27.02.2020
RECENZJE
CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - B » Bassett, John - 2014 - Unearth
Bassett, John - 2014 - Unearth
Bassett

1. Stay Away From The Dark
2. Survival Rate
3. Nothing Sacred
4. Unearth
5. Pantomime
6. Kylerhea
7. Tv Is God
8. Keep Dear
9. Something That’s More Worthwhile
10. Comedian


Rok wydania: 2014
Wydawca: Code 7 Stereohead Records
http://www.johnbassettmusic.com/





Aura za oknem zgodnie z przepowiedniami pogodowych wróżbitów - od dwóch dni non stop deszcz (przynajmniej tak było w chwili powstawania tej recenzji). Jaką płytą urozmaicić sobie ten pogodowy constans? Padło na Johna Bassetta.

John Bassett - niektórzy pewnie od razu skojarzą tę muzyczną osobowość. Brytyjski muzyk, multiinstrumentalista, wokalista, autor tekstów no i lider bardzo ciekawej prog rockowej formacji KingBathmat. W recenzji siódmej studyjnej płyty tej formacji stwierdziłem że: „czasami trudno nadążyć za muzycznymi pomysłami Bassetta i spółki, trudno przewidzieć jak rozwinie się muzyczny tok wydarzeń? Może właśnie dlatego „Overcoming The Monster” tak wciąga i intryguje”. Z ciekawością przystąpiłem więc do odsłuchu jego solowego dzieła. 10 tytułów, zerkając na ich czasy można domyślić się, że tym razem utwory mają bardziej piosenkowy charakter… i faktycznie tak jest. Nie są to jednak piosenki, które mogłyby konkurować z niejakim panem-panią „Kiełbasą” na „Eurowizji”. W komercyjnych rozgłośniach radiowych pewnie też nie miałyby racji bytu. Praktycznie wszystkie 10 utworów można opisać jednym zdaniem. Bardzo spokojne, ba wręcz „anemiczne”, z minimalistycznym podejściem do instrumentalnej aranżacji, właściwie gitara akustyczna, delikatne klawiszowe tła, delikatna perkusja, trochę efektów dźwiękowych (śpiewy ptaków) - ot wszystko. Kompozycje otoczone zostały jednak jakąś psychodeliczną mgiełką. Dlatego przyszło mi tutaj do głowy pewne porównanie. Jeśli twórczość KingBathmat porównamy do bogatej strukturalnie muzyki Pink Floyd, tak solowe dzieło Bassetta można skojarzyć z solowymi dokonaniami Syda Barretta. Bassett - Barrett, nawet nazwiska się jakoś kojarzą…

W przypadku płyty „Unearth” podobnie więc jak z tą wspomniana pogodą za oknem – constans, muzyka jak ten deszcz, pada sobie spokojnym rytmem.

6,5/10

Marek Toma

Komentarze