28.02.2020
RECENZJE
OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - D » Drakwald - 2016 - Riven Earth
Drakwald - 2016 - Riven Earth

DRAKWALD - Riven Earth



Drakwald

1. Doomsday Argument
2. Erase By Fire
3. Primal Dawn
4. Rebirth
5. Despair Of The Last Men
6. Murdering The Darkness
7. Chasm Of Ignorance
8. Echo Of Memories
9. Never Rising Sun
10. Blood And Glory

Rok wydania: 2016
Wydawca: -
https://www.facebook.com/Drakwald





„Riven Earth” to drugi już album, w dyskografii francuskiej formacji Drakwald. Sam zespół swoją muzykę nazywa pagan death metalem i jeżeli kogoś nie odstraszyłem tym szyldem to przejdźmy dalej…

…płytę, wydaną w opakowaniu typu digipack, zdobi całkiem udana grafika przywodząca na myśl te z okładek Amorphis. Nie szata zdobi jednak płytę a muzyka na niej zawarta. No cóż, jeżeli lubicie ładne melodie to Drakwald nie jest dla was! Zespół łoi zdrowo w stylu, który przywodzi na myśl połączenie szwedzkiego death metalu z muzyką folkową. Sporo tu piszczałek i tego typu instrumentarium, ale nad wszystkim króluje bezlitosne i precyzyjne jak szwajcarski zegarek tornado dźwięków! Perkusyjne uderzenie potrafią wywołać ścisk w żołądku a w połączeniu z gitarami i grobowymi growlami wokalisty, niejakiego Thibaud tworzą razem bardzo intensywny i wymagający album. Ballada? Jakieś ładne zwolnienia? Nie ma mowy, chwila wytchnienia przychodzi jedynie gdy do głosu dochodzi pierwiastek folkowy i choć przeplata się on przez cały czas trwania płyty, to jednak każdorazowo po wysłuchaniu całości byłem nieco oszołomiony...

Chyba nie jestem fanem tego typu dźwięków, nie mniej doceniam jakość wykonawczą. Panowie doskonale wiedzą czego chcą i robią to z dużą doza pewności i biegłości. To płyta dla maniaków death/folk metalu i jestem przekonany, ze w tym gronie znajdzie odbiorców…

6,5/10

Piotr Michalski
Komentarze