21.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » Jesus Rodriguez - U bram piekła
Jesus Rodriguez - U bram piekła
Jesus Rodriguez - U bram piekła1. Armagedon
2. Czarny Jeździec
3. Spadaj ze mną
4. Anielski głos
5. Noc i mgła
6. Sałatka z tuńczyka II
7. Nowy ład
8. Nic
9. Osobliwość
10. Potop płomieni
11. Ten lepszy świat
12. U zamkniętych piekła wrót

Rok wydania: 2014
Wydawca: Mexican Radio Records
http://www.jesus-rodriguez.com/




Z tym wrocławskim zespołem jest trochę tak jak z reżyserem o nazwisku Rodriguez („Od zmierzchu do świtu“): twórczość jednych i drugich trzeba traktować z lekkim przymrużeniem oka, by czerpać przyjemność z obcowania z nią.

Jesus Rodriguez w zasadzie obraca się w kręgu muzyki gotyckiej, ale mroku i ponuractwa w ich kawałkach tyle, co w horrorach wytwórni Hammer, oglądanych pięć dekad po premierze.
To znaczy panowie starają się dbać o odpowiedni klimat: czy to partiami klawiszy (zwykle tak kiczowatymi, że aż fajnymi), czy apokaliptycznymi wizjami w tekstach, czy sugestywnymi wokalami. Mimo meksykańskiego akcentu w nazwie, wrocławianom zdecydowanie bliżej za naszą południową granicę, a dokładnie do Jihlavy, gdzie sięgają korzenie XIII Stoleti. Prościutke i chwytliwe melodie, trochę grozy, trochę patosu - przepis na utwór gotowy.
Kwartet próbuje również sił w większych formach - apogeum osiąga w finałowym „U zamkniętych piekła wrót“.

Cóż, nie każdego propozycja Jesusa Rodrigueza przekona. Niejeden pewnie uśmiechnie się szeroko słysząc refrenowe zawołanie „Ooo Armagedon“. Zgodnie z tytułem jednego z utworów, ten zespół na pewno jest osobliwością na polskiej scenie muzycznej...

6/10

Robert Dłucik

Komentarze