18.10.2018
RECENZJE

• RETROSPECTIVE - Stolen Thoughts (remaster)
• PLOTNICKY - 4.3
• DYNAZTY - Firesign
• The Most Beautiful - Moje Życie z Prince'em - Mayte Garcia
• HAMMERFALL - Glory to the Brave
• STRATOVARIUS - Eternal
• RIVERSIDE - Wasteland
• SUSPERIA - The Lyricist
• VIGIER'S SUMMER STORM - First
• THE SEA WITHIN - The Sea Within
• LISSIE - Castles
• STEVE HACKETT - Darktown
• PINK FLOYD - A Momentary Lapse of Reason
• VARATHRON - Patriarchs of Evil
• SACRILEGIUM - Sleeptime
• BLACK SABBATH - Mob Rules
• ALBION - You’ll be Mine
WYWIADY
wywiad

• MANIMAL - Samuel Nyman
• ISCARIOTA - Justyna Szatny
• ALBION - Jerzy Antczak
• LAURA COX
• TWO TIMER
• SZKLANE OCZY
• LORDI - Ox
• BOREALIS - Matt Marinelli

więcej wywiadów

RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• ILUZJE - II ŻORSKI FESTIWAL MUZYKI ART-ROCKOWEJ - Żory
• XIII STOLETI - Zabrze
• THE PINEAPPLE THIEF, LIZZARD - Warszawa
• ALBION - Kraków
• FORTECA - Wrocław
• TREMONTI - Warszawa
• PAIN OF SALVATION, KINGCROW - Kraków
• THIRTY SECONDS TO MARS - Kraków
• PROG IN PARK - Warszawa
• ROGER WATERS - Kraków
• ROGER WATERS - Kraków
• ROGER WATERS - Kraków
• IRON MAIDEN, TREMONTI - Kraków
• BRACIA, MICHAŁ SZPAK - Piekary Śląskie
• KEN HENSLEY & LIVEFIRE, COVER FESTIVAL - Piekary Śląskie

więcej relacji

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Wywiady » JERZY "GEORGIUS" ANTCZAK
JERZY "GEORGIUS" ANTCZAK

JERZY „GEORGIUS” ANTCZAK



" Życie przeżywam niby jak każdy inny, tyle że moim przekleństwem jest nadwrażliwość."


JERZY GEORGIUS ANTCZAKWaldemar Nawrot
Dobry wieczór wszystkim :) Witam Jurku, chciałbym zapytać co u Ciebie? Jak się czuje Jurek Antczak, do niedawna gitarzysta grupy Albion, w której spędził - jeśli dobrze policzyłem - 22 lata. Co przewidujesz na najbliższą przyszłość? Z kim zamierzasz współpracować? W jakim kierunku zmierzasz, w kierunku projektów solowych czy może będziesz myślał o działalności zespołowej?


Jerzy Georgius Antczak
Witam Cię Waldku, witam Was wszystkich. Dziękuję, u mnie wszystko ok. Jestem na końcowym etapie przygotowywania wersji demo mojej nowej płyty. Materiał niedługo wyślę do muzyków, z którymi nagram album. Do studia wchodzimy w okresie wakacyjnym (jeszcze nie ustaliliśmy dokładnego terminu). Zaczniemy od sekcji rytmicznej. Kiedy zostanie „zbudowany szkielet” popracuję nad klawiszami i gitarami. Pod sam koniec roku wokale. Miksy w pierwszym kwartale 2016 i… czekamy do jesieni. Poświęcam się głównie działalności solowej, ale biorę też udział w innym projekcie, o którym jeszcze wspomnę.
Zmieniając nieco temat… zaskoczony jestem ilością pytań do mnie (pozytywnie rzecz jasna). Mam nadzieję, że będę mógł wyczerpująco na nie odpowiedzieć. To co, zaczynamy?

Mirosław Cichoń
Jurku – na wstępie pragnę Ciebie serdecznie powitać i podziękować za Twoją tu obecność. Ja będę miał w zasadzie jedno, ale treściwe pytanie a raczej proszę o ewentualne rozwianie moich wątpliwości.
Wydałeś genialny album – wszyscy są zachwyceni Twoimi kompozycjami i grą co zdecydowanie jest niewątpliwym atutem. Album jest dopracowany w najmniejszych szczegółach co jest zasługą wszystkich biorących udział w tym Twoim autorskim projekcie. Nie będę się rozpisywał na temat strony muzycznej ponieważ już tyle powiedziano. Zresztą od samego początku jak usłyszałem ten album muzyka niesamowicie zapada w uszach i tak zostaje do dziś. Jednak po pewnym czasie postanowiłem zgłębić album tekstowo i jeszcze bardziej od muzyki, mnie intrygują Twoje teksty i tu chciałbym, żebyś nas troszkę oświecił ponieważ widzę tu bardzo głęboki przekaz - czy chciałeś przekazać tu Swoje osobiste przeżycia oraz rozczarowania odnośnie wiary w dotychczasowe wartości przekazywane na przestrzeni wieków od pokoleń, czy po prostu tak postrzegasz dzisiejszy świat jak niestety wielu dziś ludzi i chciałeś trafić do tych, którzy ewentualnie mogli by się tu w tych tekstach odnaleźć…? Na koniec taka konkluzja – jesteś stosunkowo młodym człowiekiem a bardzo intrygujesz – skąd tyle pesymizmu i dlaczego tak orientalnie dźwiękowo? Przepraszam ewentualnie jeżeli zadaję zbyt osobiste pytania, ale Ty sam intrygujesz swoją twórczością.


Jerzy Georgius Antczak
Mirku, dziękuję. Nie wiem czy album jest genialny, ale nieskromnie powiem, że jest dopracowany (co zauważyłeś). Rzeczywiście kosztował mnie dwa lata ciężkiej pracy. Nic na nim nie jest przypadkowe. Skąd pesymizm w tekstach? Widzisz, obiektywnie patrząc na moje życie należałoby uznać, że wszystko jest ok. Wspaniała żona, nie mniej wspaniali synowie, ustabilizowana sytuacja (na co ciężko sobie zapracowałem), rodzice, którym było dane dożyć starości. Tylko ja zawsze patrzyłem dalej, głębiej. Oczywiście, cieszę się, że nie muszę przeżywać trosk związanych z czymś, co ogólnie mógłbym nazwać „przetrwaniem”. Osiągnąłem pewien poziom, pewien status w życiu, który pozwala mi nie martwić się czy mi starczy do pierwszego lub czy dzieci będą miały co jeść (choć nie jest tak prosto – MAM KREDY WE FRANKACH! ;)). Ale przez to, że kiedyś było mi ciężej mam nieustępujące poczucie, że to wszystko jest chwilowe, że w każdym momencie może się coś stać i nie będzie już tak jak teraz. Że przyjdzie zły dzień, jakaś choroba czy inny Putin i jednym ruchem przekreśli to co napisałem o moim życiu parę linijek wyżej. Że wciąż muszę walczyć, że muszę być czujny, że muszę zabezpieczyć moją rodzinę i siebie przed tym co najgorsze. A ja po prostu czasami nie mam już siły. A jak człowiek opada z sił, to rodzą się wątpliwości. Kiedy dodam do tego moje doświadczenie i przeżycia (kiedyś nie miałem tak dobrze jak dziś) oraz moją nadwrażliwość (nienawidzę jej! zazdroszczę twardzielom!), to nic nie jawi mi się w różowych barwach. No… może prawie nic. Poza tym, bywało że zawodziłem samego siebie. Najwięcej pretensji mam wobec mojej własnej persony, najbardziej obwiniam owego Georgiusa. Głupoty jakie zdarzyło mi się w życiu zrobić, a o których Wam nie powiem, powinny definiować mnie jako kretyna. Miałem mnóstwo szczęścia w życiu, że doszedłem tu gdzie doszedłem. Za to szczęście losowi dziękuję.
Co do orientalnych dźwięków na płycie. Ja po prostu je lubię . Choć w chwili obecnej przechodzę fascynację naszą słowiańską kulturą. Zapatrzeni jesteśmy w folk zachodni lub dalekowschodni, a na naszym podwórku jest mnóstwo wspaniałej muzyki. Obecnie studiuję muzykę karpacką i bałkańską. Coś cudownego!

Mirosław Cichoń
Jurku bardzo Ci dziękuję, że nie zbyłeś mnie odpowiedzią byle jaką. Myślę, że każdy ma coś w rodzaju jak to nasz Wielki Rodak JP II swego czasu trafnie powiedział "...swoje Westerplatte...", o które trzeba nieustannie walczyć i go bronić, ale zawsze pozostaje nadzieja Jurku, bez niej nie da się żyć - pozdrawiam Ciebie i raz jeszcze dziękuję za szczerą i wyczerpującą odpowiedź na moje pytanie a album co by nie mówić GENIALNY i tylko jak kolega Artur słusznie zauważył podniosłeś w ten sposób poprzeczkę niejako sam sobie. A tak w ogóle życzę Tobie i wszystkim tu zgromadzonym mimo wszystko wiele optymizmu pomimo niełatwych czasów


Tomasz Wojasiński
"Mermaids' Song". Kto tak pięknie gra na gitarze? Jerzy Antczak! Lubię jak artysta odciska swój znak firmowy na płycie. Chciałoby się powiedzieć: Prosimy o więcej. Jerzy Antczak - gitary, klawisze, śpiew. Który z tych 3 instrumentów to największe wyzwanie?


