27.02.2020
RECENZJE
CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - B » Bastard, The - 2015 - XXI
Bastard, The - 2015 - XXI
The Bastard - XXI

1. XXI
2 To Co Nas Otacza
3 Flinstone Park
4 Krew Na Garniturach
5 Chory Świat 6 Polska
7 Dzieci Rewolucji
8 Zniewolony
9 Ulica
10 Walcz
11 Outro

Rok wydania: 2015
Dystrybutor: Jimmy Jazz Records
http://www.bastard.pl




Zapoznanie z kapelą, po pierwszym przesłuchaniu, „XXI” rozpocząłem od sprawdzenia na mapie gdzie leżą Myślenice. Podejrzewałem, że skoro na płycie mocno zaakcentowany jest klimat ulicznego punka, to jest to kapela ze Szczecina. To właśnie tam styl ten jest bardzo mocno zakorzeniony i coraz lepiej się rozwija. Okazało się jednak, że Myślenice leżą zupełnie w przeciwległej części Polski, bo niedaleko Krakowa.

Zanim niniejszy tekst zacznie lepić się od przesytu słodkości to zacznę od tego co mi się podoba najmniej – od okładki. Utrzymana jest w krwisto – czerwonym kolorze z kilkoma białymi motywami i logiem zespołu, a jej styl sugeruje, że kapela gra jakiś dziwny rodzaj metalu, który równocześnie jest zbyt delikatny, żeby okładka była pokryta krzyżami
i wypełniona czarną farbą. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że okładka to tylko dodatek, ale przy tak mocno „zalanej” przeróżnymi nagraniami scenie (lub też rynku) ten element powoduje, że głębiej zaglądamy dopiero później. Wewnątrz znajdziemy wkładkę ze zdjęciami zespołu (dalej utrzymane w tym samym kolorze) i tekstami. Ten ostatni element oczywiście pochwalam, bo jak nadmieniam przy każdej możliwej okazji – bardzo pomagają zrozumieć tekst np. wtedy, gdy jest on niewyraźnie zaśpiewany.

No, ale jak już sama okładka nie odpędzi nas od krążka i w końcu włożymy go do odtwarzacza to rozpoczyna się nagle to co tygryski lubią najbardziej. Od pierwszego kawałka zaczyna się ostre, melodyjne łupanie z wykopem, które utrzymuje się przez właściwie ponad 36 minut. Zazwyczaj utwory na płytach przeplatają się – lepszy, słabszy, lepszy, słabszy. Tutaj jest inaczej. Jak zaczyna się mega dobrze to i tak się kończy (no może nieco w innym klimacie, bo „Outro” – jak sama nazwa wskazuje – jest nietypowe).

Wraz z płytą przesyconą energią otrzymujemy także materiał nagrany z wykorzystaniem najlepszych umiejętności muzycznych zespołu. Trzeci utwór „Flinstone Park” rozpoczyna prosta, ale ciekawie i czysto zagrana gitarowa zagrywka na tle równiuteńkich bębnów, a podkład kawałka „Polska” to szalejący bas, który z zawrotną prędkością wygrywa coś więcej niż tylko jednostajnie jeden dźwięk odpowiadający obecnej tonacji. Z resztą basista szaleje jeszcze kilka razy, co wpada mocno też w ucho przy utworze „Zniewolony”. Na muzykę nakłada się wokal jakby dobrany celowo do tego gatunku. Co prawda nie jest on jakiś oryginalny w swoim gatunku, ani finezyjny pod względem umiejętności śpiewu, jednak przy tym repertuarze nie można się do niczego doczepić.
Pomimo tego, że nie mamy do czynienia z niczym pokroju pop – u to na każdym albumie zazwyczaj można wskazać jakiś „hicior”. Na XXI jest nim „Walcz” do którego nagrano teledysk, a refren rapująco zaśpiewał gość – Jacu.

Nagranie całości zrealizowane zostało na wysokim poziomie, a czas kiedy wszystko zagrane w klimatach około – punkowych kojarzyło się z kiepską jakością chyba bezpowrotnie minął.
Chociaż „XXI” dla The Bastard nie jest debiutem i dopiero teraz pierwszy raz ich usłyszałem to już wiem, że będę od czasu do czasu wracał do tej płyty i z przyjemnością posłucham kolejnej. Po kiepskim pierwszym wrażeniu związanym z okładką – bardzo miłe zaskoczenie.

9/10

Rafał Dercz
Komentarze