25.02.2020
RECENZJE
KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - X » Xantotol - 2015 - Glory for Centuries / Cult of the Black Pentagram / Thus Spake Zaratustra
Xantotol - 2015 - Glory for Centuries / Cult of the Black Pentagram / Thus Spake Zaratustra

XANTOTOL - Glory for Centuries / Cult of the Black Pentagram / Thus Spake Zaratustra


xanotol

CD 1
Glory for Centuries
1. Intro
2. Blasphemous Vision
3. Capri Sancti
4. Glory for Centuries
5. Into the Pentagram (Samael cover)
6. Outro

Cult of the Black Pentagram
7. Intro
8. Fallen to Arise
9. Homo Galacticus
10. Devilish
11. Outro

CD 2
Thus Spake Zaratustra
1. Conqueror
2. Coming the God Race
3. Aeon
4. Law
5. Fallen to Arise
6. Pride
7. Capri Sancti

Rok wydania: 2015.
Wydawca: Witching Hour Productions
https://www.facebook.com/XANTOTOL-192824290752856/





Xantotol, nazwa równie dziwna co ekstrawagancka, ale nie bez znaczenia dla polskiego black metalu. Obecnie przez niektórych zapomniana, przez innych wręcz nieznana i kojarzona bardziej z maścią na jakąś egzemę niż z muzyką. Nic w tym dziwnego, skoro założony w 1991 roku kutnowski zespół oficjalnie zakończył działalność dwadzieścia lat temu, a jego twórczość nie była przeznaczona dla masowego odbiorcy. Mimo to, są jeszcze osoby, dla których Xantotol to wspomnień czar, wzbudzający sentyment i dreszcz emocji.

Ku uciesze tych ostatnich, zespół ponownie zaistniał na muzycznym rynku za sprawą dość ładnie wydanego w 2015 roku dwupłytowego albumu. Nie jest to jednak zapis nowych kompozycji, lecz reedycja „Glory for Centuries” (1992), „Cult of the Black Pentagram” (1993) i materiału „Thus Spake Zaratustra” (1995).

Pierwsze z nich („Glory for Centuries”), otwiera pompatyczne intro, niczym wyjęte wprost z upiornej opery lub starego horroru. Po chwili zaś uderzają proste, lecz dosadne riffy, dopełnione wokalem brzmiącym niczym grobowy bulgot z piekielnych otchłani. Niezbyt skomplikowane kompozycje, niespieszne tempo i dźwięk brudny niczym zatęchła piwnica potęgują posępny nastrój utworów. Chociaż za sprawą tytułowego utworu płyta nabiera ponurej żwawości, to potem zespół serwuje swoją wersję „Into the Pentagram” Samaela, idealnie wpasowującą się w klimat tego dema, zwalniając tym samym, by po chwili zakończyć muzyczne zmagania w tej części i przejść tym samym do „Cult of the Black Pentagram”, spiętego niczym klamrą w dwa krótkie i trochę nijakie instrumentalne kompozycje. Pomiędzy nimi zaś trzy utwory, utrzymane w tej samej konwencji, moim zdaniem trochę lepsze i ciekawsze niż te z pierwszego dema. Co prawda brzmią nadal podle, ale nie tak źle jak w przypadku „Glory of Centuries”, przypominającego nagrania ze zjechanego Stilona C-60.
Znajdująca się na drugiej płycie kompilacji „Thus Spake Zaratustra”, to zbiór siedmiu zdecydowanie bardziej dynamicznych i mocnych kompozycji (oprócz instrumentalnego przerywnika w postaci półtoraminutowego „Aeon”), lecz prawie równie kiepsko nagranych, jak te na pierwszej płycie. Mimo to niezłych. Ciut dłuższych i okraszonych ma poły smętnymi, na poły posępnymi wstępami.

Chociaż dźwięk całości jest fatalny, a kompozycje nie są na najwyższym poziomie, to jednak słuchając tej płyty z należytą uwagą, trudno odmówić jej swoistego uroku. Wydaje mi się, iż nagranie tych kompozycji na nowo, w sterylnych studyjnych warunkach obecnie nie miałoby kompletnie sensu, ponieważ surowe kompozycje i kiepski dźwięk, dokładnie oddają siermiężny klimat muzycznego undergroundu i wbrew pozorom stanowią dodatkowy atut tej płyty, nadając jej charakteru.

Można się pokusić o marketingowe stwierdzenie, że to unikatowe wydawnictwo dla specjalnie wyselekcjonowanej grupy słuchaczy o wysublimowanym guście, zawierające kwintesencję nonkonformistycznego black metalu, bliższemu raczej staremu Samaelowi czy Hellhammerowi niż scenie norweskiej. Nie jest to bowiem płyta dla melomanów i audiofilów. To muzyka dla metalowych ortodoksów, lubujących się w muzycznej ekstremie, a także dla tych, którzy twierdzącą, że kutnowska ekipa to prekursorzy black metalu, kult i legenda sama w sobie. To do nich właśnie (przede wszystkim) skierowany jest ten album. Pozostali zaś, pewnie wrzucą tę płytę do szuflady.


Robert Cisło
Komentarze