22.01.2018
RECENZJE

• TENSION ZERO - Human.exe
• HANGING GARDEN - I Am Become
• OBIBOX - Czasy Niepewne
• RUNNING WILD - Death or Glory
• JUDAS PRIEST - Painkiller
• MAREK BILIŃSKI - E≠mc²
• LESOIR - Latitude
• BEYOND CHRONICLES - Human Nation
• LOCH VOSTOK - Strife
• HARMORAGE - Psychico Corrosif
• MASACHIST - The Sect (death REALigion)
• WOJCIECH CIURAJ - Ballady Bez Romansów
• CRADLE OF FILTH - Cryptoriana - The Seductiveness of Decay
• DAISY DRIVER - Nulle Part
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Wrocław
• ANATHEMA - Warszawa
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Warszawa
• EPICA, VUUR, MYRATH - Kraków
• KABAT - Trzyniec
• UNEVEN STRUCTURE, VOYAGER, MENTALLY BLIND - Wrocław
• PRISTINE - Chorzów
• PROCOL HARUM - Katowice
• SEATTLE NIGHT V - Warszawa

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland
• CRYSTAL VIPER - Marta Gabriel
• SINNER - Tom Naumann
• HELLOWEEN - Michael Weikath
• DAS MOON / WE HATE ROSES - Daisy Kowalsky

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - C » Caravan - 2014 - Paradise Filter
Caravan - 2014 - Paradise Filter
Caravan

1. All This Could Be Yours (4:30)
2. I'm On My Way (4:27)
3. Fingers In The Till (4:45)
4. This Is What We Are (4:11)
5. Dead Man Walking (5:59)
6. Farewell My Old Friend (4:07)
7. Pain In The Arse (4:30)
8. Trust Me I Am A Doctor (4:28)
9. I'll Be There For You (6:14)
10. The Paradise Filter (6:00)


Rok wydania: 2014
Wydawca: -
http://officialcaravan.co.uk/




Canterbury - czy młodsze pokolenie kojarzy takową miejscowość z muzyką (a dokładnie z nurtem muzycznym)? Pewnie zdecydowanie bardziej kojarzą Seattle. Czy scena Canterbury to już zamierzchła przeszłość? Czy wyginęła niczym dinozaury po wybuchu potężnego meteorytu? Jeśli tak, to jeden z dinozaurów pozostał przy życiu - oczywiście Caravan (obok Soft Machine najbardziej reprezentatywny przedstawiciel tejże sceny). 10 lat minęło od wydania ich poprzedniej studyjnej płyty „The Unauthorised Breakfast Item”. Ta najnowsza „Paradise Filter” powstała właśnie w Canterbury, bez udziału jakiejkolwiek wytwórni muzycznej. I praktycznie nie mogłaby się ukazać, gdyby nie finansowe wsparcie najwierniejszych fanów. Na dodatek jej premiera zbiegła się w czasie, ze śmiercią jednego z założyciela formacji, perkusisty Richarda Coughlana, który brał jeszcze czynny udział przy powstaniu poprzedniego albumu. Z oryginalnego składu pozostał więc już tyko wokalista i gitarzysta Pye Hastings. Jednak pomimo przypływu świeżej krwi, muzyka Caravan zachowała swój wyjątkowy charakter.

Nowy materiał muzycznie może nie koresponduje w 100 % z tym, co tworzył zespół na początku lat 70-tych, a więc z najbardziej sztandarowymi albumami („If I could do it all over again, I'd do it all over you”, „In the land of grey and pink”, „For Girls Who Grow Plump In The Night”). Jego ciężar gatunkowy, jest chyba również zdecydowanie lżejszy niż ten sprzed 10-u lat i wspomnianej, ostatniej studyjnej płytyzespołu. Ale wszyscy ci, którzy cenią takie pozycje z ich bogatej dyskografii jak „Cunning Stuns” ( 1975), a zwłaszcza „The Battle of Hastings” (1995), powinni czerpać w obcowaniu z nową muzyką wiele radości. Duże znaczenie, jeżeli chodzi o budowanie klimatu, ma tutaj, charakterystyczny, bardzo ciepły wokal 66 letniego lidera zespołu. Do tego dochodzą oszczędne jeśli chodzi o ekspresję, ale świetne, instrumentalne walory (hammondowe klawisze, cieple gitarowe solówki, piękne partie skrzypiec). Album składa się z 10-ciu niezwykle przyjemnych dla ucha i duszy kompozycji (w szczególności wyróżniłbym bardzo urokliwe „Fingers In The Till”, oraz wyjątkowej urody „Dead Man Walking”). Autorem większości kompozycji jest sam Pay Hastings. Jedynie kompozycja tytułowa wyszła spod kompozytorskiego pióra Geoffrey Richardsona i Jana Schelhaasa. I faktycznie jest jakby nieco inna niż pozostałe, może właśnie dlatego zasługuje również na duże słowa uznania. Ma w sobie coś z klimatu solowych dokonań Gordona Haskella, a w końcówce pobrzmiewają nawet echa starego, dobrego Camela.

Okres urlopowy rozpoczęty, „Paradise Filter” to myślę idealna pozycja, aby zapakować ją do swojego „mp-trójkowego plecaka” i zabrać ze sobą, w wakacyjną podróż. Jak dobrze pamiętam, w ubiegłym roku z owego plecaka bardzo często wyjmowałem „Airborn” Fish on Fride. Coś czuję, że tegoroczny wakacyjny sezon będzie pod znakiem Caravan i to niekoniecznie na pustynnych szlakach.

9/10

Marek Toma
Komentarze