Jerzy Georgius Antczak
Gitara, gitara i jeszcze raz gitara. Czarodziejski instrument. Niby tylko 6 strun, a można z niego wycisnąć dźwięki na milion sposobów. Instrumenty klawiszowe mnie specjalnie nie pociągają. Tak naprawdę stroniłem od nich. Dopiero gdy zdałem sobie sprawę z tego, że płytę nagrywam „po swojemu” ostro zabrałem się za studiowanie wiedzy o tych wszystkich komunikatach MIDI, obwiedniach, samplowaniu itp. itd. Swoją drogą wspaniała sprawa. Tylko życia mi nie starczy, żeby to wszystko pojąć. Nie czuję się ekspertem. Wirtuozem tym bardziej. Ale coś tam „plumkam”. Wiem jedno, kiedy biorę gitarę do ręki cały drżę. Z żadnym innym instrumentem nie jestem tak zżyty. A co do śpiewu… hm… Też konieczność. Ja nie chciałem śpiewać na płycie, ale „tak wyszło”. Moim problemem jest to, że jestem barytonem. W tego rodzaju muzyce lepiej brzmi tenor, i to najlepiej taki, który radzi sobie dobrze z falsetem. Umówmy się, Fredy Mercury ze mnie żaden . I nie płaczę z tego powodu. Gorzej jakby mi ktoś powiedział, że nie umiem grać na gitarze. Zwątpiłbym w to co robię.

Tomasz Wojasiński
Płyta oprócz klasycznego wydania na CD dostępna też jest w serwisach streamingowych Spotify, Deezer. Jest dostępna w zmienionej wersji - tytuły, ilość utworów. To zabieg celowy artystycznie, marketingowo?

Jerzy Georgius Antczak

Pomysł na streaming urodził się stosunkowo późno. Zdałem sobie sprawę z faktu, że sprzedaż płyt CD zamiera. Że jeśli chcę dotrzeć do większego grona słuchaczy, to muszę uruchomić nowoczesne (niekoniecznie przeze mnie lubiane) kanały dystrybucji muzyki. Problem pojawił się, gdy „posiekałem” moją płytę na kawałki (jak wiecie, kompozycje na krążku stanowią pewną całość). Nie „zagrało” mi to. Wiedziałem, że w tej postaci to nie przejdzie. Dokonałem remiksów, dzięki którym utwory nadawały się do odsłuchania osobno, bez poczucia, że coś nagle się urywa lub traci kontekst (zarówno w warstwie muzycznej jak i tekstowej). Co do marketingu… hm… ta płyta nie ma nic wspólnego z marketingiem. Promocja praktycznie jest zerowa. A mimo to wzbudziła zainteresowanie. Z czego jestem naprawdę bardzo dumny!

Arkadiusz Krakowski
Witam Jurku
Tytułem wstępu ...
Polska Muzyka Progresywna w obecnym czasie wyprzedza większość produkcji z Wysp i za Wielkiej Wody. To właśnie polscy Artyści wyznaczają dzisiaj nowe trendy w Muzyce progresywnej i nie tylko. Jest wielu Artystów z kraju nad Wisłą, stojących w kolejce na salony muzyczne świata, w przedsionku do sławy czekają następni ...
Wszystko miało swój początek w magicznym świecie dźwięków ALBION …
Twoim największym dotychczas autorskim osiągnięciem muzycznym jest dojrzały krążek EGO, GEORGIUS. Album dopracowany do perfekcji, genialny w swojej prostocie, wycyzelowany w najdrobniejszych szczegółach. To świadczy o Twojej niezwykłej : otwartości, wyobraźni, doświadczeniu i bogato umeblowanemu sklepieniu wnętrza.
Najpiękniejsze w Muzyce, jest to, że każdy z nas znajdzie coś dla siebie Jeśli możemy się w cudowny sposób zjednoczyć i utożsamić z Artystą i Jego głębia przekazu. O wartości Artysty świadczy fakt, ile ma wiernych słuchaczy, czy obroni się upływającemu wciąż w klepsydrze zegarowi czasu. Osobiście szanuję wszystkich Artystów i twórców, słucham tych, których lubię, tych dzięki którym żywiej płynie w moim wnętrzu krew. Jak powstawał Twój album, w jakim kierunku masz zamiar zmierzać, na kolejnych swoich wydawnictwach ?


Jerzy Georgius Antczak
O tym jak powstawał mój album nieco już napisałem . Dodam jedynie, że proces twórczy nie jest prosty. Czasami miesiącami nie mogę nic sensownego wypracować i nagle bach! Jest wena. Kierunku swojego nie znam. Nie definiuję samego siebie w przyszłości. Cieszę się, że tego nie wiem. Sam jestem ciekaw. Przez to mam po co żyć (w świecie muzyki oczywiście, bo rodzina to osobna, bardzo ważna, o ile nie najważniejsza kwestia).

Tomasz Wojasiński
Krzysztof Wyrwa - bass; Rafał Paszcz - perkusja; Waldemar Nowak - gitara; przecudne głosy Karoliny Leszko i Anny Batko. Znane nazwiska, profesjonaliści. Wiem, że to sprawdzeni artyści. Jak się z nimi współpracuje?


Jerzy Georgius Antczak
Każdy z wymienionych jest inny. Krzysiek – nieco skryty, przynajmniej w mojej obecności. Facet mi nieprawdopodobnie imponuje. Pewnie znalazłbym na jego miejsce kilku „mistrzów świata basu”, ale technika (mimo, że ważna) mnie nie interesuje. Liczy się podejście do muzyki, jej pojmowanie. Krzysiek jakby rozumiał to co ja chcę zagrać. Ja wiem, że dla niego udzielanie się na mojej płycie to był kolejny „job”. Ale trzeba widzieć jak on ten „job” wykonuje, jak się zżywa z gitarą, jak jego palce wędrują po gryfie. Widać ile pracy włożył w swój warsztat i jak kocha muzykę. Rafał Paszcz – moje drugie ja. Do grania podchodzimy tak samo. Muzyka jest dla nas jak powietrze. Bez niej się dusimy. Perkusję nagrywaliśmy niespełna tydzień. Na upartego moglibyśmy to zrobić w dwa dni. Ale nam było mało. Niedługo znów spotkamy się w studiu. Nie mogę się doczekać. Praca z Rafałem jest dla mnie świętem. Niedługo będę świętować . Waldek Nowak – jeden z tych, którzy odegrali ważną rolę w czasach mojej młodości (pewnie sam o tym nie wie). Chwilkę studiowaliśmy razem. Ale dla mnie ważniejsza od studiów była gitara. Waldek szalał na punkcie gitar i szaleje zresztą do dziś. Pokazywał mi (świadomie bądź nie) różne patenty, jak grał, jak ćwiczył itp. Był lepszym „technikiem” ode mnie. Czasami wściekałem się (ale tylko w duchu) jak grał solo Sultans of Swing albo wyjeżdżał z riffem Metalliki, z którym ja sobie nie mogłem poradzić. Waldek to dla mnie jeden z tych „punktów odniesienia”, jeden z wzorców, z którymi chciałem się równać. Powiem tak – jak szliśmy razem na egzamin, to Waldek był oceniany na 5, ja ledwo na 3. Z gitarą było tak samo. I to mnie bardzo mobilizowało. Waldek jest jednym z „ojców” mojego grania. Karolina Leszko – niewiele mogę o samej Karolinie powiedzieć, ale jedno powiem na pewno. Długo nie mogłem się pozbierać po tym co ta dziewczyna wyprawiała w studio. Po prostu weszła „za szybę” i zaśpiewała za pierwszym podejściem tak, że buty mi spadły. Nie znała wcześniej materiału, nie wiedziała czego się spodziewać. Widać to było, że kocha śpiewać. I robi to perfekcyjnie. Ania Batko – nooo… tu to bym musiał napisać książkę. Ania jest gościem specjalnym na mojej płycie. Bardzo chciałem aby zaśpiewała. Bałem się do niej odezwać z propozycją współpracy. Nie widzieliśmy się wiele lat. Kiedy odeszła z Albionu (guzik! wyrzuciliśmy ją!), nie było między nami najlepszej atmosfery. Relacje były – oględnie mówiąc – takie sobie. A mimo to, po latach Ania zgodziła się na nagrania i tak jakby te kilkanaście lat rozłąki było krótką chwilą pięknie zaśpiewała swoje wokalizy. Zresztą, wszyscy muzycy byli perfekcyjni. Do powyższych dodałbym jeszcze jedno nazwisko – Kamil Konieczniak. ALEŻ ON MA SŁUCH!!! Fascynuje mnie jego podejście do realizacji dźwięku i do muzyki. Ten gość potrafi spiąć wszystko w całość. Ma ogromną wiedzę jako muzyk i jako producent dźwięku.. On właśnie wypracował ostateczne brzmienie mojego albumu. Jestem mu za to bardzo wdzięczny.

