29.02.2020
RECENZJE
OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - H » H.E.A.T - 2015 - Live in London
H.E.A.T - 2015 - Live in London
Heat1. Point Of No Return
2. A Shot At Redemption
3. Better Off Alone
4. 1000 Miles
5. It's All About Tonight
6. Inferno
7. The Wreckoning / Tearing Down The Walls
8. Mannequin Show
9. Late Night Lady
10. In And Out Of Trouble
11. Downtown
12. Enemy In Me
13. Emergency
14. Breaking The Silence
15. Living On The Run

Rok wydania: 2015
Wydawca: Ear
http://www.heatsweden.com




Zwolennicy bardziej „lajtowego” rockowego grania na pewno znają dokonania szwedzkiego H.E.A.T. Zespół już od kilku ładnych lat jest na scenie i stara się być takim europejskim Bon Jovi. Po czterech albumach studyjnych (a dwóch z Erikem Grönwallem za mikrofonem) zespół postanowił wydać krążek koncertowy a wybór miasta, w którym zarejestrowano to wydarzenie, padł na Lądek, …Lądek Zdrój… Londyn znaczy się…

W swoim życiu słyszałem już wiele albumów koncertowych. Jedne były lepsze, inne nieco gorsze. Ten …no cóż, raczej nie zalicza się do tych lepszych. Specyfiką koncertów jest mocne brzmienie. Na koncercie można „sprzedać” i słabo brzmiącą płytę, koncert to okazja do podkręcenia regulatorów i porządnego uderzenia a jak wypada H.E.A.T? Tu jest największe rozczarowanie. Materiał brzmi łagodniej niż na albumach. Mija te piętnaście utworów, które (przynajmniej niektóre z nich) odtwarzane z CD potrafiły wywołać przytupywanie nóżką i… wcale nie ma ochoty na powrót. W gitarach nie ma mocy, klawisze jakieś takie bez wyrazu. Jedynie wokalista daje radę i jeżeli nie było dogrywek w studio to ukłony, bo kondycyjnie daje radę.

„Live in London” zaskakuje również reakcjami publiczności, a raczej ich bardzo wstrzemięźliwym zachowaniem. Słychać jakieś krzyki i tego typu głosy, ale jeżeli na koncercie było więcej jak 10 osób, a ze zdjęć można wywnioskować, że było ich znacznie, znacznie więcej to zabawa pod sceną była taka sobie …w Polsce (pomijając fakt ile osób by przyszło) na pewno byłoby zdecydowanie konkretniej.

Jeżeli bardzo lubicie H.E.A.T to kupujcie w ciemno, jeżeli jednak nie jesteście oddanymi fanami tej szwedzkiej kamandy to możecie sobie darować.

Piotr Michalski
Komentarze