17.01.2018
RECENZJE

• JUDAS PRIEST - Painkiller
• MAREK BILIŃSKI - E≠mc²
• LESOIR - Latitude
• BEYOND CHRONICLES - Human Nation
• LOCH VOSTOK - Strife
• HARMORAGE - Psychico Corrosif
• MASACHIST - The Sect (death REALigion)
• WOJCIECH CIURAJ - Ballady Bez Romansów
• CRADLE OF FILTH - Cryptoriana - The Seductiveness of Decay
• DAISY DRIVER - Nulle Part
• H.E.A.T. - Into The Great Unknown
• NOVEMBER MIGHT BE FINE - South
• ROTTING CHRIST - Rituals
• ASYLUM PYRE - Spirited Away
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Wrocław
• ANATHEMA - Warszawa
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Warszawa
• EPICA, VUUR, MYRATH - Kraków
• KABAT - Trzyniec
• UNEVEN STRUCTURE, VOYAGER, MENTALLY BLIND - Wrocław
• PRISTINE - Chorzów
• PROCOL HARUM - Katowice
• SEATTLE NIGHT V - Warszawa

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland
• CRYSTAL VIPER - Marta Gabriel
• SINNER - Tom Naumann
• HELLOWEEN - Michael Weikath
• DAS MOON / WE HATE ROSES - Daisy Kowalsky

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Artykuły/Felietony » Przeminęło z neo-progiem, czyli neo-progresywne powroty AD 2014
Przeminęło z neo-progiem, czyli neo-progresywne powroty AD 2014

PRZEMINĘŁO Z NEO-PROGIEM,
CZYLI NEO-PROGRESYWNE POWROTY AD 2014



Czas wszelakich zeszłorocznych podsumowań muzycznych już dawno dobiegł końca. Śledząc ich wyniki, albo po prostu zagłębiając się w krocie zeszłorocznych wydawnictw muzycznych można dojść do wniosku, że gatunek mający swój renesans w latach 80-tych, zwany potocznie neo-progiem ma się całkiem dobrze! Ubiegły rok przyniósł nam wiele udanych albumów wydanych przez zespoły, które były pionierami tego nurtu, jak również zespoły tzw. drugiej fali neo-proga (nie mówiąc o tych najmłodszych, współczesnych formacjach podążających tą muzyczną drogą). Wiele z tych zespołów wydało swojej płyty po długoletniej absencji na rynku muzycznym. Można zaryzykować stwierdzenie, że muzyka neo-progresywna przeżywała w ubiegłym roku swoją drugą, trzecią, czy po prostu kolejną młodość. Oto przykłady ubiegłorocznych płyty, które są niezbitym tego dowodem:


IQ - The Road of Bone
11-ty studyjny album nagrany po pięcioletniej przerwie, niemal w klasycznym składzie: Peter Nicholls (wokal), Mike Holmes (gitara), Tim Esau (bass), Paul Cook (perkusja), oczywiście bez Martina Orforda, którego godnie zastąpił Neil Durant (klawisze). Krążek znalazł ogromne uznanie wśród miłośników muzyki progresywnej, o czym świadczą wspomniane podsumowania muzyczne (album wygrywał, albo zajmował czołowe lokaty). Nie ma się czemu dziwić! Zagłębiając się w muzykę najnowszej płyty pionierów gatunku, można śmiało uznać ją za jedną z bardziej udanych, w ich długoletniej karierze i postawić obok tych najbardziej klasycznych dzieł: „Tales From The Lush Attic”(1983), „The Wake”(1985) czy „Ever” (1993). Grafika zdobiąca album, jakby zamykała usta wszystkim tym, którzy twierdzą, że rock progresywny jest martwy.



Abel Ganz - Abel Ganz
Szkocka ziemia wydała na świat nie tylko wielkiego drwala, który zrewolucjonizował muzykę progresywną, wstępując w szeregi Marillion, ale także zespoły które przyczyniły się do rozwoju i ekspansji tej muzyki w świecie. Jedną z takich grup jest właśnie Abel Ganz, którego geneza sięga początku lat 80-tych. Na nowe dzieło Szkotów musieliśmy czekać jeszcze dłużej (8 lat). Muzyka jaką zawiera najnowszy album swoim stylem odbiegła nieco od klasycznych neo progresywnych wzorców, poszerzyła jakby muzyczne horyzonty, wnosząc do tego stylu duży powiew świeżości. Album zatytułowany po prostu „Abel Ganz”, to ogromna porcja wspaniałej muzyki, która powinna trafić w gusta wrażliwszych słuchaczy.




Pallas - Wearewhoweare
Kolejny neo-progresywny kamień milowy pochodzący ze Szkocji. Wydali swoja płytę praktycznie pod koniec minionego roku, więc nie wszyscy zdążyli chyba docenić jej uroku. Najnowsze dzieło bez wątpienia wpisuje się w neo-progresywną konwencję, ale zawiera muzykę niezwykle świeżą, moim zdaniem zdecydowanie bardziej udaną, niż wydana trzy lata temu płyta „XXV”, a zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że jedną z bardziej udanych w ich długoletniej historii. „Wearewhoweare” to druga płyta w, na której wokalnie udziela się Paul Mackie. Album ma potencjał aby stać się kolejną ważną pozycją w ich dyskografii, nie mniej ważną niż debiutancki „The Sentinel”(1984), na której śpiewał jeszcze Euan Lowson,, czy te na których wokalnie udzielał się już Alan Reed („The Wedge” (1985) czy Beat The Drum (1998).