Arkadiusz Krakowski
Prawdziwy Artysta, to człowiek otwarty na wszystkie dźwięki jakie go otaczają. Żeby grać wybrany gatunek muzyczny należy słuchać Artystów z niego się wywodzących. Im więcej słuchamy Muzyki, tym kwiat naszych dźwiękowych horyzontów jest bardziej rozwinięty. Nasze możliwości wzrastają. Jurku, jakie Ty masz muzyczne inspiracje?


Jerzy Georgius Antczak
Wcale dużo nie słucham. A przynajmniej nie nurtu artrockowego. Bardzo mi "przeszkadza" słuchanie pokrewnej muzyki. Nie słuchając jej wiem, że jeśli ktoś mi kiedykolwiek zarzuci plagiat, to przynajmniej będę sam przed sobą "czysty", bo to nie będzie zamierzone. Natomiast wszedłem ostro w klasykę, w muzykę filmową, w jazz no i w folk. Folk jest dla mnie numerem jeden.

Tomasz Wojasiński
"Big Deal" Genialny utwór z prawdziwym, szczerym do bólu tekstem. "Teraz jesteśmy tylko plikami w komputerze, numerami zapisanymi w skrzynkach" Ja nazywam nasz świat i nasze życie, że jesteśmy komórkami w arkuszach kalkulacyjnych. Uważasz, że większość spraw w naszym życiu, w kontaktach, w przekazach to taki big deal? Czy obecne pokolenie, społeczeństwo wnosi coś duchowego do naszego świata?


Jerzy Georgius Antczak
Ja ten utwór pojmuję w nieco szerszym kontekście. Nie chodziło mi tylko o to, że przenosimy się tylko i wyłącznie do świata cyfrowych maszyn, zamieniając kontakty osobiste w relacje oparte na przykład na portalach społecznościowych. Ja nie jestem przeciwny postępowi. Kocham komputery. Mam z nimi na co dzień do czynienia. Genialny wynalazek! Natomiast nie do końca podoba mi się to, że moi synowie porozumiewają się ze swoimi rówieśnikami prawie wyłącznie za pomocą elektronicznych urządzeń. Oczywiście, fajnie jest kiedy masz pod nosem swojego przyjaciela o każdej porze dnia i nocy i możesz liczyć na kontakt z nim (choć ten właśnie znajduje się na drugim końcu świata). Tylko należy sobie zadać pytanie czy to aby na pewno przyjaciel? Czy jest możliwe zbudowanie więzi między ludźmi tylko w oparciu o sieć. To raz. A dwa… poruszyłem mój osobisty problem utraty kontaktu z ludźmi, z którymi byłem kiedyś zżyty. I nie żeby kogoś obwiniał (jeżeli już to siebie). Coś nam nakazuje coraz szybciej żyć. Pośpiech, stres, potem wypalenie i zniechęcenie. Wszystko to nakłada się na siebie. A kiedy człowiek nagle, w chwili refleksji, zatrzymuje się w miejscu, wspomina młodość, beztroskie chwile i ludzi, z którymi je dzielił zauważa, że oni tkwią w tym samym. Pamiętam, jak obiecywaliśmy sobie z kumplami, że nigdy nie będziemy dorośli, że nigdy nie będziemy tacy jak nasi rodzice, że zawsze będziemy się spotykać i będziemy mieli dla siebie czas. Nic z tego. Ulegliśmy schematowi. Nawet jak kontaktujemy się ze sobą, to jest to tylko Facebook czy sms z życzeniami na święta. Głupie to…

Tomasz Wojasiński
Jest taki utwór na płycie, który ustawiłem w odtwarzaczu na ciągłe odtwarzanie. To "Waltz" Słuchając go muszę zadać pytanie: Z kim Georgius chce zatańczyć? Skąd pomysł na utwór, tekst?


Jerzy Georgius Antczak
Taniec to oczywiście metafora. Celowo utwór umieściłem na końcu albumu. Uznałem siebie za wariata wywlekając moje osobiste problemy przed całym światem. Oczywistym jest, że część słuchaczy będzie się z taką postawą identyfikowała, a część wyśmieje (kiedyś usłyszałem takie mądre zdanie – „artystę jest łatwiej wyśmiać niż zrozumieć”). Słowa piosenki kieruję do tych, którym się wydaje, że „hejtem” są w stanie ogarnąć każdy problem i zrozumieć cały świat. Ja jednak w to nie wierzę. WIEM, że każdy przeżywa chwile refleksji. Nawet grypsujący twardziel potrafi zapłakać (choć będzie to ukrywał przed innymi). W gruncie rzeczy, jeśli zdejmie się z nas tę całą „otoczkę”, dzięki której jakoś egzystujemy w społeczeństwie, jeśli odetnie się od naszych nazwisk te „magistry”, „dyrektory”, „account managery”, jeśli oderwie się nas od grupy, w której czujemy się mocni, jeśli zdejmie się z nas maski polityków, biznesmenów czy innych ważnych person, jeśli staniemy nadzy przed lustrem, tak totalnie sam na sam, okazuje się, że wszyscy jesteśmy tacy sami. Że mamy podobne problemy, że podobnie przeżywamy swoje troski. Tylko przed innymi nie potrafimy się do nich przyznać. Ta płyta to moje lustro. Stoję obnażony i bezbronny. Pokazuję swoje słabości i chęć spełnienia moich najskrytszych marzeń. Pytam czy byłoby Was stać na to samo? Zatańczycie ze mną?

Anna Szwarc
Czytając książkę wyobrażamy sobie otoczenie, postacie za pomocą narracji i opisów słownych. Słuchając instrumentalnych kompozycji malujesz nam muzyczne pejzaże, aranżujesz nastrój to bardzo obrazowe i jak wspomniał wcześniej Tomasz filmowe dźwięki ! Zdradź Nam proszę ten wątek.
Dla mnie ponad 10 min utwór "Escape From Heaven" - to gotowy soundtrack, tylko nie znam jeszcze tytułu tego filmu:)



Jerzy Georgius Antczak
No cóż… bo filmu nie ma. Albo inaczej. Tym filmem jest moje życie. Akcja nie jest utrwalana na celuloidowej taśmie tylko w mojej pamięci. Czasami sobie myślę, że ja naprawdę muszę być mocno „pokręconym” gościem, skoro swoje przeżycia kojarzę z dźwiękami. W istocie, w mojej głowie cały czas coś gra. Bywa to uciążliwe. Wiecie, trudno się skupić na pracy zawodowej w momencie gdy wewnątrz słyszę akurat jakiś temat, który „przelałbym” chętnie na taśmę, a palce aż swędzą szukając strun. Trochę tak głupio gdy człowiek wystukuje rytm nogami, a obok siebie ma kontrahenta, patrzącego jak na niewyżytego wariata;). Jeśli dodam do tego, że nie mam już 15stu lat, a w takiej chwili zachowuję się jak dzieciak, no to co sobie można o mnie pomyśleć? No wariat. Wariat i koniec kropka! Zatem, jeśli film, to komedia z domieszką dramatu. Lub odwrotnie. Koterski pełną gębą! Codziennie przeżywam dzień świra, aczkolwiek moja muzyka do tego filmu raczej by nie pasowała .

Anna Szwarc
Jerzy u podstaw geniusza leży odrobina szaleństwo nie zmieniaj tego pierwiastka w Sobie prosimy !


Jerzy Georgius Antczak
Obiecuję, wariatem zostanę do końca życia:)

Piotr Śmigiel
Po zakończeniu muzycznej części płyty, po kilkudziesięciu sekundach słychać miły żeński głos. Kto to jest i w jakim celu to wstawiłeś? :)


Jerzy Georgius Antczak
Ha! Pozwoliłem sobie na drobny żart. Kiedy Ania Batko nagrała swoje wokalizy, zabrałem taśmy (raczej twardy dysk;) z Lynx Studio do domu i zacząłem odsłuchiwać to co Ania „wyprawiała” przed mikrofonem. Po ustaniu ostatniej nuty odtwarzacz dalej pracował, nie wyłączyłem go. I nagle, mniej więcej po minucie usłyszałem „to coś”. Ewidentnie Rysiek Kramarski nie wyłączył po nagraniach magnetofonu, a Ania (jak to Ania) lubi sobie pomruczeć;) no i „się to nagrało”. Postanowiłem nie wycinać tego. Pomyślałem, że to będzie taki „smaczek” dla najwytrwalszych słuchaczy, którzy przetrzymali całą płytę i niekoniecznie chcą ją natychmiast wyciągnąć z odtwarzacza. To mruczenie Ani jest cichutkie. Gratuluję ucha Piotr!

