23.04.2019
RECENZJE

• CELESTY - Mortal Mind Creation
• MARILLION - Seasons End
• LOCUS TITANIC FUNUS - Never Pretend
• JORDAN RUDESS - Wired For Madness
• NONAMEN - Interior's Weather
• DRAGONHAMMER - Time for Expiation
• KAREN O & DANGER MOUSE - Lux Prima
• SPITFISH - Penny Dreadful
• IN THE WOODS... - Cease The Day
• RAUHNÅCHT - Unterm Gipfelthron
• MECHANISM - Entering The Invisible Light
• TRACES TO NOWHERE - Up To The Sun
• DREAM EVIL - DragonSlayer
• BLACK RIVER - Humanoid
• VOODOO - MMXIX
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• BATTLE BEAST, ARION - Poznań
• RPWL - Piekary Śląskie
• BULLET FOR MY VALENTINE - Warszawa
• MYSTERY - Piekary Śląskie
• U.D.O., RED PARTIZAN, KISS OF THE DOLLS, - Warszawa
• SIENA ROOT, HIGHWAY - Piekary Śląskie
• OVERKILL, DESTRUCTION, FLOTSAM & JETSAM, CHRONOSPHERE - Wrocław
• HAKEN, VOLA, BENET KNEE - Kraków
• KLASZ OV THE SEJTANS XIV - Warszawa
• PAUL MCCARTNEY - Kraków

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN
• POKERFACE - Xen Ritter
• KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI - Jacek Hiro
• LORIEN - Inga Habiba
• LEASH EYE - Opath
• NOCTI

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Relacje z koncertów » 2014.07.12 - Maze of Sound - Katowice
2014.07.12 - Maze of Sound - Katowice

12.07.2014
- MAZE OF SOUND -
Rock Area on Stage.
Klub Katofonia. Katowice




Jeszcze nie opadły do końca emocje związane z Festiwalem w Gniewkowie, który w tym roku swoim występem otworzyła właśnie formacja Maze of Sound, tymczasem dokładnie dwa tygodnie po tym wydarzeniu, mogłem cieszyć się muzyką Łodzian ponownie na żywo, w Katowicach. W mojej relacji gniewkowskiego festiwalu oberwało się nieco publicznym mediom. W ramach rehabilitacji muszę tym razem pochwalić jeden z poczytniejszych codziennych dzienników. W lokalnym dodatku kulturalnym, tym razem można było dowiedzieć się co nieco, o koncercie zespołu grającego muzykę progresywną (gatunku tak po macoszemu traktowanego przez wszelakie media).

Muzyczne zjawiska, których nazwy padły w artykule, chyba trafnie definiują to, czego możemy spodziewać się w obcowaniu z muzyką Maze of Sound. Ja jednak przede wszystkim chciałem podkreślić inspiracje jakie czerpią, z dokonań właśnie klasycznego, wczesnego Genesis. Inspiracje te dotyczą bowiem nie tylko kwestii muzycznych, ale również pewnego pozamuzycznego aspektu - scenicznego wizerunku. Kuba Olejnik, jak niegdyś młody Peter Gabriel, na scenie wciela się w postaci, o których śpiewa. Do tego celu używa licznych rekwizytów (kapelusze, maski, lunety, lupy…). W dzisiejszych czasach mało który zespół ucieka się do tego typu środków wyrazu artystycznego. Jednym z nielicznych, które przychodzą mi do głowy, jest niemiecki RPWL. Kto wie, może w niedalekiej przyszłości Maze of Saund pójdzie właśnie drogą swoich starszych kolegów po fachu, a ich koncerty staną się prawdziwymi rockowymi spektaklami? Oczywiście żaden taki spektakl byłby niczym, gdyby nie jakość samej muzyki. Muzyka jaką preferuje Maze of Sound, pełna jest właśnie tego liryzmu i charakterystycznego uniesienia, jakie występują w twórczości klasycznego Genesis, oraz u czołowych neo-progresywnych formacji (Pallas, IQ, Marillion…). Wystarczy posłuchać skrzących hackettową aurą solówek Rafała Galusa i pięknych, klawiszowych motywów, które kreuje klawiszowiec i zarazem główny kompozytor zespołu Piotr Majewski. No i oczywiście sekcja rytmiczna, tym razem poradził sobie osamotniony Grzegorz Śliwka. Absencja w Katowicach Bartka Sapoty (basisty zespołu), nie przeszkodziły jednak w tym, aby można cieszyć się aurą jaka niesie ich muzyka.

Tego wieczoru zaprezentowali wszystkie kompozycje, ze swojego debiutanckiego, pełnowymiarowego albumu, zatytułowanego „Sunray”, a na bis pozwolili wybrać samej publiczności, które z kompozycji, chcą usłyszeć jeszcze raz? Wybór padł na instrumentalny „Trick Of The Witch”, oraz jeden z bardziej znanych utworów (dzięki internetowej potędze You Tube) „Man In The Balloon”, pochodzący z wydanej wcześniej pod tymże tytułem 3-utworowej Ep-ki.

Żal tylko, że materiału z ich nowej płyty, nie można było zabrać ze sobą do domu. Na to będzie trzeba poczekać do końca wakacji. Płyta (jak zapowiada zespół) fizycznie będzie dostępna już we wrześniu.




kliknij by powiększyć zdjęcie...


Marek Toma
Komentarze