04.04.2020
RECENZJE
TESTAMENT - Titans Of Creation

THE SEGUE - Holograms

THE PARTY IS OVER - Pluton

ADMINISTRATORR - Czy

SYLOSIS - Cycle Of Suffering

NOMAD - Transmogrification (Partus)

INVERTIGO - Inmotion

JULIA MII - To ja, księżyc

DEPECHE MODE - Speak & Spell

VOLTURYON - Cleansed by Carnage

DIABULUS IN MUSICA – Euphonic Entropy

PENDRAGON - Love Over Fear

LIZARD - Master & M

MECH - Tasmania

SEPULTURA - Quadra

MARKO HIETALA - Pyre Of The Black Heart

SUBTERFUGE - Prometheus

VIRGIN SNATCH - Vote is a Bullet

DEPECHE MODE - Delta Machine

MYSTERY - Live in Poznań

SBB - Welcome

KILLSORROW - Killsorrow

FLAMING ROW - The Pure Shine

VOYAGER - Colours in the Sun

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - B » BACKTRACK LANE - 2017 - In Fine
BACKTRACK LANE - 2017 - In Fine

BACKTRACK LANE - In Fine


BACKTRACK LANE - In Fine

1 Fifteen Minutes
2 Underground
3 Perfect Motion
4 Breaking The Rules
5 Stray
6 After The Rain

Rok wydania: 2017
Wydawca: Dooweet
http://www.backtracklane.com/





BACKTRACK LANE jest jedną z tych grup, które po usłyszeniu, będziesz chciał śledzić. Po udanej płycie długogrającej, tym razem zespół dostarcza mini album i ponownie jest to muzyka niesamowicie energetyczna. Na pograniczu klimatów southern rocka i mainstreamowej alternatywy spod znaku Lenny'ego Kravitza, francuska grupa potrafiła skomponować utwory które swobodnie poradziłyby sobie w rockowej rozgłośni, jak i wplecione pomiędzy wielkie nazwy, które tylko deklarują uprawianie takowej muzyki.

Sześć kompozycji i czas trwania połowy długograja mija bardzo szybko, do tego stopnia że chcemy więcej. A do obcowania z muzyką zespołu zachęca również produkcja, która zbalansowała brud i ciężar z klarownym i soczystym wybrzmiewaniem instrumentów. Zachwyca nie tylko przyjemnie wibrująca sekcja, ale i ściany hammondów dzięki którym utwory zyskują dodatkowego wymiaru. Wokalizy przyprawione momentami przesterem doskonale sprawdzają się w całym tym tyglu. Do tego fajne melodie, zmiany rytmów i spora dynamika w ramach utworu sprawia że kolejne kawałki są intensywne, ale również ważny aspekt - że nie nużące.

Tym razem wprawdzie nie uświadczymy ballad, ale to dobrze, bowiem krążek "In fine" jest dzięki temu spójny stylistycznie, znacznie bardziej niż poprzednia płyta, która wydawała się portfolio zespołu. Można było odnieść wrażenie że BTL chce pokazać w czym się sprawdzi. Tym razem to już kwintesencja i esencja tego co udało im się wyklarować ze swoich indywidualnych wpływów i zainteresowań w styl własnej kapeli. I właśnie tej ścieżki oczekuję po nich na kolejnej płycie, której będę wypatrywał z niecierpliwością.

Wprawdzie nie zwykłem oceniać tego formatu w skali punktowej, ale nich wam wystarczy, że uważam ten krążek za krok naprzód, a zawartość muzyczna jeszcze bardziej mi spasowała niż poprzednie nagrania grupy (recenzja tutaj).

Piotr Spyra



Komentarze