komentarze