Mirosław Cichoń
Mam do Ciebie Jurku w imieniu wszystkich spragnionych pytanie-prośbę o ... oczywiście koncerty, koncerty i jeszcze raz koncerty!!!? Zapewne publikę masz gwarantowaną :)


Jerzy Georgius Antczak
To dla mnie bardzo trudny temat. Przede wszystkim finansowy. Nie stać mnie na realizację widowiska, które mam w głowie. I nie chodzi tu o fajerwerki czy show na skalę „The Wall” (megalomanem nie jestem;)). Po prostu wykonanie mojej muzyki wymaga sporych nakładów finansowych. Prosty przykład, na scenę musiałbym zaprosić około 10 muzyków. Nie powiem im „zagrajcie dla mnie za pół darmo”, bo byłoby mi wstyd. Zawsze podkreślam, że każdemu za jego dobrą pracę należy się sowite wynagrodzenie. Doliczmy do tego pozostałe koszty – jak wynajęcie sprzętu, osoby techniczne itp. itd. Kiedyś to kalkulowałem. Wyszła mi kwota na poziomie 30 tys złotych (za jeden koncert!). Musiałbym sporo dopłacić do interesu. Niewykluczone, że kiedyś to zrobię, ale jeszcze nie dziś. Oczywiście można mi zarzucić, że źle do tego podchodzę. Przecież to się da zorganizować, załatwić sponsorów itp. Tylko ja nie mam managera, który się tym zajmie. Zatem sprawę koncertów zostawiam „na kiedyś”. Moich koncertów, bo graniu koncertów z Hipgnosis już wiecie . Oczywiście to nie to samo. W zespole tym spełniam jedynie rolę gitarzysty – sidemana. Jestem raczej na drugim planie. Wręcz celowo się nie wychylam, oni (czy wolno mi powiedzieć „my”?) mają swoją muzykę, swój styl, tworzą własny klimat. Wtargnięcie w ich świat i narzucenie im mojego stylu byłoby nie fair. Zatem znam swoje miejsce w szeregu i dzielnie staram się dotrzymać kroku w realizacji show jakie ten zespół oferuje swoim fanom. No i w ogóle jest u nich fantastyczna atmosfera. Zazdroszczę im. Jest rodzinnie, jest ciepło. Tego typu sprawy mają olbrzymi wpływ na muzykę.

Arkadiusz Krakowski
Dla mnie zawsze najważniejsze jest świadome, twórcze podejście do tematyki tworzenia nowego muzycznego materiału. Każdy Artysta tworzy swoją Muzykę, w głębokiej nieomal medytacji przepuszczając swoje natchnienie poprzez filtry własnej wrażliwości. Jakie jest Twoje podejście do procesu tworzenia. Jakie znaczenie ma duchowość w Twoim procesie artystycznego stwarzania Muzyki?


Jerzy Georgius Antczak
Duchowość to podstawa. U mnie muzyka ma swoje źródło we wszystkim co przeżyłem. Nuty nie biorą się znikąd. Życie przeżywam niby jak każdy inny, tyle że moim przekleństwem jest nadwrażliwość. W każdy zaułek życia wchodzę i wyjść nie mogę. Gdy tymczasem inni traktują szereg spraw jako błahe. W efekcie "nurzam" się w problemach, często stworzonych samemu sobie. I tkwię w tym. Ujściem jest to co zagram.

Waldemar Nawrot
Nagrałeś bardzo nastrojowy, czerpiący chwilami inspiracje z muzyki etno, subtelny album. Ktoś powie - przecież zagrane miejscami patenty, co prawda pod marką Jerzego Antczaka, były już wcześniej sprawdzone u innych wykonawców - żadna rewelacja! Znajdą się też tacy, - ja do nich nie należę :), którzy będą próbowali zarzucić Tobie totalny brak innowacyjności. Jakbyś próbował obronić swój warsztat muzyczny?


Jerzy Georgius Antczak
Hm… Ale ja nie zamierzam bronić mojego warsztatu. Jeśli moje dzieło nie obroni się samo, to próby „walki” o jego uznanie mija się z celem. Wszelką krytykę (a spotykam się z nią) biorę „na klatę”. Żeby było śmieszniej w większości przypadków krytyka pochodzi nie od fanów, a od muzyków. To oni wytykają mi błędy, to oni mówią mi „to już było”, a „tamto, to ja bym zagrał lepiej”. No i ok. Ja nawet z tego się cieszę. Skoro koledzy po fachu nie są obojętni, to znaczy, że trochę ich „boli” fakt pojawienia się mojego albumu na rynku. Miles Davis miał określenie na tych, którzy „mieszali” na rynku muzycznym. Choć daleko mi do mistrzów, to sam fakt, że ktoś z branży krytykuje dla samej krytyki, czyli myśli o mnie po miles-owsku - „groźny s…n” trochę mnie łechce:). A tak naprawdę daleko mi do gwiazdorstwa, a już na pewno nie mam aspiracji by stać się prekursorem nowego nurtu. Robię swoje i już.

Mateusz Dudzic
Witam Jurek. Jestem wielkim fanem Twojego geniuszu (jak już może zauważyłeś) jak również zespołu Albion. Tego geniuszu tak naprawdę miałem okazję skosztować podczas wydania Twojego debiutu, który to okazał się jednym z moich ulubionych polskich albumów ostatnich kilku lat. Powiedz jakie są Twoje następne plany? Albion czy może dalsza kariera solowa? Jeśli to drugie to czy z tymi samymi muzykami pozostajesz we współpracy? W końcu większość z nich to Twoi dobrzy znajomi. Czy w dalszym ciągu masz w planach stworzenie muzyki filmowej?


Jerzy Georgius Antczak
"Mój geniusz". Ha! Przez grzeczność nie zaprzeczę ;) . Pozwalam sobie na lekki sarkazm, gdyż ja mam zupełnie inne – diametralnie różne - zdanie o sobie. No ale dość o tym:). Plany! Jeszcze miesiąc temu powiedziałbym, że skupiam się tylko i wyłącznie na nagraniu drugiej płyty. W istocie tak jest. Ale dane mi będzie zagrać parę koncertów. Nie będą to koncerty Georgiusa, ale o tym nie chcę za wiele mówić No dobra, i tak wiecie ;)). Co do Albionu – pożegnałem się z zespołem kilka miesięcy temu. Dla mnie to już przeszłość. Oczywiście, życzę Albionowi kolejnych płyt na poziomie, trzymam za nich kciuki i w ogóle, ale… Ja już jestem w innym świecie niż oni. Są tacy, którzy mówią, że na mojej płycie słychać sporo Albionu. Zawsze jak to słyszę, to się krzywię. Oczywiście nie ma takiej siły, która spowodowałaby abym nagle zaczął grać inaczej na gitarze (i być może to myli słuchaczy), natomiast robiłem wszystko aby partie pozostałych instrumentów sporo się różniły od tego co było grane w „starym zespole”. Być może nie do końca mi się to udało, ale na pewno próbowałem. Z członkami grupy zostałem w dobrych układach. Oczywiście, jak zawsze w takich sytuacjach, pojawiły się drobne konflikty, ale to drobiazgi. Co do muzyki filmowej… CHCIAŁBYM! Czekam na propozycje .

Arkadiusz Krakowski
Jurku, jakie są Twoje muzyczne i pozamuzyczne marzenia?


Jerzy Georgius Antczak
KONCERT! Jeden, ale taki, który "zabije". Zebrałbym "moją" ferajnę muzyków i zagrał z nimi by „odlecieć”. Ale brak kasy. No więc pozamuzyczne marzenia, to zarobić kasę - na ten koncert właśnie:)

Waldemar Nawrot
Jak się odnosisz do kwestii polskich realiów grania koncertów. Chodzi mi o problem czy aspekt, mniejsza o to, jak to nazwiemy - frekwencji publiczności na koncertach. Liczby Słuchaczy na koncertach polskich wykonawców art rocka są delikatnie mówiąc małe. Można odnieść wrażenie, że ludzie nie są zbytnio zainteresowani poznawaniem polskiej sztuki. Promocja, nagłaśnianie imprez z udziałem polskich wykonawców art rocka, to wciąż mało skuteczne przedsięwzięcie. Ten sam nurt w odniesieniu do zespołów z zagranicy cieszy się dużo większym zainteresowaniem. Z czego to według Ciebie wynika?


Jerzy Georgius Antczak
Art rock jest nurtem trudnym. No może to złe określenie. Nie trudnym lecz wymagającym. Popatrzycie co się najlepiej sprzedaje – zabawa, seks, relaks, bajki w stylu: „on kochał, ona go kochała” itp. W artrocku tego nie ma. A jeśli jest, to niedosłowne. Ludzie są zmęczeni życiem, pracą. Zatem jak mogą lgną do łatwego. Łatwe są „majteczki w kropeczki”. No to co się dziwić, że tak jest? A że obcy artrock ma się u nas lepiej? Cóż, hasło „dobre, bo polskie” jest tylko na papierze. Polska jest tylko kiełbasa i wódka. Nawet nasze władze nie cenią tego, co w Polsce wyprodukowane. Dla służb publicznych ZA NASZE POLSKIE PODATKI kupują to co zrobione w innych krajach (Ot choćby samochody dla policji. Ja wiem, że nie ma już polskich aut, ale są przynajmniej takie, które są w Polsce produkowane. A i tak kupujemy flotę dla policji od Słowaków i Koreańczyków, toż to jakaś paranoja). Nasz patriotyzm objawia się tylko przez wymachiwanie szabelką. Polakowi to co polskie śmierdzi. Z muzyką nie jest inaczej. Oczywiście z wyjątkami.