Pendragon - Mem Who Climb Moutains
Uwielbiany, często goszczący w naszym kraju Pendragon, to kolejny z czołowych neo-progresywnych zespołów, który wydaje swoje płyty chyba najbardziej regularnie. Wszystkie stoją na wysokim poziomie i zawsze znajdują uznanie zagorzałych fanów (o czym świadczą tegoroczne podsumowania). Najnowsze, 10-te dzieło „Mem Who Climb Moutains” nie przynosi żadnych rewolucyjnych zmian, potwierdza jednak klasę zespołu jeżeli chodzi o styl, w którym się obraca. Od lat nagrywają płyty praktycznie w niezmiennym składzie: Nick Barrett, Clive Nolan, Peter Gee , rotacja następuje jedynie za zestawem perkusyjnym, tym razem pałeczki przejął Craig Blundell.





Galahad - Mein Herz Brennt
Jeżeli chodzi o tych neo-progresywnych weteranów, to zdecydowanie bardziej znaczącym był dla nich zapewne rok 2012, w którym to wydali aż dwa albumy długogrające („Battle Scars” i „Beyond The Realms Of Euphoria”), ale i w ubiegłym roku nie zasypiali gruszek w popiele, wydając aż trzy Ep-ki: „Seize the Day”, „Guardian Angel” i tą ostatnia, wydana 6 października – „Mein Herz Brennt”. Zawiera ona cztery wersje kompozycji (to nie pomyłka) grupy Rammstein z albumu „Mutter”. Całość została nagrana i zmiksowana przez Karla Grooma (Threshold) w słynnym „Thin Ice Studios”. Owa krótkometrażowa trylogia, jest pewnego rodzaju wstępem do planowanych na przyszłych rok obchodów 30-lecia działalności zespołu. W ubiegłym nie próżnował również były członek tego zespołu, ex- basista Lee Abraham, wydając swój kolejny bardzo przyjemny solowy album „Distant Days”, na który zaprosił wielu znamienitych gości z progresywnego podwórka.



Red Jasper - The Great And Secret Show
Brytyjski Red Jasper, funkcjonował na początku lat 90-tych, w okresie wielkiego boomu zespołów tzw. „odrodzenia progresywnego rocka”. Od czasu wydanego w 1997 roku albumu „Anagramary”, w obozie Brytyjczyków nastąpiła cisza. Teraz, praktycznie po dwóch dekadach przerwy, powstał album „The Great And Secret Show”, który powinien zadowolić wszystkich miłośników neo-progresywnych brzmień, z pięknymi solówkami Robina Harrisona, fajną grą klawiszy Lloyda George’a, przyjemnym wokalem Davida Clifforda, którego czasem wspomaga córką Sohelia. W składzie nie ma już Daveya Doddsa, co pewnie miało duży wpływ na to, że ta najnowsza płyta pozbawiona została charakterystycznych dla tego zespołu elementów folkowych, większy więc nacisk postawiono na charakterystyczne neo-progresywne brzmienie.



Enchant - The Great Divide
Amerykański Enchant, to przedstawiciel drugiej fali neo-progresywnego rocka, która zalewała światowe rynki muzyczne progresywnymi rarytasami już w latach 90-tych. Debiutancki „A Blueprint Of The World” powstał w 1995 roku . Na wykreowanie Amerykanów na rynku rękę przyłożyli muzycy Marillion. Produkcją wspomnianego klasycznego już debiutu zajmował się sam Steve Rothery. Do dnia dzisiejszego zespół wydał 8 albumów. Zeszłoroczny „The Great Divide”, to bardzo udane powrót ekipy Teda Leonarda po 11-tu latach przerwy.





Iluvatar - From The Silence
Kolejny przedstawiciel neo-progresywnej ofensywy zza oceanu. Amerykanie z Baltimore nagrali w latach 90-tych trzy studyjne albumy: „Ilúvatar”(1993), „Children”(1995) i „A Story Two Days Wide”(1999), a potem 15-toletnia cisza! Aż do roku ubiegłego, kiedy niespodziewanie na rynku pojawił się „From The Silence”. Skład zespołu po reaktywacji nie uległ zmianie: Glenn McLaughlin -wokal, Dennis Mullin - gitara, Jim Rezek - klawisze, Dean Morekas - bas, Chris Mack - perkusja . Muzycznie „From The Silence” nawiązuje do tamtych, godnych polecenia płyt sprzed lat.





To oczywiście nie wszystkie warte zainteresowania neo-progresywne albumy ubiegłego roku. Przedstawione tutaj przykłady są natomiast niezbitym dowodem, że zespoły które zainicjowały oraz należały do czołówki neo progresywnego odrodzenia, stanowią ciągle istotny element tegoż gatunku.

Marek Toma
Komentarze