20.10.2017
RECENZJE

• CLOSTERKELLER - Viridian
• WHITE HIGHWAY - City Lights (EP)
• EDGUY - Monuments
• RAY WILSON - Time And Distance
• EAGLES OF DEATH METAL - I Love You All The Time (Live At The Olympia in Paris)
• NICKELBACK - Feed the Machine
• EAGLEHEART - Reverse
• CRYSTAL VIPER - Queen of the witches
• MILLENIUM - 44 Minutes
• ANIMATORS - Hepi End
• DEMENTIA - Persona
• LUNATIC SOUL - Fractured
• PSION - Psion (EP)
• AZARATH - In Extremis
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• PRISTINE - Chorzów
• PROCOL HARUM - Katowice
• SEATTLE NIGHT V - Warszawa
• BELIEVE - Katowice / Przedpremierowy odsłuch płyty
• MILLENIUM, METUS, FIZBERS - Kraków
• SUNRISE - Ostrów Wielkopolski
• ULI JON ROTH, THE HEAVY CRAWLS - Katowice.
• INO ROCK - Inowrocław
• PROG IN PARK - Warszawa
• RIVERSIDE, LION SHEPHERD, SLTEOTW - Katowice
• BLAZE BAYLEY - Tychy

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• KAIPA - Hans Ludin
• AQUILLA
• THE FREEBORN BROTHERS - Nikodem Soszyński
• SONNY LANDRETH
• INDYGO
• NOVVA - Łukasz Stalmach
• RHAPSODY OF FIRE - Alex Staropoli

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - O » ORDEN OGAN - 2017 - Gunmen
ORDEN OGAN - 2017 - Gunmen

ORDEN OGAN - Gunmen




1. Gunman
2. Fields Of Sorrow
3. Forlorn And Forsaken
4. Vampire In Ghost Town
5. Come With Me To The Other Side
6. The Face Of Silence
7. Down Here
8. Ashen Rain
9. One Last Chance
10. Finis Coronat Opus
21. Gods Of Hell

Rok wydania: 2017
Wydawca: AFM Records
https://www.facebook.com/ORDENOGAN/




Dzisiejszy bohater to jeden z licznych przedstawicieli power metalu zza naszej zachodniej granicy. ORDEN OGAN, bo o nich mowa, jest doskonałym przykładem zespołu, który z płyty na płytę wspina się coraz wyżej po szczeblach metalowej kariery, sukcesywnie zwiększając swoją popularność. Tym razem twórcy „Ravenhead” prawdopodobnie pokonają nie jeden, a kilka szczebli sukcesu – niezbitym tego dowodem jest ich najnowsze dzieło zatytułowane „Gunmen”!

Premierowy materiał to bez wątpienia kontynuacja drogi jaką zespół podąża od wielu lat i to z podniesionym czołem. Nie jest to jednak kropka w kropkę ta sama muzyka, te same pomysły. Zespół wciąż się rozwija, rozszerza spektrum swoich możliwości i przede wszystkim dba o coraz to lepszą jakość. Szczególnie pod tym względem „Gunmen” przebija swojego poprzednika, choć i tamten materiał był bez wątpienia udany. Chodzi jednak o to, że następca „Ravenhead” prezentuje się po prostu lepiej, brzmienie jest bardziej naturalnie, potężniejsze. Trzeba przyznać, że tym razem wokalista i gitarzysta w jednej osobie, Seeb Levermann wykonał kawał świetnej roboty (to on zajął się produkcją)! Świetne wrażenie robią bogate ornamentacje wokalne w postaci „bojowych” chórów, których intensyfikacja tym razem jest naprawdę, ale to naprawdę wysoka. Dzięki temu atmosfera wydawnictwa stała się jeszcze bardziej podniosła, dostojna. To idealnie współgra z nośnymi melodiami, specyfiką charakterystycznych pomysłów oraz chwytliwymi refrenami, co już na wstępie oddaje przebojowy „Gunman”, do którego powstał zjawiskowy, a do tego utrzymany w konwencji westernowej teledysk (nakręcony w krainie kanionów USA). Również i pod tym względem nie da się nie zauważyć, że twórcy „To The End” postanowili spróbować swoich sił w kowbojskich klimatach i myślę, że wyszło (im) to na całkiem przyzwoitym poziomie.

Oprócz ww. „hitu” ma płycie można znaleźć o wiele więcej przebojowych momentów - powiem więcej, praktycznie każdy utwór to potencjalny pretendent do miana koncertowego szlagieru. Czy jest to metalowy hymn w postaci „Fileds Of Sorrow”, zawiewający grozą „Vampire In Ghost Town” czy też początkowo balladowy „Come With Me To The Other Side” z gościnnym udziałem Liv Kristine (ex LEAVES’ EYES, THEATRE OF TRAGEDY); każdy z nich ma w sobie pokaźny ładunek mocnych melodii. Dlatego kompozycje szybko wpadają w ucho, ale co najważniejsze, nie nudzą się!

Wielkim atutem „Gunmen” są dopracowane aranże, dbałość o szczegóły jak również pomysłowe zestawienie muzycznych idei. Stąd też utwory tętnią życiem, całkiem sporo się w nich dzieje - takie przynajmniej można odnieść wrażenie. Poszczególne motywy mądrze przechodzą z jednych do drugich. Pierwszorzędnie sprawdza się to przy okazji partii gitary solowej oraz motywów instrumentalnych (podkładów) im towarzyszących. Pod tym względem czuć dojrzałość i rządzę do płomiennego grania. W ogóle „Gunmen” można uznać za wydawnictwo niezwykle intensywne, kipiące energią i metalowym żywiołem - jest to bez wątpienia materiał intensywnie i diabelnie aktywny.

Mankamenty? Nie do końca jestem przekonany do okładki płyty, a szczególnie pomysłu jaki wykorzystuje - jak poprzednio, tak i tym razem obraz stworzył - można powiedzieć nadworny grafik zespołu - Adreas Marschall, odpowiedzialny również za okładki m.in. takich formacji jak: BLIND GUARDIAN, GRAVE DIGGER, czy też RUNNING WILD. Niezbyt przemawiała do mnie kowbojsko - westernowa stylizacja, ale z czasem moje odczucia uległy poprawie albo też stało mi się to obojętne. Cieszy natomiast fakt, że na pierwszy plan powróciła maskotka zespołu, demoniczny Alister Vale i oczywiście nie chodzi tu o konia (śmiech). Poza tym jednym akcentem, wszytko inne rodzi wyłącznie pozytywne wrażenie, przede wszystkim świetna muzyka.

Kto gustuje w melodyjnym power metalu i dodatkowo ceni sobie podniosły klimat to bez wątpienia nowa propozycja ORDEN OGAN przypadnie mu do gustu. Niemcom udało się stworzyć świetny album, który muzycznie robi wyłączenie pozytywne wrażenie. Jest metalowa moc, niesamowity klimat i zapadające w pamięć melodie. „Gunmen” to również jedna z najlepszych pozycji w dziedzinie powermetalowego grania jakie ukazały się od początku tego roku - jest ogień!

9,5/10

Marcin Magiera

Oficjalny teledysk:


Oficjalne lyric video:


Komentarze