01.10.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - P » Power Of Trinity - 2014 - Legorock
Power Of Trinity - 2014 - Legorock
legorock
1. Inferno
2. Silly
3. Faza REM
4. Suma Ran
5. Poniedziałek
6. Gorzki Ja
7. Show Me How You Rock
8. Oko
9. Dalej
10. Wszystko Co Lubię
11. Heart Matter

Rok wydania: 2014
Wydawca: MJM Music PL
http://www.poweroftrinity.com





Lubię, kiedy płyta nieznanego (dla mnie) twórcy robi na mnie tak pozytywne wrażenie – takie niewątpliwie zrobił na mnie nowy krążek Power Of Trinity. Od razu dodam, że zespół nie urwał się nagle z choinki, nie wystrzelił na fali telewizyjnego show, tylko od 1996 roku umiejętnie robi swoje i coś mi się wydaje, że włożony przez nich trud, jak nie teraz to już za moment, zacznie przynosić profity. Cóż innego można pomyśleć, kiedy słyszy się tak udany materiał.

Jednak nie od razu było tak kolorowo... Kiedy dostałem egzemplarz „Legorock”, nie wiedziałem dokładnie jak do niego podejść – trafiła mi się niezła zagwózdka, pomyślałem. Wynikało to głównie z mojego dyletanctwa odnośnie znajomości zespołu, jak również prezencji samej okładki. Budziła u mnie ambiwalentne odczucia oraz obawę, jakie dźwięki są za nią ukryte. Za to mój syn od razu polubił klockową oprawę graficzną i niejako to właśnie on przyczynił się do szybszego poznania tejże płyty. Gdy tak się stało, od razu coś zaiskrzyło, a to nie zdarza się tak często, oj nie.

Wydawnictwo rozpoczyna okraszony czarcim tytułem „Inferno” – utwór, który już na wstępie wzbudza same pozytywne odczucia. Kawałek inicjuje kilka taktów prostego perkusyjnego podziału rytmicznego, na którym już za moment zawieszono zabawny motyw gitarowy. Nieco później całość dopełnia wyrazisty, bas oraz charakterystyczny wokal. Uwagę zwraca fakt, że muzyka Power Of Trinity brzmi niezwykle naturalnie, jak gdyby płyta została nagrana na próbie czy jakimś klubowym koncercie i to nie jest zarzut! Oprócz tego panowie stawiają na prostotę oraz nośność melodii. W tej materii „Legorock” wypada po prostu fenomenalnie.

Kolejny „Silly” z zadziornym riffem przewodnim przynosi pewną zmianę – wokalista śpiewa po angielsku i tutaj spore zaskoczenie. Jednak nie z tytułu wyraźnej obecności reggae w zwrotkach, ale z powodu czegoś zupełnie innego. W większości (krajowych) przypadków zróżnicowanie językowe wywołuje u mnie dyskomfort – tym razem jest inaczej. Tutaj takowe połączenie w żadnym wypadku nie mierzi, jest jakby niewyczuwalne, zbalansowane. Już w tym miejscu nie da się odmówić Power Of Trinity wszechstronności twórczej – na „Legorock” zbiegają się różne wpływy, inspiracje gatunkowe. Zespół czerpie pomysły z różnych źródeł, nie zamyka się w sztywnych ramach danego gatunku i radzi sobie z tym po prostu wyśmienicie. Z drugiej strony owa poligamia stylistyczna nie wywołuje u słuchacza odrzutów, wręcz przeciwnie. To nie lada wyczyn stworzyć z różnorakich składników tak spójny, a jednocześnie urozmaicony album.

Jakby tego było mało wokalista w „Show Me How You Rock” stosuje inną manierę śpiewania, wyższe partie w końcówkach, które swego czasu stosował niefortunnie Rafał Huszno z Totentanz (na płycie „Inni”). W przypadku Jakuba Koźby eksperyment się powiódł. Znów przy okazji utworu „Oko” pojawia się gwizdanie – w dobie nastoletniej fascynacji pewnym „hitem” A. Brzozowskiego – takie posunięcie może się okazać niebezpieczne ;)

Świetne wrażenie robią momenty nastrojowo – klimatyczne, w pewnym sensie transowe, czego najlepszym dowodem są; fenomenalny „Dalej” z chwytliwym refrenem czy też dość przestrzenny i równie udany „Suma Ran”. Jednak nie tylko te, ale i inne kompozycje pokazują zespół w dobrym świetle. Jedyny mankament "Legorock" to krótki czas trwania, płyta przemija w oka mgnieniu. Ale jak to się mówi, „wszystko, co dobre szybko się kończy” – w tym przypadku to dobre można zawsze powtórzyć!

Power Of Trinity stworzyli konkretne dźwięki, a przy tym świetne, nieprzeciętne utwory. Nie jest to co prawda muzyka dla lubujących się w zawiłościach, skomplikowanych strukturach – „Legorock” prezentuje inny biegun rockowej stylistyki. To płyta lekka, przyjemna, przystępna w odbiorze, ale nie prostacka. To muzyka, przy której można się wyluzować, zrelaksować. Jest idealnym towarzyszem w przyszarzałej codzienności, która dzięki „Legorock” nabiera weselszych barw. Płyta potrafi wkręcić – polecam!

9/10

Marcin Magiera
Komentarze