24.02.2020
RECENZJE
OZZY OSBOURNE - Ordinary Man


BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - C » Campbell, Phil and the Bastard Sons - 2016 - Phil Campbell and the Bastard Sons (EP.)
Campbell, Phil and the Bastard Sons - 2016 - Phil Campbell and the Bastard Sons (EP.)

PHIL CAMPBELL AND THE BASTARD SONS - Phil Campbell and the Bastard Sons



PHIL CAMPBELL


1. Big Mouth
2. Spiders
3. Take Aim
4. No Turning Back
5. Life In Space

Rok wydania: 2016
Wydawca: Urgence Disk Records
http://www.philcampbell.net



Śmierć Lemmy’ego w zeszłym roku automatycznie spowodowała, że Motorhead z dnia na dzień przestał istnieć, a co za tym idzie reszta muzyków musiała znaleźć nowe muzyczne zajęcie. I tak Mikkey Dee zasilił szeregi Scorpions, zastępując, mającego problem z alkoholem, Jamesa Kottaka w roli perkusisty, z kolei Phil Campbell, wraz ze swoimi synami oraz wokalistą Neilem Starrem, założył zespół pod wszystko mówiącym szyldem Phil Campbell and the Bastard Sons. Właśnie otrzymaliśmy pierwszy dowód ich twórczej działalności – pięcioutworową EPkę o takim samym tytule, jak nazwa kapeli.

Muszę od razu przyznać, że materiał przez nich stworzony (samodzielne wyprodukowany i zarejestrowany we własnym studiu w Walii) powoduje od razu uśmiech na twarzy. Krążek kipi energią oraz świeżością (miksem zajął się stary, dobry znajomy Cameron Webb), choć niczego nowego pod względem muzycznym tutaj nie wymyślili. Mamy do czynienia z klasycznie brzmiącym hard rockiem w znakomitej oprawie. Każdy znajdzie coś dla siebie. Miłośnikom dobrych melodii z czystym sumieniem mogę polecić otwierający „Big Mouth” idealny do wspólnego odśpiewania na koncertach oraz „Take Aim” ze smakowitą częścią środkową (lider popisuje się znakomitymi umiejętnościami). Osoby, które szukają wgniatających riffów, powinny przyjrzeć się pozycji numer dwa. Sabbathowy „Spiders” świetnie buja, no i zapewnia odpowiedni ciężar. Podobnie jak rozpędzony „No Turning Back”, któremu stylistycznie najbliżej do macierzystej formacji Campbella. Lemmy byłby z pewnością dumny z takiej petardy. A na deser pojawia się jeszcze, tak dla przeciwwagi, „Life In Space” - akustyczny utwór utrzymany w bluesowej konwencji. Po czterech potężnych numerach chwila ukojenia nikomu nie zaszkodzi.

Po przesłuchaniu króciutkiej EPki ma się, rzecz jasna, ochotę na więcej. W takim więc wypadku pozostaje nam tylko czekać na danie główne, czyli studyjny album zespołu Phil Campbell and the Bastard Sons, który – mam nadzieję – ukaże się w miarę szybko. Na razie cieszmy się jednak z tej przepysznej przystawki. Dobra robota panowie!

Szymon Bijak
Komentarze