23.09.2017
RECENZJE

• METUS - Black Butterflies
• AVE - Ave
• PRISTINE - Ninja
• MORDOR - Nothing...
• THALAMUS - Hiding From Dylight
• KORPIKLAANI - Live At The Masters of Rock
• MILLENIUM - The Cinema Show
• MOONSPELL - Extinct
• AYDEN - Identity
• THE PRISONER - Life of the Mind
• 1000DEAD - Thousanddead
• NERVECELL - Past, Present... Torture
• KARIBOW - From Here To The Impossible
• ART OF ILLUSION - Round Square of the Triangle
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• SUNRISE - Ostrów Wielkopolski
• ULI JON ROTH, THE HEAVY CRAWLS - Katowice.
• INO ROCK - Inowrocław
• PROG IN PARK - Warszawa
• RIVERSIDE, LION SHEPHERD, SLTEOTW - Katowice
• BLAZE BAYLEY - Tychy
• VOTUM, ART OF ILLUSION - Chorzów
• THE NEAL MORSE BAND - Warszawa
• THE BREW - Piekary Śl.
• PROGROCKFEST 2017 - Legionowo
• SIENA ROOT, BRAIN CONNECT - Chorzów

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• INDYGO
• NOVVA - Łukasz Stalmach
• RHAPSODY OF FIRE - Alex Staropoli
• LoTH - Maciej Sołtys
• PROCOL HARUM - Gary Brooker
• SNAKEBITE
• BLAZE BAYLEY

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview
• GUNSEN - The Adventure Of The Devil's Note - Review

more articles


Nawigacja
Artykuły » Relacje z koncertów » 2017.09.03 SUNRISE - Ostrów Wielkopolski
2017.09.03 SUNRISE - Ostrów Wielkopolski

03.09.2017
SUNRISE
Ostrów Wielkopolski / Fanaberia


sunrise




Dzień po festwiwalowym występie w Zgierzu, ukraińska ekipa z SUNRISE pojawiła się w Klubie Fanaberia w Ostrowie Wielkopolskim. Ten geograficzny rozrzut nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę, że wokalista zespołu rezyduje również za mikrofonem w Ostrowskim TITANIUM, a z tego co zrozumiałem zespół naszych sąsiadów korzystał z technicznej pomocy kolegów. Zatem w deszczowe niedzielne popołudnie najbardziej zagorzałych fanów gatunku można było przyciągnąć do niewielkiego klubu. Frekwencja właściwie zgodnie z oczekiwaniami była niezbyt porażająca - ale te kilkadziesiąt osób bawiło się na koncercie wyśmienicie, bo i gorąca atmosfera temu sprzyjała.

Kiedy w Fanaberii pojawiliśmy się ponad godzinę przed koncertem, zespół jeszcze się stroił - i przyznam, że problemy podczas tej procedury nie napawały optymizmem. Powiem wprost - obawiałem się o brzmienie. Nic bardziej mylnego. SUNRISE brzmieli wyśmienicie i selektywnie. Zarówno ciepłe brzmienie sekcji jak i wyraźne zestrojenie gitary i klawisza sprawiało że mogliśmy chłonąć każdy dźwięk. Jeśli z kolei chodzi o wokalizy, to nie dość że były doskonale zbalansowane z muzycznym tłem, to jeszcze zachwyt wywołała u mnie predyspozycja Konstantina. Ten człowiek ma gardło ze stali, przez cały występ nie oszczędzał się, a pod koniec show jego dyspozycja nie ucierpiała ani o jotę.

Pochwalić muszę również zachowanie sceniczne Urkaińców. Nowy nabytek zespołu poradził sobie zarówno z repertuarem zespołu doskonale, ale i zyskał sympatię sposobem bycia. Gitarzysta niejednokrotnie pozwalał sobie na żywe interakcje z innymi członkami grupy (bardzo fajnie wychodziły harmonie gitara-klawisz), ale i parę razy tak zapamiętał się w solówce, że zawędrował z gitarą pomiędzy publiczność.
Publiczność z kolei nie pozostawała dłużna i zgotowała zespołowi nie lada przyjęcie. Skandowanie nazwy zespołu i gromkie okrzyki towarzyszyły niemal każdej przerwie między utworami. Zabawny epizod miał miejsce z przechodnim kapeluszem jednego z uczestników koncertu. W pewnym momencie Konstatnin ogłosił, że to szczęśliwy kapelusz - i każdy musi go dzisiaj chociaż raz założyć na głowę (nie zdecydowałem się ;) ). Z pewną obawą przyjąłem z kolei zachowanie jegomościa rejestrującego koncert, który zapuszczał się nawet pomiędzy muzyków. Na szczęście nikomu z nich to nie przeszkadzało.
Całkiem nieźle prezentowało się również oświetlenie, które dodawało szczyptę klimatu, wraz z maszyną do robienia mgły. Cała otoczka - naprawdę w porządku.

Zespół zaserwował set na który złożyły się głównie najnowsze kawałki, ale nie zabrakło także zgłębienia archiwów grupy. Nie obyło się bez bisów podczas których atmosfera sięgnęła szczytu, a basista wylądował nawet górując nad innymi w pewnym momencie stojąc na wzmacniaczu.

Już przed występem, za barem sprzedawano płyty i koszulki SUNRISE, po koncercie z kolei zauważyłem że wiele osób w koszulkach grupy ustawiało się zebrać autografy na płytach i porozmawiać z członkami ekipy, która zresztą od takich kontaktów nie stroniła.

Mimo, że przebyłem na ten koncert kilkaset kilometrów, uważam że było warto. W końcu nie jest to muzyka w naszym kraju zbyt popularna - i takich okazji nie powinno się odpuszczać.

sunrise

sunrise
Komentarze