01.06.2020
RECENZJE
WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - A » ABLAZE MY SORROW - 2017 - Black
ABLAZE MY SORROW - 2017 - Black

ABLAZE MY SORROW - Black


ABLAZE MY SORROW - Black

1. Black
2. One Last Sting
3. Tvåenighet
4. When All Is…
5. Send The Ninth Plague
6. To Reclaim What Is Ours
7. Insomnia
8. Blood Heritage
9. Razorblade Revolution
10. The Storm
11. My Blessing

Rok wydania: 2016
Wydawca: Apostasy Records
https://www.facebook.com/ablazemysorrowswe/






Szwedzka ekipa Ablaze My Sorrow w 2016 roku ponownie dała znać o sobie długogrającym następcą wydanego czternaście lat wcześniej albumu „Anger, Hate and Fury”. „Black”, bo taki tytuł owo dzieło nosi, to reprezentant zadziornego i za razem melodyjnego, a chwilami nawet dość łagodnego w brzmieniu death metalu, który w moim odczuciu zahacza w pewnym stopniu o metalcore’ową estetykę. W porównaniu do poprzednika, najnowsze wydawnictwo ekipy z Falkenberg jest zdecydowanie bardziej wściekłe, jednakże wbrew temu, co może sugerować okładka, piekielnych klimatów raczej nie ma co się doszukiwać i siarką ono nie śmierdzi.

„Black” raczy dźwiękami udanych aranżacji, w których doświadczyć można swobodnej i sprawnej zmiany zarówno tempa jak i klimatu, gdzie pomiędzy agresywne riffy wspomagane emanującą energią perkusją i wyrazistym wokalem, wplatane są umiejętnie odpowiednie spowolnienia, podszyte wpadającymi w ucho melodiami. W żadnym wypadku nie wpływa to negatywnie dynamikę i spadek energii utworów. Przeciwnie, nadaje im odpowiedniego kolorytu, skutecznie chroniąc przed poczuciem monotonii. Kompozycje są bardzo dynamiczne i rozbudowane, ale nie przesadzone, o klarownym brzmieniu, a pod względem technicznym wszystkie bardzo solidne i stoją na wysokim poziomie. Album zaczyna się z przytupem i z drobnymi wyjątkami ostro jest aż do jego końca, bowiem świadomy swych umiejętności zespół trzyma się obranego na początku kursu, unikając zbędnych eksperymentów i wycieczek poza konwencję gatunku. Z jednej strony powoduje to, że całość jest spójna, a poszczególne elementy należycie do siebie pasują. Z drugiej zaś strony, można odnieść wrażenie, iż w zasadzie już pierwsze utwory zdają się definiować zawartość niniejszego wydawnictwa i praktycznie do jego końca nic specjalnie nie zaskakuje słuchacza. Przy pobieżnym odsłuchu, poszczególne kompozycje wydają się bardzo podobne i poniekąd ciężko je od siebie odróżnić. Dopiero poświęcenie należytej uwagi opisywanej płycie, pozwala na poznanie jej wszystkich smaków i walorów, a ma ona się czym pochwalić.

„Black” to pozycja, która powinna przypaść do gustu miłośnikom hardego i nieustępliwego grania, fanom dokonań takich grup jak chociażby Dark Tranquillity czy Gates Of Ishtar.

7,5/10

Robert Cisło
Komentarze