Anna Szwarc
Witam w pierwszych słowach dołączam się do poniższych opinii Tomasza oraz Piotra. Gratuluję przede wszystkim osobistego sukcesu, bo sam tytuł albumu zdradza, że wyrażasz w nim Siebie.
Jakie jest Twoje drugie Ego gdy wychodzisz ze swojego studia ? Ulubiony wykonawca, reżyser, film, książka itp ,,,? Twoje hobby czy zainteresowania o których zechciałbyś nam opowiedzieć.


Jerzy Georgius Antczak
Dziękuję Aniu. Rzeczywiście istnieje coś takiego jak moje drugie ja. Na co dzień jestem kompletnie różnym człowiekiem w stosunku do tego co pokazuję na płycie. Ubieram maskę, ukrywam swoją wrażliwość i robię rzeczy, które nie do końca mnie pasjonują. A przynajmniej nie tak jak muzyka. Hm… aż sam nie wiem co napisać . Może tak: jestem niezbyt przykładnym ojcem dorastających synów, ta sama żona od prawie 20stu lat, mieszkanie, dwa samochody, firma. Słowem codzienność. Codzienność wypełniona stresem i pośpiechem, które nie zawsze pozwalają mi na przeczytanie dobrej literatury czy obejrzenie filmu (wstyd się przyznać, bywa że żona budzi mnie w trakcie seansu. Autentycznie! Zmęczenie robi swoje). Uwielbiam pióro Jerzego Pilcha, wspólnie ze starszym synem podziwiamy kunszt Hansa Zimmera, ale dzieła Michała Lorenca są nie gorsze (co ja gadam! Ten kompozytor to wręcz nasz narodowy skarb!), „wyznaję” kult filmów Wojciecha Smarzowskiego (mocne kino), ale ilekroć widzę Misia Barei zaśmiewam się na śmierć (możecie mnie przepytać z cytatów, znam film na pamięć ;)). Kocham absurd (mistrz Mrożek wchłonięty w czasach mojej młodości zrobił swoje). W ogóle uważam, że z naszą kulturą nie jest tak źle. Gdybyśmy tylko zmienili naszą mentalność i potraktowali polską „produkcję” nieco inaczej niż to robimy byłoby wspaniale. Co do hobby – lubię „cyfrowy świat”, małe krasnoludki mieszkające w komputerach;), kocham lotnictwo. Mam to szczęście, że mieszkam blisko ścieżki podejścia do krakowskiego lotniska w Balicach. Niejeden puka mi się po głowie. Ale ja uwielbiam ryk silnika odrzutowego, wielkie liniowce. W następnym wcieleniu będę kapitanem Boinga 747. Obiecałem to sobie;).

Anna Szwarc
Ego, Georgius to w 100 % autorska płyta, skomponowałeś muzykę, napisałeś wszystkie teksty, które zaśpiewałeś, zagrałeś na gitarze i klawiszach z małym wsparciem kilku przyjaciół - czy ten właśnie fakt miał podkreślić Twój solowy debiut ? Myślisz o nawiązaniu współpracy z innym artystą przy kolejnym albumie?


Jerzy Georgius Antczak
Nie nie. Fakt, że większość rzeczy na płycie zagrałem sam nie był w żaden sposób powiązany z „chęcią wyraźnego zaznaczenia mojego ja”. Nie jestem z tych, którzy – jak pies – za wszelką cenę muszą obsikać swój teren. Powodowała mną raczej intencja nauczenia się czegoś więcej, rozwój, chęć poznania czegoś nowego, nowe instrumenty, "tajemna wiedza" związana z realizacją dźwięku. Tym nowym światem był świat "klawiszowy", świat samplerów, sekwenserów z całą tą komputerową otoczką. Co do nowych muzyków. Szczerze powiem, nie wiem. Na pewno zagra ze mną Rafał Paszcz i … uwaga! były basista Albionu – Paweł Konieczny. Zatem 2/3 składu grupy. Na pewno nie chcę robić z tego kolejnego wcielenia zespołu. Zaprosiłem chłopaków do współpracy, bo wiem, że z nimi dobrze mi się gra. Poza tym, życie pokazało mi, że „warto czasem wejść do tej samej rzeki”. Poza tym, będą inni muzycy:)

Artur Brzeziński
Na płycie obok znanych już Karoliny Leszko i Ani Batko odpowiedzialnych za kobiece wokale widnieje również tajemnicza Aisha którą słyszymy w "Nebayilhaye". Możesz nam powiedzieć kto się ukrywa pod tym pseudonimem.


Jerzy Georgius Antczak
Musiałbyś wlać we mnie hektolitry wódki i piwa, abym Ci to zdradził . Powiem tylko jedno – Aisha ma nieprawdopodobny głos i jest jedyna w swoim rodzaju!

Tomasz Wojasiński
Witam Cię Jurku bardzo serdecznie. Na wstępie chciałem jeszcze raz pogratulować wspaniałej płyty. Płyty zjawiskowej pod względem brzmieniowym oraz kompozycji. Bardzo trudno oderwać się od słuchania całości. Dla mnie to płyta bardzo...etniczna wręcz orientalna brzmieniowo. Nacechowana przestrzennymi kompozycjami ze świetnymi partiami gitar.
Ktoś powiedział: Płyta Georgiusa miażdży wszystkie gatunki. I ja się z tym zgadzam. Proszę powiedz jak zrodził się pomysł na tę płytę. Jak ona powstawała?


Jerzy Georgius Antczak
Dziękuję bardzo za pozytywną ocenę albumu. Pomysł na jego powstanie związany był z dość istotnym momentem w moim życiu. Ale ów moment to nic szczególnego „w skali ogółu”. Ot, gość po czterdziestce zaczyna oglądać się wstecz, bo wydaje mu się, że więcej jest już za nim niż przed nim. Prawdę mówiąc, w początkowym okresie realizacji pomysłu nie liczyłem na to, że będzie z tego płyta. Świat jest pełen sztuki tworzonej „do szuflady”, zatem byłem przekonany, że komponuję dla siebie. Nigdy nie myślałem o tym, żeby wydać tę muzykę pod szyldem Albionu. W zespole nie działo się najlepiej. Członkowie grupy byli zajęci swoimi sprawami, nie chciałem aby nowe „songi” zaginęły gdzieś w natłoku codziennych problemów, wzajemnych pretensji i konfliktów. Nie, nie chcę powiedzieć, że była między nami jakaś wojna. Ale prawie zawsze bywa tak, że współpracujący ze sobą ludzie różnią się w różnych kwestiach. Chciałem uniknąć dyskusji na temat moich kompozycji, na temat tego czy są one dobre czy nie. Chciałem coś zrobić od początku do końca po swojemu. Stałem się wobec mojej muzyki zaborczy, zazdrosny, i nieprzejednany. Stałem się pewny siebie. Stojąc przed lustrem pomyślałem – oto ja, mogę, potrafię, chcę i wiem, że to zrobię. Tak naprawdę, im bardziej to sobie wmawiałem tym większy strach mnie ogarniał. Ale naprawdę chciałem sam sobie udowodnić, że stać mnie nagranie autorskiej płyty. Przy czym nie „walczyłem” z muzykami zespołu. Nie mówiłem „chcę być lepszy od was". Jedynym konkurentem w realizacji pomysłu byłem ja sam. Kiedy już miałem pierwsze 20 minut materiału „uderzyłem” do Lynx Music. Co prawda Ryszard Kramarski wolałby wydać kolejną płytę Albionu (czego zresztą się domagał), ale mimo to na moją prośbę o wypuszczenie na rynek EGO, GEORGIUS odpowiedział „TAK”, za co jestem mu dozgonnie wdzięczny. Zgodził się nie słysząc ani jednej nuty. Zaufał. Podpisał ze mną umowę „w ciemno”. Pomyślcie co by było, gdybym nagrał disco polo;). Dodam, że spora część muzyki powstała w cieniu góry Sveti Ilija na półwyspie Peljesac w Chorwacji. Magiczne miejsce, szczególnie o 4 nad ranem gdy wschodzi słońce. Do tego cykady i ten cudowny śródziemnomorski klimat. A poza tym to zwykła, ciężka praca – studio domowe, studio Ryszarda Kramarskiego. Potem miksy w studio Kamila Konieczniaka. No i mamy płytę :)

Tomasz Wojasiński
Płyta zawiera 12 utworów. Mnie bardzo trudno wybrać ten ulubiony bo po prostu cała płyta mi się podoba. Czy masz jakiś Twój ulubiony utwór, szczególny dla Ciebie?


Jerzy Georgius Antczak
Mermaids’ song. Nie ukrywam (tu pewnie stracę w oczach wielu z Was), utwór powstał w stanie, nazwijmy to, odmiennej świadomości. Zaliczyłem parę „odjazdów”, o których nie chce za bardzo mówić. W każdym razie jest to song, który swoimi dźwiękami najlepiej obrazuje wnętrze mojej duszy. No i solo. Nagrałem je za pierwszym podejściem. Nie ćwicząc wcześniej, nie próbując. Wstałem rano, odsłuchałem jeden raz "podkładu", wziąłem gitarę do ręki, wcisnąłem „record” i stało się. Żadne tam techniczne wygibasy na gryfie, po prostu „zażarło”. To są te chwile, dla których muzyk żyje. Nie wiesz co za chwilę będziesz grał, totalna improwizacja, muzyka sama wypływa spod twoich palców. Totalny haj!

