18.01.2018
RECENZJE

• RUNNING WILD - Death or Glory
• JUDAS PRIEST - Painkiller
• MAREK BILIŃSKI - E≠mc²
• LESOIR - Latitude
• BEYOND CHRONICLES - Human Nation
• LOCH VOSTOK - Strife
• HARMORAGE - Psychico Corrosif
• MASACHIST - The Sect (death REALigion)
• WOJCIECH CIURAJ - Ballady Bez Romansów
• CRADLE OF FILTH - Cryptoriana - The Seductiveness of Decay
• DAISY DRIVER - Nulle Part
• H.E.A.T. - Into The Great Unknown
• NOVEMBER MIGHT BE FINE - South
• ROTTING CHRIST - Rituals
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Wrocław
• ANATHEMA - Warszawa
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Warszawa
• EPICA, VUUR, MYRATH - Kraków
• KABAT - Trzyniec
• UNEVEN STRUCTURE, VOYAGER, MENTALLY BLIND - Wrocław
• PRISTINE - Chorzów
• PROCOL HARUM - Katowice
• SEATTLE NIGHT V - Warszawa

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland
• CRYSTAL VIPER - Marta Gabriel
• SINNER - Tom Naumann
• HELLOWEEN - Michael Weikath
• DAS MOON / WE HATE ROSES - Daisy Kowalsky

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - R » Ride - 1990 - Nowhere
Ride - 1990 - Nowhere
Ride
1. Seagull
2. Kaleidoscope
3. In a Different Place
4. Polar Bear
5. Dream Burn Down
6. Decay
7. Paralysed
8. Vapor Trail
9. Taste
10. Here And Now
11. Nowhere

Wydawca: Sire Reprise
Rok wydania: 1990
http://ridemusic.net/




Początek lat 90-tych był nadal dobrym czasem dla gitarowego grania. Ciągle były głośne echa punkowej rewolucji. Eksplodował grunge, osiągając punkt kulminacyjny w 1991 roku wraz z ukazaniem się „Nevermind” zespołu Nirvana. Również ewoluował styl punkowych spadkobierców z New Wave czy Cold Wave. Jednym z takich przykładów była grupa Ride, którym dopasowano nowy muzyczny termin - shoegaze. Dokładnie w roku 1990 zadebiutowali płytą „Nowhere”, która dziś zyskała już status kultowej wśród zwolenników alternatywnego grania. Brytyjczycy potrafili połączyć gitarowy zgiełk firmowany przez The Jesus and The Mary Chain z melodyjnością i nastrojem najlepszych chwil The Cure.

Od samego początku, począwszy od utworu „Seagull” stawiają gitarową ścianę dźwięku. Laurence Colbert mocno nadwyręża swój perkusyjny zestaw. W opozycji do stworzonego rockowego hałasu Mark Gardener i Andy Bell układają pełne harmonii wokalizy. Ich dziewicze wielogłosy początkowo wydają się być elementem z innej układanki. Jednak okazuje się, że ta inność jest wyróżnikiem, świetnym uzupełnieniem. Chociaż „Vapor Trial” stał się najbardziej znanym utworem z „Nowhere” (NME umieścił go na pozycji 81 wśród 100 najlepszych piosenek lat 90-tych), to numerów z przebojowym potencjałem jest więcej. W „In A Diffrent Place” zaskakują melodyjnością. Pozwalają odpocząć zmęczonym gitarom. Dzięki temu na pierwszy plan wyłania się wyjątkowy nastrój kompozycji, w której można wychwycić inspirację grą Roberta Smitha. Podobnie jest w akustycznym „Paralysed” z chwytliwą linią wokalną gotową do podśpiewywania. Niemniej największą siłą płyty są takie utwory, jak” Polar Bear” gdzie ujawnia się jednomyślność z My Bloody Valentine, rytmiczny „Decay” czy „Dream Burn Down”, w których przytłaczająca moc dźwiękowego tła zaciekle wydobywanego z agresywnie atakowanych gitar, nie pozwala złapać oddechu.

W każdym utworze z osobna zawarta jest odrobina tajemniczości w wystarczającej dawce, by intrygować . Nie dziwi więc fakt, że płyta „Nowhere” stworzona przez debiutujących młokosów z czasem stała się wpływową w branży. Sam zespół jednak poszukiwał później nie artystycznego spełnienia, lecz komercyjnego sukcesu. W sumie nie powinno to nikogo dziwić, ale ostatecznie doprowadziło do rozpadu grupy w 1996 roku.

9/10

Witold Żogała
Komentarze