12.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » Jazz Q - 2013 - Znovu
Jazz Q - 2013 - Znovu
JAZZ Q
1. Potopa
2. Cindy
3. Zavrat
4. Cestou
5. Stinohra
6. Boure
7. Cundracke blues
8. Zdroje tu jsou
9. Letni rozjimani
10. Tancirna
11. Boogie pro Fantynu
12. Manuela
13. Smireni
14. Hrom do police
15. Vecna touha

Rok wydania: 2013
Wydawca: GAD Records




Ostatnimi czasy, moi kochani Naczelni usilnie „organizują” mi muzyczne wycieczki, w stronę naszych południowych, byłych członków Układu warszawskiego. Dzięki temu, miałem niedawno przyjemność recenzowania płyty węgierskiej grupy Hungarica, teraz natomiast przyszła pora na pochodzącą z Czech, formację Jazz Q. No więc, niech i tak będzie! :-)

Formacja Jazz Q, nie jest jakimś nowopowstałym zespołem muzycznym, raczej należałoby tutaj powiedzieć, jest zespołem powstałym z martwych! Tak naprawdę (z czeska) - Jazz Q má více let, než jsem! ;) Grupa została założona w 1964 roku, w ówczesnej Czechosłowacji, a ojcami założycielami byli: pianista Martin Kratochvil oraz Jiri Stivin, grający na flecie i saksofonie. Swój debiutancki album - "Coniunctio", nagrali w 1970 roku, natomiast ich ostatnia, studyjna płyta - „Hvězdoň”, ujrzała światło dzienne, w roku 1984 a więc 29 lat temu! Imponujące, po tak długiej przerwie muzycy, zdecydowali się jednak na sceniczny „návrat“, ktróry miał miejsce dokładnie 31 maja! W Polsce płyta jest dostępna, za sprawą wydawnictwa GAD Records.

To z jaką muzyka będziemy mieli tutaj do czynienia, mówi nam sama nazwa zespołu - jest to oczywiście jazz. 15 kompozycji, które znalazły się na plycie, nie należą jednak do tradycyjnej, klasycznej odmiany tego gatunku. Jest to raczej niezwykle elektryczne fusion, w którym odnależć można oprócz elementów stricte jazzowych, znaczne domieszki rockowe jak i bluesowe. Proszę na przykład posłuchać kompozycji „Zavrat”, powinna zadowolić nie tylko zagorzałych jazzmanów, ale również prog-maniaków, głównie sympatyków formacji Camel! Utwór „Stinhora” przypomina natomiast odrobinę, dobrze znany klasyk (wykonywany m.in. przez Raya Charlesa) - "Georgia on My Mind”. A proszę posłuchać, jak rockowo brzmi gitara w niezwykle energetycznej kompozycji „Boure”! Chcecie bluesa? Więc posłuchajcie kompozycji „Cundracke blues”, albo „Boogie pro Fantynu”. Pragniecie więcej bluesa? Proszę, jest - ostatnia kompozycja „Vecna touha” (wieczne pragnienie)! Natomiast zasoby które są zamieszczone w kompozycji „Zdroje tu jsou” („Zasoby, które są”), brzmią podobnie jak „Corazon Espinado” Carlosa Santany! Santanowski klimat posiada również kompozycja „Manuela”. Wszystko jednak rozpoczyna się od tematu zatytułowanego „Potopa” (czyli powódź)! Skąd Prażanie mogli wiedzieć, co ich wkrótce może spotkać? Sądzę jednak, że muzycy tworząc tą kompozycję, nie mieli na myśli tragiczne zrządzenie losu, spowodowane niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi bowiem ten jazzowy temat, nie brzmiałby wówczas tak frywolnie?

Kompozycje zamieszczone na płycie w większości posiadają czesko brzmiące tytuły. Dziękować jednak należy, że mamy tutaj do czynienia, z muzyką wyłącznie instrumentalną! Sadzę, że wszelaki wokal (niekoniecznie czeski, nawet angielskojęzyczny) zmasakrowałby ten wyjątkowy klimat. Pewnie czytając tą recenzje, Marcin Kydryński miałby zgoła odmienne zdanie, subiektywnie i szczerze uważam jednak, że nie trzeba być wybitnym koneserem jazzu, aby polubić muzykę, którą serwują nam po tak długiej przerwie, nasi południowi sąsiedzi.

8/10

Marek Toma


Komentarze