28.02.2020
RECENZJE
OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - R » Radogost - 2012 - Dark Side Of The Forest
Radogost - 2012 - Dark Side Of The Forest
 Radogost 1. Baba Yaga is Coming
2. Watra
3. Not for War
4. Remember My Name (Warriorr's Farewell Song)
5. Burn in Cold Hell
6. Radogost
7. Rage, Hate and Faith
8. Still Against the World (Mercenary's Song)
9. From the Dark
10. Deadly Race Trilogy
- Journey to Death
- In the Claws of Destiny
- Scream of Tragedy
11. Radogost (polska wersja)

Rok wydania: 2012
Wydawca: Radogost
http://www.radogost.pl/




Trzeci pełnowymiarowy, a czwarty w ogóle materiał folkmetalowców rodem z Beskidów. W porównaniu z poprzednikami ten album przynosi zasadniczą zmianę: teksty w języku angielskim. Czy to słuszne posunięcie? Mam pewne wątpliwości. Skoro na przykład rosyjska Arkona bardzo dobrze radzi sobie na folkowo - metalowej scenie śpiewając w ojczystym języku, to czemu nie miałaby szerzej zaistnieć kapela sławiąca polską tradycję, obrzędy i wierzenia? A tak zniknął pierwiastek wyróżniający zespół na tle zagranicznej konkurencji. Radogost po angielsku ustawił się w jednym szeregu z hordami podobnych kapel ze Skandynawii, czy Irlandii. Ale to decyzja szóstki muzyków, oby udało im się dotrzeć do zagranicznych odbiorców, bo chyba taki był główny zamysł przestawienia się na "lengłydż"...

Dobra, tyle o angielszczyźnie - pora przejść do muzyki. To najlepiej brzmiąca płyta w dyskografii Radogosta (co nie było trudne przy dosyć amatorsko brzmiących poprzedniczkach). Panowie poprawili się również kompozytorsko i warsztatowo. Utwory na "Ciemnej stronie lasu" są cięższe, znacznie bardziej rozbudowane i wielowątkowe, do tego wyposażone w fajne, wpadające w ucho motywy (tu prym wiodą skrzypce). Znalazło się nawet miejsce dla epickiej, trzyczęściowej kompozycji "Deadly Race Trilogy". Mocny akcent na finał! Oczywiście nie brak typowej dla tego gatunku dawki muzycznego i tekstowego patosu (ze szczególnym nasileniem w pieśni "Remember My Name") oraz bojowych akcentów, lecz... taki już urok konwencji. Albo ktoś to "kupuje", albo odrzuca w całości.

Siebie zaliczam do tej pierwszej kategorii. Kawał przyjemnej muzy!

7/10

Robert Dłucik
Komentarze