19.01.2018
RECENZJE

• RUNNING WILD - Death or Glory
• JUDAS PRIEST - Painkiller
• MAREK BILIŃSKI - E≠mc²
• LESOIR - Latitude
• BEYOND CHRONICLES - Human Nation
• LOCH VOSTOK - Strife
• HARMORAGE - Psychico Corrosif
• MASACHIST - The Sect (death REALigion)
• WOJCIECH CIURAJ - Ballady Bez Romansów
• CRADLE OF FILTH - Cryptoriana - The Seductiveness of Decay
• DAISY DRIVER - Nulle Part
• H.E.A.T. - Into The Great Unknown
• NOVEMBER MIGHT BE FINE - South
• ROTTING CHRIST - Rituals
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Wrocław
• ANATHEMA - Warszawa
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Warszawa
• EPICA, VUUR, MYRATH - Kraków
• KABAT - Trzyniec
• UNEVEN STRUCTURE, VOYAGER, MENTALLY BLIND - Wrocław
• PRISTINE - Chorzów
• PROCOL HARUM - Katowice
• SEATTLE NIGHT V - Warszawa

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland
• CRYSTAL VIPER - Marta Gabriel
• SINNER - Tom Naumann
• HELLOWEEN - Michael Weikath
• DAS MOON / WE HATE ROSES - Daisy Kowalsky

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - E » Except One - 2016 - Haunted Humanity
Except One - 2016 - Haunted Humanity

EXCEPT ONE - Haunted Humanity




1. Rise
2. Lost
3. Schizofriend
4. Revenge
5. Elm Street
6. Disease
7. 7even

Rok wydania: 2016
Wydawca: -
https://www.facebook.com/ExceptOneOfficial




Dyskografia francuskiego kwintetu jest dość uboga, ale mimo to, mają się już czym pochwalić. W 2016 roku, własnym sumptem i staraniem zespół wydał drugą ep-kę „Haunted Humanity” i bynajmniej nie jest to radosna twórczość spod znaku płaszcza i szpady, lecz 7 konkretnych utworów z pogranicza metalcore’u i melodyjnego death metalu. Wydawać by się mogło, że to pełny album, ale płyta trwa tylko 27 minut, a otwiera ją z przytupem zadziorny i dynamiczny „Rise”, doskonale zapowiadający, co spotka słuchacza w dalszej części opisywanego wydawnictwa i bynajmniej nie będą to rzewne ballady.


W zasadzie szaleńczych solówek i nadmiaru blastów na tej płycie też nie uświadczymy, ale jest ostro i jest brutalnie, jednocześnie bez szaleństw czy wzbijania się na muzyczne wyżyny, a wszystko to podane w sposób dość przyswajalny. Utrzymane przeważnie w szybkich tempach utwory nie są ani przekombinowane, ani przeładowane wydumanymi i urokliwymi aranżami, prowadzącymi do przerostu formy nad treścią i poczucia niestrawności. Mimo w miarę różnorodnych składowych tego mini albumu, całość jest dość spójna, niczym dobrze zblendowany koktajl proteinowy, w prosty i szybki sposób dostarczający niezbędnych składników. Oprócz ciekawych i poniekąd melodyjnych kompozycji, jak wspomniany wyżej „Rise” czy „Elm Street” jest też miejsce utwory wprost toporne, czego przykładem jest najkrótszy ze wszystkich „Revenge” o riffach prostych i przetaczających się jak ciężki walec.


W tym żwawo poczynającym sobie paryskim ansamblu, odpowiedzialnym za „Haunted Humanity”, szczególnie wyróżnia się pani spełniająca się na etacie wokalistki o dźwięcznym imieniu Estelle, która głosem swym nadaje intensywności i charakteru dokonaniom kolegów z zespołu. Co prawda odpowiedzialna jest też za tzw. koncepcję graficzną, ale nie ma co tej kwestii drążyć, gdyż w przeciwieństwie do zawartości muzycznej oprawa graficzna w moim odczuciu nie prezentuje sobą nic szczególnego. Natomiast śpiewając, Estelle się nie oszczędza i radzi sobie na tyle sprawnie, szastając wściekłym growlem, że niejeden metalowy wokalista mógłby jej pozazdrościć. Ową wokalną wściekłość uzupełniają we właściwych momentach w sposób dychotomiczny czyste partie, dodatkowo wzbogacając prezentowane na niniejszej płycie kompozycje, co najbardziej zauważalne jest w „Schizofriend” czy „Disease”.


Ze względu na stylistykę w jakiej się poruszają oraz żeńską wokalistykę, twórczość Except One może przypaść do gustu zwolennikom Arch Enemy, ale trzeba tu przyznać, że Szwedzi to jednak inna, zdecydowanie lepsza liga, aczkolwiek przedstawiciele paryskiej sceny mają zadatki by w tej lidze się znaleźć.

6/10


Robert Cisło
Komentarze