17.11.2019
RECENZJE

• RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry
• BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2
• RHAPSODY - Dawn of Victory
• FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains
• YOGI LANG - A Way Out Of Here
• MYSTHICON - Into the Dark (EP.)
• ALHENA - Breaking the Silence...by Scream
• ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon
• JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House
• GHOST - Infestissumam
• NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted
• MILLENIUM - The Web
• FRONTBACK - Don't Mind the Noise
• VISION DIVINE - When All The Heroes Are Dead
• COCHISE - Exit: A Good Day To Die
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• SACRED REICH - Kraków
• PROG THE NIGHT V - Łódź
• SOEN - Warszawa
• CLOSTERKELLER - Kraków
• RETROSPECTIVE, STARSABOUT, MAU&SCHNELLA - Piekary śląskie
• STEVE BOLTON, TAKAKARMA - Piekary Śląskie
• INO ROCK FESTIVAL - Inowrocław
• SCORPIONS - Gliwice
• RAMMSTEIN - Chorzów
• PROG IN PARK - Warszawa
• BON JOVI - Warszawa

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• RUMORE
• SETHEIST - Maksymina Kuzianik
• RUNIKA - Adrianna ''Aminae'' Janusz
• THE IRON MAIDENS - Nikki Stringfield, Wanda Ortiz, Courtney Cox
• KASIA SZUBERT
• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted - Review
• FRONTBACK - Don't Mind the Noise - Review
• WARBELL - Plague - Review
• SETHEIST - Maksymina Kuzianik - Interview
• THE IRON MAIDENS - Nikki Stringfield, Wanda Ortiz, Courtney Cox - Interview
• POKERFACE - Xen Ritter - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - N » Nomad - 2015 - Tetramorph
Nomad - 2015 - Tetramorph
nomad


1. Tetrawind
2. Tetrawater
3. Tetrafire
4. Tetraearth



Rok wydania: 2015
Wydawca: Witching Hour Productions
http://www.nomad-band.com/








Kiedy spojrzałem na nowe wydawnictwo Nomad, na usta cisnęło się tylko jedno – „wow!”. Następca „Transmigration Of Consciousness” z 2011 roku w kwestii wizualnej po prostu oczarowuje. Zarówno sam pomysł opakowania, jak również klimatyczno – mroczna okładka budzą zdecydowanie pozytywne odczucia. Straszliwie lubię pomysłowe wydania, odmienne booklety, nietypowe digipacki i w tej materii brygada z Opoczna (zapewne we współpracy z Witching Hour Production) spisała się na medal. Jednak nie szata zdobi człowieka i ocenianie płyty wyłącznie po okładce – jaka by ona nie była, choć ta jest nad wyraz okazała – byłoby raczej mało na miejscu.

Muzycznie „Tetramorph” otwiera kolejny rozdział interesującej twórczości Nomad
- można to uznać jako swobodną, naturalną kontynuację; rozwój wobec tego, co zawierał jego poprzednik. Tyle, że tym razem zespół podniósł poprzeczkę o poziom wyżej, poszedł o krok dalej, w rejony jeszcze bardziej pozbawione blasku światła. Wydawnictwo jest całkowicie wyzute z radości, panuje nań ciężka, przygnębiająca, apokaliptyczna atmosfera. Specyficzny klimat jest nieodzowną częścią „Tetramorph”, czynnikiem, którego obecność została mocno zaakcentowana. Może otwierający „Tetrawind” tego tak mocno nie odzwierciedla – jest to najszybszy kawałek na płycie, momentami przypominający motorykę Slayera. Jednak „Tetrawater” czy najwolniejszy „Tetraearth” emanują mroczną aurą. Sprzyjają temu wolne tempa, ciężar oraz monumentalne forma.
Jak można zauważyć po tytułach utworów, Nomad stworzył swego rodzaju koncept, którego zawartość przedstawia żywioły, a dokładniej to, co mają do powiedzenia. Ich przesłanie mimo grzeczności budzi niepokój, niby chcą być uprzejme, ale za ich słowami kryje się coś jeszcze…

Atutem wydawnictwa, oprócz atmosfery i oprawy graficznej na pewno jest brzmienie - kompozycje prezentują się lepiej niż miało to miejsce przy okazji "Transmigration Of Consciousness". Wszystko brzmi selektywnie, bardziej naturalnie, a do tego całość posiada odpowiednią moc, ciężar. Mankamenty? Doskwiera (mi) deficyt melodii, choć w tego typu stylistyce takowe posunięcia są nierzadko zaplanowane. Druga rzecz, to krótki czas trwania (nieco ponad 15 minut) – kompozycje przelatują momentalnie i co tu dużo mówić, chciałoby się więcej. Jednak nie tym razem, bo „Tetramorph” to jedynie krótki mini – album. Miejmy nadzieję, że na pełnoprawny album długogrający nie będzie trzeba czekać zbyt długo.
No cóż, kto w death/black metalu poszukuje czegoś innego, czegoś mniej sztampowego, ten powinien zakosztować specyfiki „Tetramorph”. Nie jest to co prawa rzecz przyjazna i łatwa w odbiorze, dlatego należy poświecić jej trochę czasu. To jednak nie powinno być przeszkodą (szczególnie) dla tych, którzy już wcześniej mieli okazję poznania twórczości Nomad. Słuchajcie, zgłębiajcie – dobrej muzyki nigdy za wiele.

8/10

Marcin Magiera
Komentarze