21.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - B » BACKTRACK LANE - 2017 - In Fine
BACKTRACK LANE - 2017 - In Fine

BACKTRACK LANE - In Fine


BACKTRACK LANE - In Fine

1 Fifteen Minutes
2 Underground
3 Perfect Motion
4 Breaking The Rules
5 Stray
6 After The Rain

Rok wydania: 2017
Wydawca: Dooweet
http://www.backtracklane.com/





BACKTRACK LANE jest jedną z tych grup, które po usłyszeniu, będziesz chciał śledzić. Po udanej płycie długogrającej, tym razem zespół dostarcza mini album i ponownie jest to muzyka niesamowicie energetyczna. Na pograniczu klimatów southern rocka i mainstreamowej alternatywy spod znaku Lenny'ego Kravitza, francuska grupa potrafiła skomponować utwory które swobodnie poradziłyby sobie w rockowej rozgłośni, jak i wplecione pomiędzy wielkie nazwy, które tylko deklarują uprawianie takowej muzyki.

Sześć kompozycji i czas trwania połowy długograja mija bardzo szybko, do tego stopnia że chcemy więcej. A do obcowania z muzyką zespołu zachęca również produkcja, która zbalansowała brud i ciężar z klarownym i soczystym wybrzmiewaniem instrumentów. Zachwyca nie tylko przyjemnie wibrująca sekcja, ale i ściany hammondów dzięki którym utwory zyskują dodatkowego wymiaru. Wokalizy przyprawione momentami przesterem doskonale sprawdzają się w całym tym tyglu. Do tego fajne melodie, zmiany rytmów i spora dynamika w ramach utworu sprawia że kolejne kawałki są intensywne, ale również ważny aspekt - że nie nużące.

Tym razem wprawdzie nie uświadczymy ballad, ale to dobrze, bowiem krążek "In fine" jest dzięki temu spójny stylistycznie, znacznie bardziej niż poprzednia płyta, która wydawała się portfolio zespołu. Można było odnieść wrażenie że BTL chce pokazać w czym się sprawdzi. Tym razem to już kwintesencja i esencja tego co udało im się wyklarować ze swoich indywidualnych wpływów i zainteresowań w styl własnej kapeli. I właśnie tej ścieżki oczekuję po nich na kolejnej płycie, której będę wypatrywał z niecierpliwością.

Wprawdzie nie zwykłem oceniać tego formatu w skali punktowej, ale nich wam wystarczy, że uważam ten krążek za krok naprzód, a zawartość muzyczna jeszcze bardziej mi spasowała niż poprzednie nagrania grupy (recenzja tutaj).

Piotr Spyra



Komentarze