22.01.2020
RECENZJE
BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - B » Bach, Sebastian - 2014 - Give 'Em Hell
Bach, Sebastian - 2014 - Give 'Em Hell
Give
1. Hell Inside My Head
2. Harmony
3. All My Friends Are Dead
4. Temptation
5. Push Away
6. Dominator
7. Had Enough
8. Gun To A Knife Fight
9. Rock N Roll Is A Vicious Game
10. Taking Back Tomorrow
11. Disengaged
12. Forget You

Rok wydania: 2014
Wydawca: Frontiers
http://www.sebastianbach.com/




Sebastian Bach tak poprzednią płytą jak i współpracą z Frontiers powrócił na dobre tory. W jego muzyce od zawsze pełno było pasji, ale od jakiegoś czasu z powodzeniem udaje mu się ją przekazać. "Give'em Hell" wydaje się płytą bardziej mroczną cięższą, wolniejszą i mniej melodyjną, ale to tylko pozory... a odpowiedzialne za nie w głównej mierze jest brzmienie.
BRZMIENIE, jest właśnie tym, na co chciałem zwrócić uwagę. Płyta wydaje się nisko zestrojona i ciężka... A po "dogłębnym procesie tentegowania w głowie" dochodzę do wniosku, że efekt jest istną mieszanką Halfordowskiego "Ressurection" i Dickinsonowskiego "Chemical Wedding"... z domieszką Skid Row "Subhuman Race"... co daje w sumie pewien gunge'owy posmak.

Zaproszenie kolegów z branży miało zapewne za zadanie przyciągnąć postronnych fanów ciężkiej muzyki... faktem jest że nazwiska Duff McKagan, John 5, Steve Stevens robią wrażenie, aczkolwiek wierzę, że i artystycznie wpłynęli na zawartość. Za garami ponownie zasiadł Bobby Jarzombek, więc rytmicznie jest porządnie... bez popisów, ale jakoś fajnie słucha się jego bębnienia.

"Give'em Hell" to cholernie dobry album. Posiada wszelkie zalety by rozpatrywać go jako jeden z najlepszych w dorobku wokalisty... no, gdyby nie fakt że pierwsze dwie płyty Skid Row były fenomenalne. Nowa płyta solowa jest albumem na miarę nowych czasów. Jest porządna, nowoczesna, dynamiczna... z wystarczającym potencjałem koncertowym. Może kopara, ani gacie nie opadają z wrażenia, ale pamiętajmy, że i oczekiwania wobec Bacha są wysokie... za każdym razem próbujemy porównywać jego pracę do niedoścignionych klasyków... Nowe kompozycje natomiast, posiadają odpowiedni groove, sporo melodii które nie umykają, i hity, które w lepszych czasach zapewne nie schodziłyby z ramówek muzycznych telewizji ("All my friends are gone" i "Temptation" to moi faworyci). Zabrakło prawdziwej ballady... jak te które królowały na genialnej "dwójce"... Zamiast tego otrzymujemy spokojniejszy utwór "Push Away" i country/blues/rockowy "Rock N Roll Is A Vicious Game" który, od całości nieco odstaje, ale za to niejednemu młodzikowi pomoże opanować kilka akordów ;)

Cieszy, że album z biegiem trwania, nie traci na atrakcyjności, a słuchacz nie traci wątku. Po wspomnianej balladzie otrzymujemy trzy kawałki które swobodnie mogłyby walczyć o miano singli... co jednak nie oznacza, że potępiam wybór tychże - jak zauważycie dwa z nich wymieniłem wśród moich faworytów... Gdyby nie jeden stylistyczny oddech mogę komplementować ten album jako bardzo wyrównany. Zresztą ostatni dźwięk wzbudza w słuchaczu odczucie buntu... dlaczego to już koniec?

To płyta, która jest zdecydowanie kontynuacją dobrej passy. Album jest porównywalny do poprzedniego... a może nawet bardziej charakterny. Ważne, że Sebastian Bach radzi sobie dobrze w innej, nowej rzeczywistości... robi swoje nie patrząc wstecz, w przeciwieństwie do wielu jego fanów.

8/10

Piotr Spyra
Komentarze