26.06.2019
RECENZJE

• AMAROK - The Storm
• SEVEN STEPS TO THE GREEN DOOR - The?Lie
• MOB RULES - Hollowed Be Thy Name
• HOLLYWOOD VAMPIRES - Rise
• SUNDARA KARMA - Ulfilas’ Alphabet
• IVY - Chwile
• ECLIPSE - Archetypal Grief
• SYMPHONY OF SYMBOLS - Historiocriticism
• KAT - Without Looking Back
• XIII STOLETĺ - Frankenstein
• CRYPT SERMON - Out of the Garden
• DUFF McKAGAN - Tenderness
• LION SHEPHERD - III
• COMA - Sen o 7 Szklankach
• KISS - Destroyer
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• MYSTIC FESTIVAL (dzień 1) - Kraków
• MUSE - Kraków
• RIVERSIDE - Chorzów
• KISS - Kraków
• KISS - Kraków
• SLAYER, BEHEMOTH - Gliwice
• ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław
• CRADLE OF FILTH, ACOD - Warszawa
• GALLILEOUS, DEVIL IN THE NAME - Piekary Śląskie
• LENNY KRAVITZ - Łódź

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN
• POKERFACE - Xen Ritter
• KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI - Jacek Hiro

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview

more articles

POLECAMY

Nawigacja
Artykuły » Recenzje - M » MYSTERY - 2015 - Delusion Rain
MYSTERY - 2015 - Delusion Rain

MYSTERY -Delusion Rain


MYSTERY - Delusion Rain

1. Delusion Rain (10:04)
2. If You See Her (6:11)
3. The Last Glass of Wine (6:47)
4. The Willow Tree (19:30)
5. Wall Street King (6:39)
6. A Song for You (12:35)

Rok wydania: 2015
Wydawca: Unicorn
http://www.therealmystery.com/






Trzy lata czekaliśmy na wydanie kolejnej, szóstej studyjnej płyty kanadyjskich neo progresywnych wyjadaczy z Mystery, na czele których stoi Michel St-Père - gitarzysta, mózg całego przedsięwzięcia, a zarazem szef wytwórni Unicorn Records, nakładem której ukazują się płyty zespołu. W między czasie uczestniczył on w formowaniu innej progresywnej grupy Huis, nagrywając z nią w ubiegłym roku album „Despite Guardian Angels”.

Po wydaniu w 2012 roku poprzedniej płyty - „The World is a Game”, w obozie Mystery zaszły pewne zamiany. Z okładkowej karuzeli (grafika naszego rodaka) „wysiadł” perkusista Nick D'Virgilio i co chyba bardziej bolesne, wokalista Benoît David. Raczej ciężko znaleźć następcę człowieka obdarzonego takim głosem. Na szczęście, nie pierwszy już raz, ta sztuka im się udała. Nową twarzą i głosem (trzecim w historii zespołu) został Jean Pageau. Jego warunki wokalne nie odbiegają w żadnym stopniu, od dwóch poprzednich wokalistów i idealnie wpisują się w muzykę. Nową płytę ponownie uświetnił projekt naszego fotografa Leszka Bujnowskiego. Jego grafika również idealnie wpisuje się w muzyczny klimat albumu.

Sama muzyka nie straciła swoich walorów. To nadal ten niezwykle żarliwy, soczysty rock progresywny, jaki prezentowali na poprzednich wydawnictwach. Od pierwszego tytułowego „Delusion Rain”, po pięć kolejnych kompozycji, muzycy serwują nam to co w tym gatunku najlepsze: podparta świetnym wokalem, bogata muzyka, z mnogością ciepłych, żarliwych solówek i klawiszowych przestrzeni. W kwestii długości kompozycji są tutaj te krótsze, 6-cio minutowe („If You See Her”, „The Last Glass of Wine”, „Wall Street King”), jak i te bardziej rozbudowane, ok. 10-cio minutowe („Delusion Rain”, „A Song for You”) i ta najdłuższa, 20-to minutowa („The Willow Tree”). Trudno wyróżnić którąś z nich, każda broni się na swój sposób. Moim ulubionym fragmentem jest natomiast właśnie ten najdłuższy, przebogaty „The Willow Tree”. Ogromne wrażenie robi również kompozycja zamykająca ten album - „A Song for You”, z wyjątkowej urody solówkami Michela St-Père.

Ostatnio nader często, w czytanych przeze mnie recenzjach napotykam się ze stwierdzeniem, że dany zespół swoją nową muzyką „prochu nie odkrywa”. Czemu więc nie użyć tego sloganu w stosunku do nowej płyty Kanadyjczyków? Oni również „prochu nie odkrywają”, ale doskonale wiedzą do czego ten wynalazek służy i potrafią zrobić z niego użytek. Płytą „Delusion Rain” nie „ranili mnie” tak, jak uczynili to (ciągle moją ulubioną) „One Among The Living”, ale skutecznie trafili tam gdzie trafić powinni.

8,5/10

Marek Toma
Komentarze