Piotr Śmigiel
Na początku chciałbym zaznaczyć, że jestem wielkim fanem twojej muzyki i dokonań. Dlatego nie dziw się moim peanom. W tłumaczeniu Ego, Georgius znaczy "Ja, Jerzy". Czy wybór tytułu tej płyty znaczy, że jest to płyta autobiograficzna?


Jerzy Georgius Antczak
Dziękuję Piotr. Autobiograficzna? Raczej nazwałbym ją autoportretem, obrazem i to dość obscenicznym. Zachciało mi się ekshibicjonizmu. Ironizuję… no przynajmniej trochę, ale taki już jestem. Im bardziej jestem poważny tym szerszy uśmiech na mej gębie. Mam to po mojej Matce, która na wieść o śmierci Jej mamy wybuchła śmiechem (w istocie był to objaw rozpaczy). Zresztą na co dzień bywam wesoły. Bez tej maski ciężko byłoby mi przetrwać. Ale na płycie już nie ściemniam.

Tomasz Wojasiński
Po którymś przesłuchaniu Twojej solowej płyty uświadomiłem sobie, że spokojnie można do niej nakręcić film. Czy miałeś w zamyśle nagranie muzyki do filmu?


Jerzy Georgius Antczak
Tak, to była jedna z pierwszych koncepcji. Chciałem wrócić do filmowania, którym zajmowałem się w młodości. Ale z filmu wyszły nici, a klimatyczne utwory przeistoczyły się w „songi”. I nie rozpaczam z tego powodu. Moim powołaniem jest muzyka. Muzyka dla samej muzyki.

Tomasz Wojasiński
Zwracają uwagę subtelne połączenia utworów, delikatne wyciszenia, płynne przejścia. Utwory 1-5 to dla mnie spójna kompozycja, następnie mocny "Don't Need You" a na koniec druga część płyty (pozostałe utwory). Tworzą się takie 3 historie. Powiedz czy jest jakaś prawidłowość w ułożeniu utworów? Czy jest jakiś "klucz" do tych kompozycji?


Jerzy Georgius Antczak
Tu Was trochę sprowadzę na ziemię. W warstwie tekstowej połączenie tych utworów jest przypadkowe. Aczkolwiek też nie do końca, bo… (i tu wracamy do świata ruchomych obrazów). Kiedyś obejrzałem film (tytuł i tematyka nieistotna), w którym życie głównego bohatera było „pocięte” na epizody, które następnie zostały niechronologicznie pomontowane przez reżysera. I mimo braku owej chronologii obrazy te tworzyły zwartą całość. Popatrzcie, kiedy cofacie się pamięcią do swojej przeszłości w pierwszej kolejności zwracacie uwagę na to CO przeżyliście lub JAK to przeżyliście. KIEDY nie zawsze jest istotne. Ja przynajmniej tak mam. Z dzieciństwa mam taki „pamięciowy flash” – topię się, wokół woda, nie umiem pływać, ktoś mnie ratuje, nagle widzę nad sobą zapłakaną twarz Matki. Pamiętam strach, pamiętam ból, pamiętam że coś ciągnęło mnie w dół. Ale nie powiem Wam kiedy to było, czy miałem 5 lat czy 7. Nawet jakbym powiedział to jakie to miałoby znaczenie? Co było przedtem, co potem to nieważne. Prędzej powiązałbym to z poczuciem lęku i bezradności jakie miałem po czołowym zderzeniu, które przeżyłem w wieku trzydziestu paru lat. Owe prawidłowości, o które pytasz to na pewno nie autobiograficzna chronologia. Raczej przypadkowa kolejność, która powstała, bo „coś mi podpowiedziało”, że mam to zrobić tak a nie inaczej.

Lidia Słowikowska
Pomimo naszego głównego skupienia aktualnie na Twojej przepięknej solowej płycie "Ego, Georgius", chciałabym na chwilę wrócić do początków istnienia grupy Albion i do pierwszych dwóch albumów z niezwykłym wokalem Ani Batko - „Survival Games” oraz „Albion” (do których osobiście mam ogromny sentyment). Minęło ponad 20 lat … jak wspominasz prace nad tworzeniem muzyki w tamtym czasie? skąd czerpane były inspiracje do pisania tekstów? czy któryś z utworów jest Ci szczególnie bliski do dziś?


Jerzy Georgius Antczak
20 lat temu było zupełnie inaczej. Byliśmy okrutnie napaleni na muzykę. Nic więcej się nie liczyło. Przynajmniej dla mnie. Do tego stopnia, że ja zacząłem zawalać swoje studia. O ile zazwyczaj mówi się „startowaliśmy od zera”, to śmiało mogę powiedzieć, że Albion startował z poziomu minus dziesięć. Nie mieliśmy nic – porządnych instrumentów, solidnych wzmacniaczy, dobrze brzmiącego zestawu perkusyjnego. Moja gitara z tamtego okresu to była jakaś nędzna kopia Fendera Stratocastera. Do dziś mam po niej wykoślawione palce. Cóż, nie mieliśmy kasy, nie pochodziliśmy z bogatych rodzin. Oczywiście mogliśmy kombinować wyjazdami na saksy, ale po drodze było tysiące innych potrzeb, więc kończyło się na tym, że graliśmy na strasznym sprzęcie. I z czymś takim weszliśmy do studia. Musieliśmy się naprawdę nieźle zaprzeć, żeby ta płyta „jakoś” brzmiała. Dziś jest zupełnie inaczej. Instrumenty są relatywnie tańsze i. „rządzi cyfra”. Dziś każde studio aż kipi od urządzeń cyfrowych, które wspomagają pracę muzyków. Są oczywiście przeciwnicy, ale ja nie zgadzam się do końca z ich tęsknotą za „analogiem”. Dzięki postępowi mogłem sobie urządzić domowe studio i nagrywać z jakością, która dziesięć czy dwadzieścia lat temu nie była osiągalna w profesjonalnym studiu. Jeśli dodać, że sprzęt ten stał się względnie tani i stać nań przeciętnego muzyka, to żyć nie umierać. Albo raczej nagrywać nie umierać . Jakby mi te 20 lat temu dał ktoś takie możliwości jakie ma dzisiaj młody muzyk, to… to pewnie bym nic nie nagrał, bo zwariowałbym ze szczęścia. Pomijając względy techniczne, czas pierwszej płyty był dla zespołu czasem doskonałym. Graliśmy koncerty, byliśmy w radiu, sporo pracowaliśmy nad sobą. Z tworzeniem muzyki nigdy nie mieliśmy problemu. To siedziało w nas. Nasze głowy i serca były załadowane dynamitem z napisem „muzyka”. Wystarczyło jedno spotkanie, jedna próba – ktoś odpalał lont (zagrał jedną nutę), a cała reszta szła za nim. Tak, jest taki jeden kawałek z tamtych czasów, który bardzo lubię – Shadow. Przyniosłem go na próbę nie licząc na to, że się spodoba. Taka prosta „przeplatanka” palcami po strunach, trzy akordy. Zagrałem i… no właśnie. Doszły fujarki, klawisze, sekcja, wokal. Wszystko zagrało natychmiast, stało się niejako „samo”. Niesamowite jest to, że muzyk nie raz „męczy” jakiś utwór miesiącami i kończy się na tym, że ląduje piosenka w koszu. A potem weźmie do ręki instrument, „zaplumka” na nim dwa, trzy akordy i okazuje się, że „to jest to”. Dla mnie niewytłumaczalne, ale dane mi to było przeżyć parę razy. Grasz coś i masz wrażenie, że to nie ty, tylko ktoś inny kieruje twoimi rękami. Palec Boży? Jakiś demiurg, który wprawia w ruch nowy świat dzięków? Nie wiem.

Tomasz Wojasiński
Czy druga płyta, która obecnie powstaje będzie nawiązywała do tej pierwszej? Czego możemy się spodziewać? Liczymy bardzo na koncerty w związku z tą i nową muzyką.


Jerzy Georgius Antczak
Drugą płytę chcę zrobić zupełnie inną. A co mi z tego wyjdzie to zobaczymy. To bardzo niebezpieczny moment, w którym zaczynasz eksperymentować, aby odkryć w sobie nowe pomysły, inne podejście do kompozycji, do aranżów. I to jest dobre, bo nie stoisz w miejscu. Ale z drugiej strony istnieje obawa, że to „nowe” może się nie spodobać. Pierwszą płytą (zupełnie nieświadomie) zawiesiłem sobie dość wysoko poprzeczkę. Ja naprawdę nie spodziewałem się tak pozytywnego odbioru. No i teraz klops. Wszyscy pewnie spodziewają się, że będzie „EGO, GEORGIUS II”, a ja wyjdę z zupełnie czymś innym. Kiedyś zwierzyłem się komuś z moich wątpliwości. I w odpowiedzi dostałem niezłego kopniaka w tyłek – „jak to, mówisz że piszesz szczerze, że grasz samego siebie i nagle chcesz komponować pod publiczkę, żeby ci co kupili pierwszy album się nie zawiedli?”. „Cholera jasna” – pomyślałem. Przecież najważniejsza jest szczerość. Póki będę sobą, póki swoją grą nie będę ściemniał, to będę uczciwy wobec samego siebie. I tak do tego podchodzę. Niestety, artysta musi być egoistą. Nie wolno mu tworzyć dlatego, że innym się podoba. W tym przypadku zamieni się w oszusta. Pomijam tu oczywiście kwestię „dzieł na zamówienie”. Ale ja na całe szczęście na zamówienie grać nie muszę. Kończąc tę kwestię, nie wiem jaka będzie druga płyta. Co prawa, jak wspominałem, jej wersję demo mam już nagraną, ale na ostateczny kształt muzyki ma wpływ tak wiele czynników, że to co dzisiaj wydaje mi się wersją końcową za pół roku może się całkowicie zmienić.

