12.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - D » Defying - 2016 - The Splinter of Light We Misread
Defying - 2016 - The Splinter of Light We Misread

DEFYING - The Splinter of Light We Misread





1. The Sunlight Recedes (10:54)
2. Till Shadow Is White (5:24)
3. Irreversible (7:15)
4. New Dawn Fades (7:12)

Rok wydania: 2016
Wydawca: -
http://www.defying.pl/





„Nexus Artificial” jest gęsty niczym smoła i tak jak ona potrafi przykleić się do swej ofiary – to słowa pochodzące z recenzji poprzedniego wydawnictwa Olsztynian z Defying. Po przesłuchaniu nowego wydawnictwa formacji „The Splinter of Light We Misread” pod tym względem nic się nie zmieniło.

Znalazły się tu raptem cztery utwory, ale łącznie trwają ponad 30 minut i jest to kilkadziesiąt minut konkretnego muzycznego odlotu… Rozpoczynający całość „The Sunlight Recedes” uderza już od pierwszej sekundy selekcjonując grono potencjalnych słuchaczy. Mroczny growl i ciężkie jak czołg gitary budują mozolnie i niespiesznie atmosferę mroku prowadząc nieświadomą ofiarę do psychodelicznego soundtracku rodem z najbardziej mrocznych horrorów. To jednak nic w porównaniu z kolejnym „Till Shadow Is White”. Do sprawdzonych już mrocznych patentów dołacza totalnie odjechany saksofonista. Partie tego instrumentu brzmią niczym próba zniszczenia narządu słuchu odbiorcy – totalne szaleństwo i kakofonia dźwięków, które rozrywają głośniki. Chwilę oddechu daje (UWAGA) ładny i powiedziałbym, że dość lekki w pierwszej swej części „Irreversible” z przyjemnymi partiami skrzypiec i trąbki. Na koniec zespół zafundował cover Joy Division i myslę, że fani tej kultowej kapeli mogą być nieco zaskoczeni… no cóż Defying zrobili go po swojemu….

„The Splinter of Light We Misread” to cztery cięzkie utwory, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że w kategorii mrok Defying grają w najwyższej lidze!

8/10

Piotr Michalski
Komentarze