28.02.2020
RECENZJE
OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - Q » Quantum Fantay - 2015 - Dancing In Limbo
Quantum Fantay - 2015 - Dancing In Limbo
Quantum Fantay -  2015 - Dancing In Limbo


1. Nimbo (11:11)
2. Rimbo (11:12)
3. Cacimbo (11:13)
4. Limbo (11:14)


Rok wydania:2015
Progressive Promotion Records
http://www.quantumfantay.com/






Rok po wydaniu „Terragai” (nasza recenzja tutaj), z belgijskiego Lokeren dochodzą do nas kolejne space-rockowe dźwięki. Quantum Fantay uraczył nas bowiem swoją kolejną, szósta już płytą studyjną. I nie ma mowy o żadnym zwrocie, jeżeli chodzi o muzyczne fascynacje. Quantum Fantay nadal brzmi jak stary, dobry Ozric Tentacles. Na dodatek na najnowszej płycie gościnnie zaszczycił Belgów swoją obecnością nie kto inny, jak sam Ed Wynne.

Może sama muzyka nie różni się diametralnie od tej, jaką mogliśmy usłyszeć na albumie poprzednim. Różnica wynika jednak chociażby z samej formy albumu. „Terragaia” zawierała dosyć sporą porcję materiału (70 minut). Muzyka była jakby ilustracją do wyimaginowanej wizyty obcej cywilizacji, która zawitała na naszą planetę. Materiał zawierał więc sporo elementów world music. Nowa płyta, odrywa nas natomiast od ziemi i zabiera do Limba (mitycznej otchłani gdzieś pomiędzy piekłem i niebem). Owa muzyczna wędrówka w zaświatach nie trwa jednak długo (to jedynie godzinna lekcja matematyki). Album zbudowany jest bowiem z matematyczną dokładnością. Każda z czterech kompozycji: „Nimbo”, „Rimbo”, „Cacimbo” i „Limbo” trwa zgodnie z kolejnością: 11:11, 11:12, 11:13, 11:14 minut. Trzymanie się zwartych ram czasowych musiało odbić się na samej muzyce, która nie jest tak rozwlekła jak na płycie poprzedniej. Na muzyczną jakość bez wątpienia mieli również goście. Nie tylko wyżej wymieniony lider Ozric Tentacles - Ed Wynne, ale także gitarzysta belgijskiej, power metalowej formacji Ostrogoth - Dario Frodo, grający na etnicznych instrumentach perkusyjnych Karel Baerens. Najbardziej materiał ten ubogacają jednak partie fletu Charelsa Sla.

Z charakteru muzyki można wywnioskować, że mityczne Limbo, to nie jakaś sterylna, smętna kraina. Słuchając „Dancing In Limbo”, odnoszę wrażenie, jakby muzycy mieli kontakt z prozą Maji Lidii Kossakowskiej. W jej powieści „Żarna niebios”, owe „Limbo”, jest miejscem bardzo „rozrywkowym”. Aniołowie paktują tam z diabłami. Grzeszą pychą, folgują z używkami, bywają w domach uciech i kasynach. Ekspresyjny charakter muzyki Quantum Fantay, wypisz wymaluj wprost idealnie nadawałby się jako się jako ścieżka dźwiękową do zobrazowania tej powieści. Kto wie, może znajdzie się śmiałek, który zdoła połączyć obie formy sztuki w jedną całość?

8/10

Marek Toma
Komentarze