Waldemar Nawrot
Przechodząc do kolejnego pytania chciałbym zacytować tekst, który zdaje się celnie ilustrować Twój stan ducha: „buduję Arkę przed powodzią nienawiści waszych serc, poszukuję suchego lądu…” W jednym z wywiadów przeczytałem jak opowiadałeś o eskapiźmie, społecznej alienacji, o powszechnym hejterstwie, w konsekwencji czego, na każdym kroku spotykamy się z obojętnością czy społecznym marazmem, a więc z czynnikami mocno destabilizującymi jednostkę we współczesnym świecie. Powiedz, jaką masz receptę, jeśli masz..na unikanie tych zjawisk?


Jerzy Georgius Antczak
Problem w tym, że recepty nie mam. Dlatego uciekam. Mam dość „mistrzów świata znad klawiatury” anonimowo niszczących wszystko co cenię. Celowo nie rozwijam tego wątku, bo jestem zmęczony „hejtem”.

Waldemar Nawrot
Muzykę do Twojego albumu miksował Kamil Konieczniak (założyciel Moonrise), instrumentalista obdarzony wielką wrażliwością, dobrym wyczuciem klimatu i muzycznej przestrzeni. Efekt jaki pozostawił na płycie "Ego, Georgius" znamy :) Powiedz jak doszło do waszej współpracy? Czy w przyszłości ponownie zamierzacie wspólnie coś stworzyć?


Jerzy Georgius Antczak
Ha! Do Kamila to ja robiłem podchody. Pomysł na współpracę z Nim zrodził się w głowie Ryszarda Kramarskiego – szefa Lynx Music. Bardzo mi się spodobała propozycja Ryśka, tylko wobec Kamila czułem pewien respekt. Lubię jego produkcje. „Z daleka” słychać, że Kamil to nie byle kto, że potrafi zrobić COŚ. Poprosiłem Ryśka „Rysiek Ty zadzwoń, bo mi głupio”. I te podchody były zupełnie niepotrzebne. Kamil „wszedł w ten interes”. Na początku chciałem brać czynny udział w ruszaniu każdą gałą na mikserze, ale coś mnie powstrzymało (może właśnie szacunek wobec Kamila). To był już etap, w którym byłem nieco zmęczony nagraniami. Zatem oddałem miksy Kamilowi całkowicie. Wysłałem mu nagrane ślady myśląc w duchu „a rób co chcesz” i czekałem na efekt. Oczywiście nie obyło się bez strachu, bo wcześniejszych doświadczeń z Kamilem nie miałem i różnie mogło być. Ale kiedy otrzymałem od niego miks pierwszego utworu, po odsłuchaniu go zakląłem szpetnie: „… - to jest to!!! I noc była nieprzespana! Oczywiście nie obyło się bez pewnych poprawek, ale sprowadzały się do tzw. kosmetyki. Kamil wykonał kawał wyśmienitej pracy. Potem kazał mi czekać na kolejne miksy dość długo (niestety, a może stety pracuje dość wolno – za to JAK!), ale umówionego terminu dotrzymał. Miksy zakończyliśmy spotkaniem w jego domowym studiu. Bardzo miło je wspominam. Moim marzeniem byłoby powierzenie Kamilowi miksów mojej drugiej płyty.

Artur Brzeziński
Witaj Jurku. Nagrałeś płytę doskonałą powiem nawet że idealną, została ona zauważona i doceniona zarówno w kraju jak i za granicą o czym świadczą recenzje i wysokie lokaty w podsumowaniach za rok 2014. Mam w związku z tym pytanie czy był jakikolwiek odzew ze strony zagranicznych wytwórni lub producentów odnośnie podpisania kontraktu na kolejne Twoje wydawnictwa i czy gdyby taka propozycja miała miejsce czy byś ją przyjął.

Jerzy Georgius Antczak

Dziękuję za ocenę:). Propozycja może i była, ale ja o niej nic nie wiem. Wszelkie kontakty dotyczące spraw nagrań i produkcji płyty przekierowałem do Lynx Music. Nie sądzę, żeby Ryszard Kramarski chciał „sprzedać” mnie innej wytwórni. A i ja nie mam zamiaru żegnać się z Lynxem. Mam doskonały wręcz z nimi układ. Wydawnictwo nie wymusza na mnie żadnych terminów, mam do dyspozycji studio kiedy chcę, nie muszę się „ścigać” sam ze sobą, walczyć o każdą minutę, „bo mnie zaraz wygonią”. A że pracuję powoli i długo, to niestety jest to związane wieloma godzinami spędzonymi w Lynx Studio. Jak dodam do tego serdeczną atmosferę, wielką przychylność ze strony Ryśka Kramarskiego, to czuję się jak u Pana Boga za piecem. Uwierzcie, atmosfera pracy w studio to podstawa. A zdarzało mi się nagrywać i produkować płytę „na kolanie”, w pośpiechu i w kłótni. Zawsze tego żałowałem. W ogóle cenię sobie niezależność. Na co dzień pracuję we własnej firmie. Nikt nie stoi mi nad głową i nie trąca łokcia mówiąc szybciej. Oczywiście stresy są (bo być muszą). Ale jestem na tyle odpowiedzialną osobą, aby wykonać wszystko na czas. Dodatkowy bat jest mi kompletnie niepotrzebny.

Artur Brzeziński
We wstępie do "Don't Need You" słyszymy jakieś odgłosy dochodzące z kuchni w tle jakieś kłótnie, wrzaski, płacz. Zdradź nam pochodzenie owych nagrań i skąd w ogóle wziął się pomysł aby to wykorzystać.


Jerzy Georgius Antczak
Urodziłem się jeszcze w latach sześćdziesiątych. Były to czasy kiedy matka mogła zostawić na podwórku dziecko w wózku i było ono bezpieczne, pedofili jakby mniej;), a nikt za zostawienie dziecka nie nasyłał na matki opieki społecznej, nie pozbawiał praw rodzicielskich, a prokuratorzy byli zajęci łapaniem wrogów ludu, a nie rodzicielek. I moja mama zostawiała mnie na podwórku, w jednej z krakowskich kamienic przy ul. Botanicznej, gdzie mieszkaliśmy. Na tym podwórku dorastałem. I to podwórko to był mój świat. Te wszystkie odgłosy z płyty nie pochodzą oczywiście z „mojego” podwórka. Nagrane zostały zupełnie gdzie indziej. Natomiast oddają klimat w jakim się wychowałem. Żadne tam pałace. Zamknijcie oczy – brudna, obskurna kamienica, ciemne mieszkania, podwórko, trzepak, z okna meliny dobiega pijacka kłótnia (tak tak, blisko nas była regularna melina, pijaczki często zachodziły do nas myląc piętra, a naprzeciwko mieszkał profesor Akademii Sztuk Pięknych – alkoholik, ale profesor, więc alkoholik z klasą ;)) i taki ogólny – przepraszam za wyrażenie – syf. Ja w tym wyrastałem. Ten płacz dziecka przeradzający się w krzyk dorosłego faceta… to takie moje przejście w dorosłość. Oczywiście na to nakłada się szereg innych wątków, nie ma czasu opisywać ich teraz. Pytałeś o odgłosy:).

Waldemar Nawrot
Polski rynek muzyczny - odnoszę wrażenie - jest specyficzny, rządzi się też od lat swoimi prawami. Przykład Dawida Podsiadło - jeden z wielu - pokazuje, w jaki sposób drogą na skróty można dziś osiągnąć tzw. sukces. Sukces rozmaicie definiowany i rozmaicie interpretowany. Debiutancka płyta, 4 Fryderyki - chłopak z dnia na dzień staje się "jedną z czołowych postaci polskiego showbiznesu". Odbiorca to kupuje. Możemy otwarcie zapytać: talent, czy może sztucznie wyprodukowana "maszynka" do generowania zysków? Po głębszej refleksji można również odnieść wrażenie, że DZIŚ ARTYSTĄ MOŻE BYĆ KAŻDY! Na przeciwnym biegunie sytuacja wyglądająca nieco inaczej.. Wykonawcy nagrywający muzykę z - nazwijmy to - "długim" stażem w branży, często nienależycie zauważani przez znaczących przedstawicieli rynku muzycznego. Jurku, jak to skomentujesz?


