18.07.2019
RECENZJE

• MAZOLEWSKI PORTER - Philosophia
• LONDON SILENCE - Virus
• AARON BROOKS - Homunculus
• HATE ETERNAL - Upon Desolate Sands
• BRUCE SPRINGSTEEN - Western Stars
• ANVIL - Pounding the Pavement
• MISERY INDEX - Rituals of Power
• MYRATH - Shehili
• SMASH THE CRASH - PL Lady
• BON JOVI - REDAKCYJNY TOP
• BLACK MAJESTY - Children of the Abyss
• GARY MOORE - After the War
• AMAROK - The Storm
• SEVEN STEPS TO THE GREEN DOOR - The?Lie
• MOB RULES - Hollowed Be Thy Name
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• PROG IN PARK - Warszawa
• BON JOVI - Warszawa
• MARK KNOPFLER - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 2) - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 1) - Kraków
• MUSE - Kraków
• RIVERSIDE - Chorzów
• KISS - Kraków
• KISS - Kraków
• SLAYER, BEHEMOTH - Gliwice
• ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN
• POKERFACE - Xen Ritter
• KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI - Jacek Hiro

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - U » Underdamped System - 2016 - Phantom Pain
Underdamped System - 2016 - Phantom Pain

UNDERDAMPED SYSTEM - Phantom Pain


UNDERDAMPED SYSTEM - Phantom Pain

1. Phantom
2. Prophecy
3. Abyssus
4. Legacy
5. Coffin (Lid Encryption)
6. Device
7. Wrath
8. Exile
9. Pain

Rok wydania: 2016
Wydawca: Metal Scrap Records
https://www.facebook.com/underdampedsystem





„Phantom Pain” to debiut częstochowskiego zespołu Underdamped System (tudzież UDS), składający się z krótkiego intro i ośmiu, nawet długich, utworów w klimacie technicznego death/groove metalu z lekką industrialną okrasą. Bardzo ładnie wydany trzeba przyznać, z rewelacyjną i mroczną okładką autorstwa Michała Loranca i logotypem przypominającym wariację na temat symbolu radioaktywności.
Co do zawartości muzycznej, niniejszy album nie jest bynajmniej wydawnictwem, które relaksuje i zabiera w daleką podróż przez odmęty sielanki i pięknych melodii. Nic z tych rzeczy. To ponad czterdzieści minut spójnego, solidnego niczym monolit metalowego łomotu, który miażdzy, niczym skutecznie wymierzony ciężki młot, pozostawiający trwały uszczerbek na zdrowiu.

Jednakże mimo całej tej mocy, ekspresji i dobrego brzmienia, jakoś nie potrafię się do tego albumu przekonać. Subiektywnie rzecz ujmując, to w zasadzie zawartość płyty daje się poznać w pierwszych kilkunastu minutach, bo przy dłuższym słuchaniu odnieść można wrażenie, że niewiele się zmienia i jest prawie to samo, co na początku albumu, przez co poniekąd robi się nudno. Następujące po sobie utwory są na tyle do siebie podobne, że w moim mniemaniu kolejność ich słuchania wydawać się może dowolna, bez szczególnego zwracania uwagi na tytuły. Brak tu znaczących zwrotów akcji czy klimatu. Brak również karkołomnych zagrywek, czy przesadnie częstych zmian tempa, a kompozycje znajdujące się na niniejszym albumie utrzymane są w średnich i wolnych tempach. Dodatkowo poczucie monotonii potęgowane jest przez wokal, który wydaje się być jednakowy we wszystkich utworach i na dłuższą metę męczący.

Choć „Phantom Pain” technicznie jest bez zarzutu, to przyznam szczerze, że mnie nie porwał i poza kilkoma ciekawymi momentami ciężko mi znaleźć w nim coś na tyle ciekawego i intrygującego, by wysunął się na czoło peletonu podobnie brzmiących płyt. Nie zawiera w sobie też nic odkrywczego i w myślę, że jest trochę zbyt zachowawczy jeżeli chodzi o trzymanie się konwencji gatunku, co nie znaczy, że fanom chociażby Meshuggah ta płyta się nie spodoba.

6/10

Robert Cisło
Komentarze