17.01.2018
RECENZJE

• JUDAS PRIEST - Painkiller
• MAREK BILIŃSKI - E≠mc²
• LESOIR - Latitude
• BEYOND CHRONICLES - Human Nation
• LOCH VOSTOK - Strife
• HARMORAGE - Psychico Corrosif
• MASACHIST - The Sect (death REALigion)
• WOJCIECH CIURAJ - Ballady Bez Romansów
• CRADLE OF FILTH - Cryptoriana - The Seductiveness of Decay
• DAISY DRIVER - Nulle Part
• H.E.A.T. - Into The Great Unknown
• NOVEMBER MIGHT BE FINE - South
• ROTTING CHRIST - Rituals
• ASYLUM PYRE - Spirited Away
RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• JETHRO TULL - Bydgoszcz
• HELLOWEEN - Warszawa
• COCHISE - Chorzów
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Wrocław
• ANATHEMA - Warszawa
• TESTAMENT, ANNIHILATOR, DEATH ANGEL - Warszawa
• EPICA, VUUR, MYRATH - Kraków
• KABAT - Trzyniec
• UNEVEN STRUCTURE, VOYAGER, MENTALLY BLIND - Wrocław
• PRISTINE - Chorzów
• PROCOL HARUM - Katowice
• SEATTLE NIGHT V - Warszawa

więcej relacji

WYWIADY
wywiad

• FACTOR 8
• NOCTURNAL RITES - Nils Eriksson
• COMMUNIC - Oddleif Stensland
• CRYSTAL VIPER - Marta Gabriel
• SINNER - Tom Naumann
• HELLOWEEN - Michael Weikath
• DAS MOON / WE HATE ROSES - Daisy Kowalsky

więcej wywiadów

ARTICLES IN ENGLISH

• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview
• EDEN'S CURSE - Paul Logue - Interview
• SERIOUS BLACK - Dominik Sebastian - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - M » MASACHIST - 2017 - The Sect (death REALigion)
MASACHIST - 2017 - The Sect (death REALigion)

MASACHIST - The Sect (death REALigion)


MASACHIST - The Sect (death REALigion)

1. Selected for Execution
2. Distant Horizon
3. The Sect
4. Glorious Death
5. Vengeance Sworn
6. Hang Them
7. Leave the World Burning
8. The Root of Life
9. Our Light

Rok wydania: 2017
Wydawca: Witching Hour Productions
https://www.facebook.com/MASACHIST/







Wśród zalewu wszelkiej maści black metalowych wytworów, „The Sect (death REALigion)” jawi się jako propozycja nader ciekawa i godna uwagi. Trzeci album w dorobku Masachist, to bardzo przyjemne w odbiorze wydawnictwo, o doskonałym i pełnym brzmieniu, zawierające dziewięć kompozycji spod znaku bezkompromisowego death metalu. Zdobi je okładka równie ponura, co zawartość krążka, obrazującą widmo śmierci nad ziemskim globem, z dwoma (nie)świętymi pomagierami, dzierżącymi w rękach miotacz ognia i coś na wzór MG42, co niestety nie wróży światu zbyt dobrze. Natomiast minimalistyczne wnętrze wkładki utrzymane jest w gustownej czerni i bieli.

Tym, którzy mimo wszystko nie kojarzą nazwy Masachist, nadmienię tylko, że to ekipa całkiem zasłużenie określana mianem „supergrupy”. Tworzą ją bowiem muzycy, którym nie można odmówić ani umiejętności, ani talentu, a w swoim dorobku artystycznym pochwalić się mogą karierą w wielu znaczących zespołach jak na przykład Yattering, Decapitated, Vader czy Azarath.

Mimo, iż panowie się nie oszczędzają, a „Daray” dodatkowo w iście diabelski sposób napędza tę okrutną maszynerię, to słuchając ich albumu w żaden sposób nie można odnieść wrażenia przesytu czy też bezmyślnej i nużącej galopady. Głównie za sprawą Mariusza „Thrufla” Domaradzkiego (on bowiem jawi się głównym autorem muzyki na tym wydawnictwie), muzycy bardzo sprawnie przekuli pomysły i idee na konkretne metalowe petardy. Na pozór są one do siebie bardzo podobne –pełne furii i agresji, które sączą się z każdym taktem - czyli podstawowych składników porządnego death metalu. Jednakże zespół zadbał o dodatkowe smaczki, we właściwy sposób różnicując aranżacje i dobierając dlań odpowiednie tempa, a dodatkowego kolorytu nadaje im siarczysty growl Wojciecha Wąsowicza - tu jako „Pig”, ale niektórym znany jako „Sauron”.

Nie ma co się zbytnio rozwodzić nad każdym z utworów, bo trzeba ich po prostu posłuchać. Nie mniej jednak wspomnieć należy, iż oprócz serwowania szybkich, kipiących niesamowitą energią i mnogością dźwięków ciosów, Masachist potrafił zdobyć się na równie mocne uderzenie, ale w nieco skromniejszą tudzież wolniejszą nutę, stawiając przy tym bardziej na ciężar i klimat kompozycji, aniżeli na prędkość i dynamizm. Doskonałym tego przykładem jest „The Root Of Life”, który wypada mniej efektownie na tle chociażby monumentalnego „Vengeance Sworn”, a wobec „Hang Them” czy „Our Light” pod względem szybkości kompozycji i intensywności partii perkusji jest w ewidentnej kontrze, ale bynajmniej nic nie traci na impecie.

Nazwa i twórczość Masachist nie są mi obce, ale przyznam się, że do tej pory jakoś specjalnie nie absorbował mej uwagi na dłużej, co wcale nie znaczy, że poprzednie wydawnictwa są złe. Absolutnie nie, tylko tym razem „The Sect” chwycił mnie mocno w swe żelazne kleszcze już pierwszymi dźwiękami, powodując, iż z dużą przyjemnością wysłuchałem ten album do końca. Co prawda, pierwsze kilka sekund otwierającego „Selected for Execution” przypomina mi brzmieniem Behemotha, ale na szczęście złudny czar szybko pryska i po chwili album pokazuje swe prawdziwe, srogie oblicze.

Opinie, że materiał na „The Sect” zbliżony jest amerykańskiej sceny death metalu nie są całkowicie pozbawione sensu i trudno się z nimi nie zgodzić. Owszem, z lekka przypomina klasyków, jak na przykład Malevolent Creation, Immolation czy Morbid Angel, które Thrufel wymienił jako inspiracje, ale trudno oprzeć się ocenie płyty z perspektywy dokonań kapel, w których członkowie Masachist występowali lub nadal występują. Zaznaczyć przy tym trzeba, że nie jest to dzieło rewolucyjne czy przesadnie odkrywcze, ale na pewno ciekawe i warte uwagi. Nie wyłamuje się poza ramy gatunku, lecz określenie go mianem „wtórne”, to po prostu faux pas.

The Sect (death REALigion) pozytywnie zaskakuje i wciska w fotel już przy pierwszym odsłuchu i nie nudzi się szybko. To bardzo dobry album, którego brakowało mi od dawna na polskim rynku i z pewnością jest wart polecenia.

9/10

Robert Cisło

Komentarze