Jerzy Georgius Antczak
Dawid Podsiadło to jeszcze ten z nielicznych, który coś sobą prezentuje. Z tego co wiem, to postawił się wytwórni angażując do sesji swój własny zespół. A najczęściej bywa przecież tak, że wytwórnia narzuca własny skład, „a ty tu jesteś tylko po to by pomruczeć przed mikrofonem”. Ale fakt, większość z tych talentów to takie przelotne gwiazdki, które „włączają niskie ceny” i nic poza tym. Szkoda, bo to nie jest tak, że nie mają głosu czy nie potrafią grać. POTRAFIĄ! Tylko „na dzień dobry” są zmieleni przez tę biznesową maszynkę i sprowadzeni do poziomu małego trybu, który składa się na potężny mechanizm pod tytułem „zarabiamy kasę”.

Artur Brzeziński
"Ego,Georgius" to niewątpliwie objawienie roku 2014, czy spodziewałeś się że płyta zostanie tak entuzjastycznie odebrana zarówno przez fanów prog rocka (mimo że nie jest to prog) ale też przez zwykłych słuchaczy którym nazwisko Antczak kompletnie nic nie mówiło. Jednym słowem czy czujesz się gwiazdą,


Jerzy Georgius Antczak
Gwiazdą nie. Na całe szczęście! Słowo gwiazda, celebryta nie najlepiej mi się kojarzy. Natomiast bardzo się cieszę się, że moja twórczość została zauważona. Ja w ogóle nie przepadam za eksponowaniem mojej osoby (umówmy się, Beyonce to ja nie jestem:). Jednak jeśli chodzi o muzykę bardzo, ale to bardzo jestem usatysfakcjonowany faktem, że mój krążek znalazł się w wielu domach i od czasu do czasu brzęczy sobie w Waszych odtwarzaczach. To mnie bardzo nobilituje!

Artur Brzeziński
W "Don't Need You" w momencie gdy zaczynasz śpiewać "uuuuu" brzmi to niemal identycznie jak w "Young Lust" Pink Floyd. Czy to celowa zagrywka z Twojej strony czy tylko przypadkowe podobieństwo.


Jerzy Georgius Antczak
Ciekawa sprawa. Kiedyś zestawiłem ze sobą te dwa utwory. I jak są one „obok siebie”, wysłuchane jeden po drugim to podobieństwo znika. Zapewne użyłem tego „uuuuu” podświadomie. W każdym razie nie uczyniłem tego z premedytacją. A już na pewno nie na zasadzie: „a teraz zaśpiewam tak jak jest na THE WALL”. Pewnymi sprawami człowiek za młodu nasiąka, a potem znajdują one swoje ujście w tym co się robi. Podobne sprawy działy się z Led Zeppelin, które dziś uważa się za nowatorskie, a Jimi Page-a za muzyka, który wywrócił rocka do góry nogami. Boże drogi, ile ten człowiek naściągał od innych to głowa mała. Ale i tak Go wielbię i szanuję!

Artur Brzeziński
W audycji u Sławka Ziemisławskiego wspomniałeś o okładce swojej płyty że symbolizuje ona rodzaj tarczy wymierzonej w obronie przeciw tym którzy Ciebie atakują. Powiesz kto to taki a my już popracujemy nad nim z obcęgami i palnikiem.


Jerzy Georgius Antczak
Zatem tak… pan Kazio zna przeciwka, pan policjant, który codziennie rano jak jadę do firmy czai się na mnie z suszarką, zarząd banku, w którym mam kredyt we frankach, kolega Putin i jego ferajna… ktoś by się tam jeszcze znalazł ;)

Artur Brzeziński
Nie jest już tajemnicą że zostałeś zaproszony przez Sławka Ziemisławskiego do zagrania koncertu w składzie Hipgnosis. Czy to może oznaczać dłuższą współpracę z zespołem czy tylko ma to być ten jeden występ na Proggnozach w maju. I od razu zapytam co czujesz mając świadomość że ponownie staniesz na scenie przed publicznością bo chyba kilka lat już minęło od ostatniego koncertu z Twoim udziałem.


Jerzy Georgius Antczak
No tak, sprawa się rypła;). W sumie to nie wiem jak to jest. Sławek zadzwonił do mnie z propozycją, którą przyjąłem z obawami. Po pierwsze Hipgnosis to jednak nieco inna muzyka niż moja. Dużo bardziej elektroniczna, by nie rzec - kosmiczna. I gitary w niej niewiele. Przesłuchałem ich płyt i zapytałem siebie: „a cóż ja takiego będę tam robił?”. Na całe szczęście Sławek pokazał mi też zapisy koncertowe, gdzie gitar jest więcej. Na razie jestem na etapie poszukiwania roli w zespole. Przyznam, że jest to trochę trudne, ale jak na razie nie wyrzucili mnie ani razu z prób, więc może nie jest ze mną tak źle. Nie wiem jak długo będę współpracował z Hipgnosis. Czas pokaże. Na razie jest fantastycznie. Jest „chemia” w zespole, jest fajna atmosfera. Ja jestem nieco z boku, moja gitara jedynie „podkłada się” pod klawisze, ale nie zamierzam wychodzić przed szereg i grać solówkę za solówką. To byłoby bez sensu. Wspomagam sekcję rytmiczną, czasem coś więcej podegram i czuję się z tym dobrze. Jestem troszkę zmęczony liderowaniem w Albionie. Co do pojawienia się na scenie przed publicznością – powiem otwarcie, będzie ode mnie śmierdziało na kilometr . Już teraz mam pełne gacie, a do koncertu ponad dwa miesiące! Ale jestem bardzo szczęśliwy i niezmiernie wdzięczny Zespołowi za propozycję współpracy. Damy radę;).

Artur Brzeziński
Wiemy że zaraz po wydaniu debiutu zacząłeś pracę nad materiałem na kolejną płytę, w międzyczasie zaczęły się pojawiać pierwsze recenzje i opinie słuchaczy. Czy to wszystko w jakikolwiek sposób zaburzyło Twoją koncepcję nowej płyty. Bo musisz wiedzieć że postawiłeś poprzeczkę tak wysoko że w tej chwili sam sobie jesteś konkurencją.

Jerzy Georgius Antczak

Oj… no to jest problem. Jak pobić samego siebie… Nie nie, nic z tych rzeczy! Nie myślę tymi kategoriami, choć przez moment mi się zdarzyło. Album to wyzwanie, ale nie zawody. Jeśli „sportowo” podszedłbym do tematu to wiem, że nic by z tego nie wyszło. Napiąłbym się i… po za wodach. Ja zrobię swoje. Najlepiej jak będę umiał. Mam pewną przewagę – doświadczenie. Wiem, gdzie zrobiłem błędy i jak ich unikać. Bardziej się boję tego, żeby nie przedobrzyć. Zatem być może druga płyta będzie bardzie surowa, naturalna? Sam nie wiem. Jak już wspomniałem, utwory zostały skomponowane, w wakacje rozpoczynam nagrania. Poeksperymentuję trochę. Pod koniec roku będę już wiedział jaki kurs obiorę. O jednym marzę, żeby nie wyszło mi z tego EGO, GEORGIUS II. Nie chciałbym… Choć to byłoby najbezpieczniejsze z punktu widzenia komercyjnego. Ale to byłoby oszustwo. No nic, zobaczymy jak będzie.

Waldemar Nawrot
Czas kończyć spotkanie. Jurku, serdecznie dziękuję w imieniu Grupy i swoim za interesujący wieczór, za tyle ciekawych kwestii dziś poruszonych :)Chcę powiedzieć na koniec, że Drzwi Muzyki Duszy są dla Ciebie zawsze szeroko otwarte :) Mamy też cichą nadzieję, że w przyszłości będzie ponownie okazja do jakiejś sympatycznej rozmowy, życie zapewne napisze scenariusz... Dobrego wieczoru Jurku, dobrego wieczoru Wam wszystkim :) Życzę Ci wielu sukcesów zawodowych oraz w życiu prywatnym. Do usłyszenia na kolejnym spotkaniu. Dziękuję za rozmowę.


Jerzy Georgius Antczak
Było niesamowicie. Dziękuję Wam wszystkim bardzo bardzo. Trzymajcie się!!!

Anna Szwarc
Jurku dziękujemy za tak rzeczowe i wyczerpujące odpowiedzi na każde z zadanych przez Nas pytanie ! Jesteś ,,, niesamowity jak dzisiejsza atmosfera spotkania z Tobą ! 3Maj się !!!


Wojtek Olejniczenko
Dziękuję, Jurku. To był czas, który dzięki Twoim ciekawym odpowiedziom bardzo szybko minął.


Olgierd Kawecki
Fantastyczne dwie godziny, zupełnie się wyłączyłem z domowego życia... musiałem się w łazience zamknąć, żeby poczytać w skupieniu Dziękuję :)


Anna Szwarc
Fakt to dwie godziny ! nawet nie spostrzegłam kiedy minęły! Dziękuję Jerzemu i Waldemarowi !


Wywiad przeprowadzony 14 marca 2015r.
Opracowanie: Waldemar Nawrot
Komentarze